Białoruś: Okrągły stół Łukaszenki z opozycją w więzieniu. „Konstytucji nie pisze się na ulicy”

Białoruś, Rada koordynacyjna, Łukaszenka, Putin, Rosja, Cichanouska

Spotkanie Prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki z Władymirem Putinem w Soczi [twitter @KremlinRussia_E]

„Nie trzeba skupiać się tylko na konstytucji, na problem trzeba patrzeć szerzej”, powiedział Alaksandr Łukaszenka w trakcie spotkania w areszcie KGB z białoruskimi opozycjonistami.

 

 

Alaksandr Łukaszenka spotkał się w areszcie KGB z aresztowanymi członkami opozycyjnej Rady Koordynacyjnej, w tym Wiktarem Babaryką i jego synem Eduardem, poinformowała w sobotę państwowa agencja BiełTA.

Wieczorem tego samego dnia nagranie ze spotkania opublikował za pośrednictwem komunikatora Telegram kanał prezydenckiej służby prasowej Puł Pierwogo.

Greta Thunberg: "Nie angażuję się w politykę partyjną, ale nadchodzące wybory w USA są ponad to" / Europa i świat w skrócie.

Greta Thunberg, aktywistka klimatyczna ze Szwecji wskazała swojego faworyta w wyborach prezydenckich w USA. Łukaszenko spotkał się w areszcie z członkami Rady Koordynacyjnej. / Europa i świat w skrócie.

Łukaszenka: Konstytucji nie pisze się na ulicy

„Nie da się napisać konstytucji na ulicy”, tak według prezydenckiej służby prasowej miał powiedzieć opozycjonistom. Łukaszenka spędził na wizycie w areszcie cztery i pół godziny. „Cel prezydenta to usłyszenie opinii wszystkich”, zaznaczono.

„Kraj żyje pod hasłem o dialogu. Pomyślałem, w związku z pretensjami waszych zwolenników, że najbardziej radykalne propozycje we wszystkich kwestiach… Nie trzeba skupiać się tylko na konstytucji… Połowa z Was, z tego co wiem, to prawnicy i dobrze wiecie, że konstytucji na ulicy się nie napisze… Patrzę na to szerzej, próbuję przekonać nie tylko waszych zwolenników, ale też całe społeczeństwo (…)”, powiedział Łukaszenka na nagraniu ze spotkania.

Oznajmiono przy tym, że uczestnicy rozmowy wspólnie zdecydowali o utrzymaniu w tajemnicy jej treści. Przy stole znajdowało się co najmniej 12 osób, oprócz Łukaszenki – pisze niezależny portal TUT.by, powołując się na zdjęcie ze spotkania. Był tam m.in. niedoszły kandydat w wyborach prezydenckich na Białorusi Wiktar Babaryka i jego syn Eduard, członkini Rady Koordynacyjnej prawniczka Lilija Ułasawa, biznesmen Juryj Waskrasienski, politolog Wital Szklarau. Na udostępnionych zdjęciach widać także prawnika Ilję Saleja. 

Rosja wystawiła za Swiatłaną Cichanouską list gończy. To na wniosek Białorusi?

Sztab Swiatłany Cichanouskiej oświadczył, że nie ma żadnych informacji o wystawieniu za liderką białoruskiej opozycji listu gończego.

Prezydent potwierdza istnienie więźniów politycznych?

Członek opozycyjnej Rady Koordynacyjnej Paweł Łatuszka, komentując w serwisie Telegram spotkanie, zaapelował, by „nie wierzyć w ani jedno słowo i działanie Łukaszenki”. „Posadził za stołem negocjacji więźniów politycznych, których jeszcze wczoraj oskarżał o przestępstwa gospodarcze. To wydarzenie oficjalnie potwierdza nie tylko fakt istnienia więźniów politycznych na Białorusi, ale też to, że białoruskie protesty działają. Działają i tworzą dla władz poważne trudności”, oznajmił. „Łatwo jest przeprowadzać okrągły stół z ludźmi, którzy są zakładnikami” – dodał.

W podobnym tonie sobotnie spotkanie skomentowała główna kontrkandydatka Łukaszenki w sierpniowych wyborach prezydenckich na Białorusi Swiatłana Cichanouska.

„Dzisiejsze wydarzenia to wynik naszego nacisku. Tym spotkaniem Łukaszenka potwierdził istnienie więźniów politycznych, których wcześniej nazywał kryminalistami. I jeśli chciał pokazać gotowość do dialogu, to powinien natychmiast uwolnić więźniów politycznych. Dialogu nie prowadzi się w więziennej celi”, oceniła Cichanouska. „Mówi o konstytucyjnej reformie, ale robi to tylko, żeby osłabić nasz protest. Będziemy nadal stanowczo obstawać przy swoim i pokojowo walczyć o nowe wybory”, oświadczyła Cichanouska.

UE nakłada sankcje na Białoruś, ale nie na Łukaszenkę. Jest zgoda na wspólne działania wobec Turcji – I dzień szczytu Rady Europejskiej

Podczas posiedzenia Rady Europejskiej polski premier Mateusz Morawiecki przedstawił też propozycję „Planu Marshalla dla Białorusi”.

Apple żąda od Telegrama zamknięcia kanałów opozycjonistów

W piątek amerykański koncern Apple zażądał od administratorów aplikacji Telegram zamknięcia trzech kanałów, wykorzystywanych do identyfikacji funkcjonariuszy biorących udział w pacyfikacji pokojowych protestów.

Informację przekazał założyciel Telegrama Pawieł Durow. Amerykański koncern tłumaczy swoją decyzję tym, że ujawnianie tożsamości współpracowników białoruskich służb może prowokować do przemocy.

Telegram chce utrzymania kanałów, które służą jako narzędzie komunikacji między demonstrującymi. Opozycyjne kanały działające za pośrednictwem popularnego na Białorusi komunikatora to jeden z kluczowych elementów ruchu protestu przeciwko Aleksandrowi Łukaszence. Jednak Telegram musi zastosować się do wymogów, gdyż komunikator udostępniany jest za pośrednictwem sklepu AppStore, będącego częścią systemu iOS.

Białoruś: Mąż liderki opozycji pozostanie w areszcie

Bloger siedząc w więzieniu w Żodzino – jest cennym sposobem wywierania nacisków na jego pozostającą na uchodźstwie żonę.

20 września białoruscy hakerzy ujawnili dwie listy, na których znalazło się ok. 2 tys. nazwisk funkcjonariuszy MSW, OMON i milicji, którzy brali udział w brutalnej pacyfikacji marszu kobiet w Mińsku i protestu w Brześciu.

Według twórców Telegrama żądanie Apple’a wyraźnie pokazuje problemy, jakie pojawiają się wraz ze zmonopolizowaniem rynku przez scentralizowane sklepy z aplikacjami online.

We wpisach internautów, którzy pod hashtagiem #AppleCensorsBelarus protestują przeciw decyzji koncernu, powtarza się zarzut, że pozbawia on białoruskie społeczeństwo jedynej skutecznej broni w starciu z siłami aparatu państwa.