Białoruś: Protesty po niedopuszczeniu kontrkandydatów Aleksandra Łukaszenki do wyborów prezydenckich

Demonstracja opozycji na Białorusi w centrum Mińska, źródło: Flickr, fot. Marco Fieber (CC BY-NC-ND 2.0)

Demonstracja opozycji na Białorusi w centrum Mińska, źródło: Flickr, fot. Marco Fieber (CC BY-NC-ND 2.0)

Co najmniej 100 osób zostało zatrzymanych wczoraj (14 lipca) po wieczornych demonstracjach w Mińsku, jakie wybuchły na wieść o niezarejestrowaniu w wyborach prezydenckich dwóch potencjalnych kontrkandydatów Aleksandra Łukaszenki, którzy cieszyli się szerokim poparciem.

 

Białoruska Centralna Komisja Wyborcza odmówiła wczoraj rejestracji komitetów wyborczych dwóch potencjalnych kandydatów – bankiera i przedsiębiorcy Wiktara Babaryki oraz byłego wiceministra spraw zagranicznych i dyrektora rządowego Parku Wysokich Technologii Walerego Capkały.

Obaj uzbierali o wiele więcej niż wymagane do rejestracji 100 tys. podpisów – Capkała dostarczył ich do CKW 220 tys., a Babaryka aż 425 tys., czyli najwięcej w historii niepodległej Białorusi.

Ale w przypadku pierwszego z tych kandydatów komisja zakwestionowała aż 145 tys. podpisów, a uznała jedynie 75 tys., a więc zbyt mało, aby zarejestrować kandydaturę w wyborach prezydenckich.

Natomiast w przypadku Babaryki, który od połowy czerwca przebywa w areszcie pod zarzutem prania pieniędzy w kierowanym przez siebie przez 20 lat Biełhazprambanku oraz pod zarzutem unikania płacenia podatków.

Taka sytuacja nie zabrania jednak (do czasu prawomocnego skazania) ubiegać się o prezydenturą. CKW zakwestionowała jednak oświadczenie majątkowe Babaryki i uznała je za nieprawidłowe. Wskazano także na rzekome niezgodne z prawem finansowanie kampanii z zagranicy.

Białoruś: Wiktar Babaryka nie został zarejestrowany jako kandydat w wyborach

Białoruska Centralna Komisja Wyborcza odmówiła rejestracji biznesmena Wiktara Babaryki jako kandydata w sierpniowych wyborach prezydenckich. Były prezes jednego z największych banków na Białorusi jest uważany za najgroźniejszego konkurenta prezydenta Aleksandra Łukaszenki.

W centrum Mińska gaśnie światło

Na wieść o niezarejestrowaniu dwóch kontrkandydatów Aleksandra Łukaszenki, którzy dostarczyli do CKW najwięcej podpisów, doszło wczoraj w Mińsku i kilku innych miastach do spontanicznych manifestacji przeciwników obecnego prezydenta. Ludzie usiłowali tworzyć symboliczne tzw. żywe łańcuchy, czyli ustawiać się trzymając za ręce wzdłuż głównych ulic miasta. Do wychodzenia na ulice organizacje opozycyjne wzywały za pośrednictwem komunikatora Telegram.

Reakcja milicji była bardzo szybka. Władze szybko ograniczyły możliwość wjeżdżania do centrum białoruskiej stolicy, a także zamknęły kilka stacji metra w centralnym odcinku obu mińskich linii podziemnej kolejki.

Przez megafony wzywano do „zaprzestania udziały w nielegalnych akcjach”. „Prosimy o okazanie rozsądku i mądrości. Nie ulegajcie prowokacjom, przestrzegajcie prawa” – ogłaszała milicja.

W niektórych dzielnicach uruchomiono zaś syreny alarmowe, aby zniechęcić ludzi do opuszczania mieszkań. Po ulicach Mińska jeździło demonstracyjnie dużo milicyjnych pojazdów (w tym przeznaczone do przewożenia zatrzymanych ciężarówki), a także nieoznakowane furgonetki, w których było widać milicjantów.

Na głównej ulicy miasta – Prospekcie Niezależności, przy którym mieszczą się najważniejsze białoruskie instytucje rządowej i publiczne – wyłączono uliczne oświetlenie, a do milicjantów oraz funkcjonariuszy OMON-u (specjalnej jednostki służącej m.in. do tłumienia protestów) dołączyli także żołnierze podległych Ministerstwu Spraw Wewnętrznych tzw. wojsk wewnętrznych.

Do największej liczby zatrzymań uczestników spontanicznych wieców doszło w położonym w centrum Mińska rejonie Niamiha, gdzie znajduje się przepływająca przez miasto rzeczka o tej właśnie nazwie.Ta część miasta znana jest ze swojej handlowej funkcji, a więc zwykle jest tam na ulicach dużo ludzi. Do zatrzymań doszło także m.in. w Brześciu na zachodzie kraju i w Homlu na południowym-wschodzie.

Unia Europejska upomina się o uwięzionego białoruskiego blogera – Siarhieja Cichanouskiego

Unia Europejska wezwała Białoruś do natychmiastowego uwolnienia niezależnego białoruskiego blogera Siarhieja Cichanouskiego. Jego żona jest opozycyjną kandydatką w zbliżających się wyborach prezydenckich.

Brutalne zatrzymania w Mińsku

W białoruskiej stolicy zatrzymano wczoraj przynajmniej 100 osób. Z amatorskich nagrań opublikowanych w niezależnym portalu Tut.by wynika, że milicjanci i funkcjonariusze OMON-u zachowywali się wobec demonstrantów brutalnie i wpychali do milicyjnych pojazdów. Zdarzało się także, że zatrzymywali przypadkowych przechodniów, którzy przyszli zobaczyć co się dzieje.

Gdy ktoś zaczął się mocniej opierać był bity. Doszło do kilku przepychanek, a nawet bójek z milicjantami. Zatrzymano też relacjonujących te wydarzenia niezależnych dziennikarzy, w tym korespondentów nadającego z Warszawy Europejskiego Radia dla Białorusi, Radia Swaboda (to białoruska sekcja Radia Wolna Europa) oraz brytyjskiej BBC. Po 23:00 okazało się, że dziennikarzy jednak wypuszczono.

Niezależne białoruskie Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiasna”, które monitoruje zatrzymania działaczy opozycyjnych lub uczestników opozycyjnych manifestacji, ocenia jednak, że zatrzymanych było dużo więcej, ale fakt ten będzie można potwierdzić (np. ustalić nazwisko danej osoby) dopiero w ciągu kilku najbliższych dni.

Przeciw brutalnemu tłumieniu niezależnych protestów oraz blokowaniu niezależnym kandydatom możliwości wystartowania w wyborach prezydenckich zaprotestowała już Unia Europejska.

Według oświadczenia Wysokiego Przedstawiciela UE ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Josepa Borrella odmowa rejestracji przeciwników władz jako kandydatów „ogranicza możliwość wyrażenia swojej woli przez społeczeństwo i podważa demokratyczność wyborów, a władze nie zdołały zapewnić konkurencyjnego procesu wyborczego.”

CKW oprócz samego prezydenta Aleksandra Łukaszenki zarejestrowała do udziału w wyznaczonych na 9 sierpnia wyborów jeszcze czworo kandydatów opozycyjnych – Swiatłana Cichanouska, Siarhiej Czeraczań, Hanna Kanapacka i Andrej Dzmitryjeu.

Centrum „Wiasna” wraz z Białoruskim Komitetem Helsińskim ustaliło, że od początku kampanii przedwyborczej na Białorusi (czyli od 8 maja), zatrzymano już ponad 800 osób. Prawie 130 z nich otrzymało karu kilku lub kilkunastodniowego aresztu, a ponad 250 kary grzywny.

Natomiast na dłuższy okres aresztowano już 24 osoby, które są uznane za więźniów politycznych. Wśród nich są m.in. Wiktar Babaryka oraz popularny bloger i mąż kandydatki na prezydenta Siarhiej Cichanouski.