Białoruś: Protesty nie ustają, brutalność służb też nie

OMON w czasie dziewiątego, niedzielnego protestu w Mińsku, źródło twitter Franak Viačorka

OMON w czasie dziewiątego, niedzielnego protestu w Mińsku, źródło twitter Franak Viačorka

Po brutalnie tłumionych protestach na Białorusi zatrzymano wczoraj ponad 250 osób, najwięcej w Mińsku, a co najmniej kilka zostało rannych – poinformowała agencja Interfax. Milicja użyła armatek wodnych z koloryzowaną wodą służącą do oznaczania protestujących i granatów hukowych, a funkcjonariusze bezlitośnie pałowali protestujących i kopali tych, którzy upadli. To już dziewiąta niedziela antyrządowych manifestacji w tym kraju.

 

Dzień wcześniej, po raz pierwszy od 4 miesięcy i 134 dni, przebywająca na Litwie liderka opozycji Swiatłana Cichanouska rozmawiała przez telefon ze swoim mężem Siarhiejem Cichanouskim, który zachęcał do zaostrzenia protestów.

Kolejna, niespokojna niedziela na Białorusi

Do protestów doszło w niedzielę (11 października) nie tylko w stolicy Białorusi, ale też w innych miastach kraju, m.in. w Baranowiczach, Grodnie, Witebsku i Lidzie. Uczestników protestów zatrzymano m.in. w Mohylewie, w Bobrujsku, w Homlu i w Dokszycach. Miński prokurator Aleh Łauruchin poinformował w telewizji STV, że od początku protestów w stolicy Białorusi zostało ukaranych administracyjnie ok. trzy tysiące osób – mniej więcej dwie trzecie z nich otrzymało karę aresztu, a pozostali grzywny z artykułu o zgromadzeniach.

Od czasu sfałszowanych wyborów prezydenckich, które odbyły się 9 sierpnia trwają pokojowe demonstracje Białorusinów domagających ustąpienie urzędującego od 26 lat prezydenta Alaksandra Łukaszenki i przeprowadzenia demokratycznych zmian w kraju.

Mińsk był sparaliżowany

„Mińsk jest sparaliżowany. Armia i milicja zablokowały główne ulice. Stacje metra w centrum miasta są zamknięte. Wielu osobom nie udało się z tego powodu dołączyć do manifestacji. Raz jeszcze – protest jest całkowicie pokojowy” – zapewniał na twitterze Franak Viačorka, który relacjonuje protesty. Zamieścił przy tym nagranie przedstawiające brutalne postępowanie funkcjonariuszy OMON-u wobec protestujących.

“Jeśli teraz nie powstrzymamy Łukaszenki, to zacznie strzelać do pokojowo protestujących ludzi. Europa musi być odważniejsza. Łukaszenkę trzeba odizolować i rozbroić. Dialog prawdopodobnie odbędzie się bez niego. Tylko konsekwentna i intensywna presja powstrzyma Łukaszenkę” – napisał także białoruski dziennikarz.

Białoruś: Okrągły stół Łukaszenki z opozycją w więzieniu. "Konstytucji nie pisze się na ulicy"

Alaksandr Łukaszenka spotkał się w areszcie KGB z aresztowanymi członkami opozycyjnej Rady Koordynacyjnej.

Wiasna: Zatrzymano ponad 250 osób, w tym 40. dziennikarzy

Centrum praw człowieka Wiasna poinformowało, że podczas akcji protestacyjnych w różnych miastach Białorusi zatrzymano wczoraj ponad 250 osób, a ich lista została opublikowana na stronie internetowej tej organizacji. Zdecydowana większość została zatrzymana w Mińsku, ale zatrzymania zdarzały się też w Brześciu, Witebsku, Mohylewie, Grodnie, Mołodecznie, Żłobinie, Kobryniu i Bobrujsku.

Rzeczniczka mińskiej milicji Natalla Hanusiewicz potwierdziła, że w Mińsku zatrzymano kilkadziesiąt osób. Przyznała też, że wobec protestujących w stolicy użyto armatek wodnych i granatów hukowych.

Wśród zatrzymanych było ponad 40 dziennikarzy, ale niektórych już zwolniono. Według naocznych świadków funkcjonariusze bez żadnych wyjaśnień wprowadzali ich do autobusu.

Z danych niezależnego Białoruskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy wynika, że najwięcej reporterów – 25. zatrzymano wczoraj w Mińsku. Czworo z nich, to dziennikarze rosyjskiej agencji państwowej TASS, przy czym troje zatrzymano dwukrotnie, za każdym razem zwalniając bez spisania protokołu. Wśród zatrzymanych w stolicy znaleźli się też dziennikarze agencji BiełaPAN, gazety internetowej Nasza Niwa i pisma „Nowy Czas”, portali TUT.by i Onliner, tygodnika „Biełorusy i Rynok” oraz dziennika „Komsomolskaja Prawda w Biełorussii”.

Zatrzymano ponadto korespondenta rosyjskiej agencji RIA-Nowosti i troje dziennikarzy państwowej agencji białoruskiej BiełTA. W Grodnie zatrzymano pięcioro dziennikarzy, z których czworo już zwolniono, a w Witebsku czworo, w tym dwoje telewizji Biełsat: Zmiciera Kazakiewicza i Wiaczasłaua Łazaraua. Do zatrzymań dziennikarzy doszło również w Mohylewie, Homlu i Brześciu.

Natomiast portal Nasza Niwa podał w niedzielę, że w Grodnie zaczęto zatrzymywać administratorów regionalnych czatów w serwisie Telegram. W piątek zatrzymano dziewięć takich osób na podstawie artykułu o organizacji i przygotowywaniu działań naruszających ład publiczny lub aktywnym udziale w takich działaniach.

Cyberpartyzanci apelują o protest i wstępowanie do niezależnych związków zawodowych

Grupa hakerów, zwolenników zmian na Białorusi, która określa się jako „cyberpartyzanci”, poinformowała, że włamała się na strony internetowe białoruskiego państwowego koncernu Biełnaftachim, mińskich zakładów samochodowych MAZ i Federacji Związków Zawodowych oraz na stronę internetową narodowego archiwum.

Cyberpartyzanci przekazali, że na stronie państwowej Federacji Związków Zawodowych umieścili apel o wstępowanie do niezależnych związków zawodowych i wychodzenie na demonstracje. Opublikowali tam również informacje z kanału w Telegramie kandydatki w sierpniowych wyborach prezydenckich Swiatłany Cichanouskiej.

Rosja wystawiła za Swiatłaną Cichanouską list gończy. To na wniosek Białorusi?

Sztab Swiatłany Cichanouskiej oświadczył, że nie ma żadnych informacji o wystawieniu za liderką białoruskiej opozycji listu gończego.

Natomiast na stronach MAZ-u i koncernu Biełnaftachim wezwali do strajków. Także na stronie służb meteorologicznych zamieszczono wezwanie do wyjścia na protesty, ale również poinformowano o ładnej pogodzie. „Pokażemy, że dwa miesiące walki i wszystkie ofiary nie były na marne. Nie poddamy się! Nie oszukają nas! Dociśniemy go! Niech żyje Białoruś!” – napisano na stronie cyberpartyzantów.

Anonimowa grupa hakerów wspierających białoruski protest włamali się dotychczas m.in. na stronę białoruskiego MSW, gdzie opublikowali informację o poszukiwaniu listem gończym Alaksandra Łukaszenki.

Po zakończeniu protestu w Mińsku przywrócono normalną prędkość mobilnego internetu, która na żądanie państwowych organów była przez kilka godzin była ograniczona. Przywrócono też normalny ruch mińskiego  metra, tradycyjnie już zamykanego na czas protestów.

Cichanouska: Będziemy ostrzejsi

Dzień wcześniej, po raz pierwszy od 4 miesięcy i 134 dni, przebywająca na Litwie liderka opozycji rozmawiała przez telefon ze swoim mężem Siarhiejem Cichanouskim, a ich sobotnia (10 października) rozmowa została opublikowana w serwisie Telegram. Bloger, któremu władze w Kijowie uniemożliwiły start w niedawnych wyborach prezydenckich (wystartowała za niego żona Swiatłana) i od tamtego czasu jest przetrzymywany w areszcie, pod koniec września dowiedział się, że spędzi tam kolejne dwa miesiące.

Białoruś: Mąż liderki opozycji pozostanie w areszcie

Bloger siedząc w więzieniu w Żodzino – jest cennym sposobem wywierania nacisków na jego pozostającą na uchodźstwie żonę.

Cichanouska zapewniła męża, że opozycja robi  “wszystko, co możliwe”, żeby doprowadzić do jak najszybszego uwolnienia wszystkich więźniów politycznych. “Robimy wszystko, co konieczne, by zmienić sytuację w republice. Trzymam się tylko dzięki Białorusinom” – dodała.

Przyznała też, że ludzie co prawda się boją, ale “walczą sami ze sobą i wychodzą”. “Na pewno nikt się nie zatrzyma. To, co powinno się wydarzyć dalej, to rozmowy z władzami” – powiedziała kontrkandydatka Łukaszenki w sierpniowych wyborach wyrażając przekonanie, że przed rozmowami z opozycją władze „nigdzie nie uciekną”.

Cichanouski zasugerował natomiast, że „trzeba być jakoś ostrzejszym”. “Ostrzejszym? Po prostu boję się o wszystkich, którzy są w więzieniach. Żeby na was wszystkich to się nie odbiło” – tłumaczyła Cichanouska. “No, ale będziemy ostrzejsi” – zapowiedziała liderka białoruskiej opozycji.