Białoruś ma nowy rząd

Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka podczas ubiegłorocznej wizyty w Rosji, źródło: en.kremlin.ru

Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka podczas ubiegłorocznej wizyty w Rosji, źródło: en.kremlin.ru

Prezydent Alaksandr Łukaszenka wymienił w sobotę (18 sierpnia) premiera oraz kilku kluczowych ministrów. Tłumaczył to tym, że gabinet „lekceważył jego polecenia”. Choć nowy szef rządu ma opinię liberała nie tylko w kwestii gospodarki, obserwatorzy nie spodziewają się zmian w białoruskiej polityce.

 

Rządzący niepodzielnie Białorusią od 1994 r. Alaksandr Łukaszenka rekonstrukcję gabinetu zapowiadał już w ostatni wtorek podczas wyjazdowego posiedzenia rządu w Orszy na wschodzie kraju. Zarzucił wtedy premierowi i członkom rządu, że „lekceważą jego polecenia”. Zdymisjonowanego Andreja Kabiakoua zastąpił Siarhiej Rumas. Będzie ósmym premierem, odkąd prezydentem jest Łukaszenka.

Kim jest nowy premier Białorusi?

Rumas jest z wykształcenia ekonomistą, pełnił dotąd funkcję prezesa Banku Rozwoju. W latach 2010-2012 był także wicepremierem. Nie jest więc politycznym nowicjuszem. Ma opinię liberała i zwolennika dialogu z Zachodem. Jako wicepremier zgłaszał wiele reformatorskich postulatów. Obserwatorzy nie liczą jednak, że w polityce wewnętrznej i zewnętrznej Białorusi wiele się zmieni. „Opór materii jest ogromny, więc radykalnych zmian bym się nie spodziewał” – skomentował na Twitterze Michał Potocki z „Dziennika Gazety Prawnej”.

Inne nowe twarze w białoruskim rządzie to wicepremierzy – Ihar Laszenka, Władimir Kuchariew i Ihar Petryszenka. Pierwszym wicepremierem został zaś Alaksandr Turczyn, dotąd zajmujący stanowisko szefa urzędu rady ministrów. Nowi ministrowie objęli także resorty gospodarki, przemysłu, architektury i budownictwa, cyfryzacji i łączności oraz dyrektor Państwowego Komitetu Wojskowo-Przemysłowego, któremu podlega wiele kluczowych państwowych spółek.

Dlaczego doszło do zmian?

W sobotę, podczas oficjalnego ogłaszania zmian w rządzie, Łukaszenka wyjaśniał, że kraj „utrzyma swoją niezależność tylko dzięki silnej gospodarce”. „Dlatego państwu wyznaczono określony kurs. Zgodnie z konstytucją prezydent ogłasza ten kurs w swym programie wyborczym. I ludzie na tej podstawie głosują, nikomu nie wolno ludzi okłamywać. A u nas w rządzie, nie będę wymieniał nazwisk, było tak: kurs ten deklarujemy, a potem przyjmiemy inny kurs. Tak u mnie nie było i nie będzie” – mówił białoruski prezydent.

Gospodarka białoruska od wielu lat znajduje się według ekspertów w kiepskiej kondycji, choć oficjalne źródła rządowe przekonują, że wzrost gospodarczy jest stabilny. Sytuacji finansowej państwa ma szkodzić istnienie zbyt wielu nierentownych państwowych spółek i bardzo słaby sektor prywatny. Choć oficjalne wskaźniki bezrobocia są bardzo dobre, to jednak liczni ekonomiści wskazują na problem tzw. bezrobocia ukrytego, czyli zatrudniania ludzi, którzy de facto są państwowym spółkom niepotrzebni. Struktura gospodarki pogłębia nie tylko deficyt finansów publicznych, ale także niemal całkowicie zużywa państwowe rezerwy walutowe.

Białoruś jest także w dużym stopniu zależna gospodarczo od Rosji. Jednym z głównych źródeł dochodu tego państwa jest reeksport kupowanej bardzo tanio dzięki bilateralnym umowom z Moskwą rosyjskiej ropy naftowej, m.in. na Ukrainę. Białoruś sprzedaje także wytwarzane z rosyjskiej ropy paliwa. W sobotę państwowy koncern Bielnieftiechim poinformował jednak, że rozpoczął określanie krajowego zapotrzebowanie na ropę i produkty ropopochodne. Ma to związek z rosyjskimi planami ograniczenia bezcłowego eksportu na Białoruś ropy naftowej. Moskwę od dawna bowiem boli to, że Białoruś sprowadza o wiele więcej tego surowca niż potrzebuje, a potem odsprzedaje go z zyskiem krajom trzecim. Rosyjskie obostrzenia mają wejść w życie 1 października. Po tym terminie bezcłowo ma trafiać na Białoruś ropa naftowa tylko na białoruski użytek. A to będzie na pewno wielkim ciosem dla białoruskiego budżetu.

UE wzywa do uwolnienia dziennikarzy zatrzymanych na Białorusi

O uwolnienie dziennikarzy niezależnych mediów białoruskich zaapelowała wczoraj (8.08) szefowa dyplomacji Unii Europejskiej Federica Mogherini – podały media powołując się na białoruskie Radio Swaboda.
 

Z takim samym wezwaniem wystąpili tego samego dnia przedstawiciele organizacji Reporterzy bez Granic i białoruskie partie opozycyjne. …

Represje wobec niezależnych dziennikarzy

Rekonstrukcję rządu poprzedziła przeprowadzona ponad 10 dni temu wielka akcja zatrzymywania przedstawicieli niezależnych mediów. W wielu redakcjach (m.in. popularnego portalu TUT.by, niezależnej agencji prasowej BiełaPan czy nawet zajmującego się rynkiem nieruchomości serwisu Realt.by) doszło do przeszukań i rekwirowania redakcyjnych komputerów. Oficjalnym powodem rewizji i zatrzymań było śledztwo ws. nieuprawnionego korzystania z płatnych serwisów prasowych państwowej agencji BiełTA. Przesłuchanych zostało także kilkoro białoruskich dziennikarzy współpracujących z zachodnimi mediami jako korespondenci. O uwolnienie zatrzymanych pracowników niezależnych mediów zaapelowała między innymi Wysoka Przedstawiciel UE ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Federica Mogherini.

Alaksandr Łukaszenka w swoim sobotnim wystąpieniu nie odniósł się wprost do tej sprawy, ale stwierdził, że „Białoruś to demokratyczne państwo, sąsiadujące od zachodu i od wschodu z dwoma demokratycznymi blokami”. „Ustanawianie na Białorusi jakiejkolwiek dyktatury jest po prostu nierealne. Ale w kraju był i zawsze będzie porządek” – powiedział Łukaszenka, który rządzi Białorusią nieprzerwanie od 24 lat i bywa nazywany „ostatnim dyktatorem Europy”, co sam czasem ironicznie, choć z nieukrywaną dumą przypomina.

Białoruś i Ukraina spierają się o domniemanych szpiegów

Białoruska prokuratura generalna domaga się od Ukrainy udostępnienia dowodów przeciwko Białorusinowi oskarżonemu o szpiegostwo i powątpiewa w uczciwość prowadzonego w tej sprawie dochodzenia. Ukraina zarzuca z kolei białoruskiemu KGB bezprawny areszt i oskarżenie o szpiegostwo ukraińskiego dziennikarza.
 
16 czerwca 2017 r. na jednym …