Białoruś: Mąż liderki opozycji pozostanie w areszcie

Siarhiej Cichanouski, źródło: YouTube/Страна для жизни

Siarhiej Cichanouski, źródło: YouTube/Страна для жизни

Popularny białoruski bloger Siarhiej Cichanouski, który już od czterech miesięcy przebywa w areszcie, posiedzi tam przez kolejne dwa miesiące. To nie tylko niezależny publicysta krytyczny wobec Aleksandra Łuakszenki, ale także mąż jego byłej kontrkandydatki wyborczej Swiatłany Cichanouskiej.

 

Siarhiej Cichanouski od końca maja przebywa w areszcie w związku z rzekomą napaścią na milicjanta podczas politycznego wiecu. Według zeznań świadków cała sytuacja była prowokacją białoruskich służb, które chciały wyeliminować go z możliwości wystartowania w wyborach prezydenckich.

To właśnie ten popularny bloger, autor m.in. wideobloga „Kraj do życia”, w którym krytykował władze Białorusi oraz rządzącego nieprzerwanie od 1994 r. prezydenta, chciał rzucić Aleksandrowi Łukaszence wyborczą rękawicę.

Gdy jednak uniemożliwiono mu zarejestrowanie choćby tzw. grupy inicjatywnej, która mogłaby zbierać podpisy potrzebne do oficjalnego zgłoszenia swojej kandydatury, do wyborów zgłosiła się jego żona Swiatłana Cichanouska, która dotąd była pracującą dla organizacji pozarządowych tłumaczką z języka angielskiego.

Białoruś: Milicja brutalnie rozpędziła demonstracje po tajnej inauguracji Łukaszenki

Agencja Interfax Zachód oszacowała, że na ulicach białoruskiej stolicy pojawiło się około 5-7 tysięcy przeciwników Łukaszenki.

Decyzja o przedłużeniu aresztu bez posiedzenia sądu?

Gdy jednak to właśnie pani Cichanouska okazała się najpoważniejszą konkurentką Łukaszenki w wyborach prezydenckich (po tym jak wyeliminowano innych opozycyjnych kandydatów Wiktara Babarykę oraz Waleryja Cepkałę), pan Cichanouski okazał się być bardzo cennym więźniem.

Przebywający w ciężkim więzieniu w Żodzino pod Mińskiem pod stałą „opieką” białoruskich służb słynny bloger jest de facto zakładnikiem. To właśnie m.in. grożąc poważnymi konsekwencjami wobec męża, funkcjonariusze KGB skłonili Cichanouską do wyjazdu na Litwę, gdzie obecnie przebywa.

Teraz współpracownicy blogera, którzy pomagali mu tworzyć wideobloga „Kraj do życia”, poinformowali w serwisie społecznościowym Telegram, że Siarhiej Cichanouski spędzi w areszcie przynajmniej jeszcze dwa miesiące.

29 września wygasło bowiem wcześniejsze postanowienie sądu o czteromiesięcznym areszcie. Teraz ten środek zapobiegawczy przedłużono. Jak przekonują współpracownicy Cichanouskiego, tym razem jednak areszt przedłużono zwykłą decyzją administracyjną, a posiedzenie sądu w tej sprawie się nie odbyło, choć białoruskie prawo tego wymaga.

Tymczasem obrońcy praw człowieka wskazują, że dowody przeciw Cichanouskiemu są bardzo wątłe, ponieważ opierają się wyłącznie na zeznaniach milicjanta, który miał upaść na chodnik po tym jak szarpał się z blogerem. Tymczasem reszta świadków zeznaje, że wszystko wyglądało na milicyjną prowokację, ale sąd tych zeznań dotąd nie uwzględnił.

Unia Europejska upomina się o uwięzionego białoruskiego blogera – Siarhieja Cichanouskiego

Unia Europejska wezwała Białoruś do natychmiastowego uwolnienia niezależnego białoruskiego blogera Siarhieja Cichanouskiego. Jego żona jest opozycyjną kandydatką w zbliżających się wyborach prezydenckich.

Cichanouski i „kapciowa rewolucja”

Pochodzący z Homla na południowym-wschodzie Białorusi Cichanouski niegdyś posiadał Studio Kompas, czyli firmę realizującą filmy reklamowe (także dla państwowych przedsiębiorstw), ale w 2018 r. stracił swój biznes.

W międzyczasie stworzył w internecie wideobloga, który dzięki poruszaniu ważnych dla zwykłych ludzi tematów, stał się bardzo popularny. Najpierw opowiadał o prawosławnej duchowości, ale w marcu ubiegłego roku zajął się także bardziej przyziemnymi sprawami, np. wykluczeniem transportowym czy problemami drobnych przedsiębiorców.

Nagrywane przez niego filmy umieszczane na „Kraj do życia” na YouTube oglądane były przez dziesiątki tysięcy osób. Z czasem pojawiać w nich zaczęło się więcej wątków politycznych, a od jesieni ubiegłego roku, czyli od wyborów parlamentarnych, także relacje z opozycyjnych manifestacji.

Powstał wówczas kolejny jego kanał wideo o nazwie „Belarus12stop”. Na nim znajduje się już wyłącznie polityka. O ile wcześniej Cichanouski próbował rozliczać niegospodarność urzędników czy łamanie przez nich przepisów, to od listopada wprost krytykował już reżim Łukaszenki.

To także Cichanouski wypromował hasło: „STOP Karaluchowi”, które zrobiło furorę na białoruskich ulicach. Pogardliwym mianem „karalucha” bloger określił właśnie Łukaszenkę, a zwolennicy Cichanouskiego na kilka wieców po jego aresztowaniu przynosili kapcie, jako symbol „rozprawiania się z karaluchami”.

Bloger regularnie zatrzymywany był już od końca ubiegłego roku, ale teraz – siedząc w więzieniu w Żodzino – jest cennym sposobem wywierania nacisków na jego pozostającą na uchodźstwie żonę.