Białoruś: Łukaszenka proponuje stworzenie korytarza humanitarnego z granicy polsko-białoruskiej do Niemiec

białoruś-omikron-ue-irak-polska-ziobro-konwencja-stambulska-morawiecki-turcja-gender-ordo-iuris-erdogan-usa-niemcy-rosja-putin-unia-europejska

Granica polsko-białoruska, źródło: Twitter/Straż Graniczna (@Straz_Graniczna)

Rzeczniczka prasowa Aleksandra Łukaszenki poinformowała, że w rozmowie telefonicznej z Angelą Merkel białoruski przywódca zaproponował stworzenie korytarza humanitarnego do Niemiec, którym mogłoby podążyć 2 tys. migrantów z terenu Białorusi.

 

Pierwsze szersze szczegóły dwóch rozmów telefonicznych między niemiecką kanclerz Angelą Merkel a Aleksandrem Łukaszenką podała rzeczniczka prasowa tego drugiego Natalla Ejsmant.

„Zaproponowano, aby Unia Europejska stworzyła korytarz humanitarny dla 2 tys. uchodźców, którzy znajdują się w obozowisku przy granicy z Polską. My bierzemy zaś na siebie zobowiązanie do działania na rzecz powrotu pozostałych 5 tys. do ojczyzny. I Angela Merkel, zgodnie z tymi ustaleniami, będzie prowadzić negocjacje z UE, w tym w sprawie organizacji korytarza humanitarnego do Niemiec” – oświadczyła Ejsmant.

Tym samym rzeczniczka Łukaszenki poinformowała, że na Białorusi mia się obecnie znajdować 7 tys. migrantów, przybyłych w większości w ostatnich kilkunastu tygodniach z Bliskiego Wschodu. 2 tys. mają się znajdować w przygranicznym obozowisku, a kolejnych 200-500 być rozproszonych wzdłuż granicy. Pozostali zaś przebywają w Mińsku.

Dziś zaś do Bagdadu miały odlecieć 374 osoby ewakuowane specjalnym samolotem zorganizowanym przez władze Iraku po naciskach ze strony Unii Europejskiej. Ejsmant stwierdziła, że „to sami migranci nalegają na stworzenie im korytarza humanitarnego do Europy Zachodniej, a głównie do Niemiec”.

Kolejna rozmowa Angeli Merkel z Aleksandrem Łukaszenką

Znów dotyczyła ona głównie kryzysu na granicach z państwami członkowskimi UE.

Polska uprzedzona o rozmowach

Strona niemiecka nie potwierdziła na razie, że rzeczywiście taka propozycja padła ze strony Łukaszenki w rozmowie z Merkel. Rzecznik niemieckiej kanclerz Steffen Seibert poinformował jedynie wczoraj (17 listopada) o tym, że potwierdziła ona jedynie „potrzebę zapewnienia pomocy humanitarnej i możliwości powrotu osobom poszkodowanym, przy wsparciu międzynarodowych instytucji, takich jak Biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw Uchodźców (UNHCR) i Międzynarodowa Organizacja do spraw Migracji (IOM), a także we współpracy z Komisją Europejską.

Przedstawiciele polskiego rządu potwierdzili natomiast, że byli uprzedzani przez władze Niemiec o obu rozmowach telefonicznych Merkel i Łukaszenki, a także zrelacjonowano im ich przebieg. Polski premier Mateusz Morawiecki rozmawiał też wczoraj (17 listopada) z niemiecką kanclerz.

„Wiedzieliśmy o tym z wyprzedzeniem, że będzie taka rozmowa. Wyraziliśmy swoją opinię o ryzykach związanych z tą rozmową. Mieliśmy bezpośrednią relację od partnerów na temat tego, co było przedmiotem tej rozmowy. Natomiast wątpliwości co do tych ryzyk, co do tego, czy ta rozmowa może przynieść jakiś skutek, pozostają” – powiedział zaś w TVN24 wiceminister spraw zagranicznych Szymon Szynkowski vel Sęk.

Nazwał on też rozmowę Merkel z Łukaszenką „jej indywidualną akcję na jej własną odpowiedzialność”. Strona polska nie ujawniła jednak treści rozmów kanclerz Niemiec z białoruskim przywódcą, bo jak przekazał szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta RP Jakub Kumoch, obiecała to Berlinowi. Prezydencki minister powiedział jedynie, że wypowiedzi Łukaszenki „były buńczuczne”.

UE: 700 tys. euro na pomoc dla migrantów na granicy z Białorusią

Komisja podkreśla, że pomoc jest kierowana bez względu na „rasę, grupę etniczną, religię, płeć, wiek, narodowość lub przynależność polityczną” migrantów.

Estońska minister: Łukaszenka żąda uznania go za prezydenta

Mniejszą dyskrecję zachowała zaś minister spraw zagranicznych Estonii Eva-Maria Liimets, która powiedziała dziennikarzom, że „Łukaszenka oczekuje w zamian za zakończenie kryzysu migracyjnego zniesienia nałożonych na jego reżim przez UE sankcji oraz oficjalnego uznania go za legalnego prezydenta Białorusi.”

„Uważam, że nie wolno mu ulegać i trzeba jak najszybciej nałożyć kolejne sankcje na białoruski reżim. Unia Europejska musi pozostać zjednoczona i wywierać możliwie silny nacisk na władze w Mińsku” – dodała Liimets.

Bardziej krytycznie wypowiedział się zaś szef dyplomacji litewskiej Gabrielius Landsbergis, który napisał na Twitterze, że „rozmowy z terrorystami są niebezpieczne”. Podkreślił też, że „celem Łukaszenki jest podzielenie państw członkowskich Unii Europejskiej oraz sprawienie, aby przestały sobie one wzajemnie ufać.”