Białoruś: Cichanouska przed ONZ, Łukaszenka tropi „szpiegów”

Swiatłana Cichanouska, [Facebook, Страна Для Жизни, @strana888]

Swiatłana Cichanouska, [Facebook, Страна Для Жизни, @strana888]

Liderka białoruskie opozycji Swiatłana Cichanouska wystąpiła przed Radą Bezpieczeństwa ONZ. Wezwała do wysłania misji obserwacyjnej na Białoruś. Tymczasem białoruska państwowa telewizja wyemitowała rzekomą rozmową szpiegów z Polski i Niemiec o sprawie  otrucia Nawalnego.

 

Swiatłana Cichanouska, która krótko po sierpniowych wyborach prezydenckich wyjechała z Białorusi na Litwę w obawie przed represjami, wzięła wczoraj (4 września) zdalny udział w posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ. Poświęcone ono było sytuacji w jej kraju.

„My, naród białoruski, potrzebujemy pomocy ONZ w celu powstrzymania rażących naruszeń praw człowieka i cynicznego braku szacunku dla godności ludzkiej w samym sercu Europy” – powiedziała do ambasadorów państw zasiadających w Radzie Bezpieczeństwa, w tym jej pięciu stałych członków, czyli USA, Rosji, Chin, Wielkiej Brytanii i Francji.

Wezwała też do potępienia przemocy, stosowanej przez białoruskie służby bezpieczeństwa wobec demonstrantów. Zaapelowała również o wysłanie na Białoruś misji obserwacyjnej ONZ.  Dodała też, że Komisja Praw Człowieka ONZ powinna zorganizować specjalną sesję na temat ochrony praw człowieka w jej kraju.

Białoruś twierdzi, że polski ambasador wywiózł członka opozycyjnej Rady Koordynacyjnej. Warszawa dementuje

Chodzi o Pawła Łatuszkę, niegdyś prominentnego członka władz Białorusi, który ostatnio przeszedł na stronę antyłukaszenkowskiej opozycji. W nocy przyjechał on do Polski. Według strony białoruskiej – z pomocą naszych dyplomatów. Polski MSZ to jednak dementuje.

Cichanouska: Białorusini się przebudzili

„Te wszystkie strajki, te wciąż trwające demonstracje świadczą o tym, że Białorusi się przebudzili. Cały naród nie może być zakładnikiem jednego człowieka. Władza Aleksandra Łukaszenki jest wątpliwa z prawnego punktu widzenia. Naród jej nie akceptuje” – mówiła Cichanouska, łącząc się z Nowym Jorkiem z Wilna.

Podkreśliła też, że jej rodacy chcą „prostej rzeczy”, czyli „wstrzymania przemocy, zwolnienia więźniów politycznych oraz uczciwych wyborów.” „Jedynie Łukaszenka stanowi przeszkodę w spełnieniu tych żądań. On rozpaczliwie trzyma się władzy i odmawia słuchania swego narodu” – oświadczyła.

Wskazała też, że „współpraca z reżimem Łukaszenki oznacza tak naprawdę popieranie przemocy.” „Wzywam społeczność międzynarodową do wykorzystania wszystkich mechanizmów, by zatrzymać przemoc, w tym sankcji wobec poszczególnych osób odpowiedzialnych za naruszenia na wyborach i tych, którzy popełnili zbrodnie przeciwko ludzkości. Opozycja jest gotowa do dialogu ze wszystkimi stronami i z krajami, które respektują suwerenność i integralność terytorialną Białorusi” – powiedziała Cichanouska.

Ławrow oskarża Ukrainę, NATO i UE o destabilizację sytuacji na Białorusi

Szef rosyjskiego MSZ potępił „ingerencję obcych sił w sprawy Białorusi”. Zarzucił Ukrainie podsycanie protestów opozycji, a Sojusz Północnoatlantycki i Unię Europejską oskarżył o „destrukcyjne” wypowiedzi na temat sytuacji w tym kraju.

Cichanouska przyjedzie do Warszawy

Tymczasem dziś poinformowano, że w przyszłym tygodniu liderka białoruskiej opozycji odwiedzi Warszawę. W środę (9 września) miałaby się zjawić w Domu Białoruskim w Warszawie, czyli miejscu prowadzonym przez założoną przez mieszkających w Polsce Białorusinów (w tym politycznych uchodźców) fundację dzięki wsparciu władz polskiej stolicy.

Współorganizatorem tego spotkania jest Kancelaria Premiera RP, a informacja o nim została po raz pierwszy podana na Facebooku. „Wiem, że takie są plany. Myślę, że szczegóły zostaną podane do wiadomości. Ale jeśli zostało coś takiego podane, to prawdopodobnie jest to już ustalone” – powiedział na antenie Radia Zet wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński.

Białoruska telewizja „demaskuje szpiegów”

Tymczasem białoruska telewizja państwowa BT w głównym wczorajszym wydaniu informacyjnego programu „Panorama” wyemitowała nagranie rzekomej rozmowy między dwiema osobami z Niemiec i Polski, która miałaby być dowodem na to, że otrucie rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego to spisek zachodnich wywiadów, który miał utrudnić Rosji angażowanie się w wydarzenia na Białorusi.

Emocje podgrzewano od rana, informują, że białoruski wywiad radiotelegraficzny „przechwycił” rozmowę telefoniczną między ważnymi osobami z Polski i Niemiec. Pojawiły się nawet sugestie, że mieliby to być były przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk oraz niemiecka minister obrony Annegret Kramp-Karrenbauer.

Ostatecznie jednak okazało się, że na wyemitowanym przez BT 50-sekundowym nagraniu zarejestrowano głosy dwóch anonimowych mężczyzn, którzy zwracają się do siebie imionami „Nick” i „Mike”. Pierwszy miałby być Niemcem (w transkrypcji nagrania opisano go jako „Berlin”), a drugi Polakiem, opisanym jako „Warszawa”.

Obaj rozmawiają ze sobą po angielsku (z dobrym, przypominającym amerykański akcentem). Ich tożsamość, ani nawet jakiekolwiek szczegóły tego kim są, nie zostały ujawnione. Co więcej, oryginalnej rozmowy po angielsku prawie nie słychać, ponieważ skutecznie zagłuszają ją dwa lektorzy odczytujący rosyjskojęzyczną wersję rozmowy. Zdecydowana większość obserwatorów uznała więc to nagranie za kiepsko przygotowaną fałszywkę.

NATO wzywa Rosję do ujawnienia informacji o nowiczokach

Sojusz Północnoatlantycki domaga się ujawnienia pełnej informacji o rosyjskim programie stworzenia bojowych środków trujących paraliżujących układ nerwowy z grupy tzw. nowiczoków. Taką substancją otruto opozycjonistę Aleksieja Nawalnego.

Łukaszenka „twardym orzeszkiem”

Według dwóch rozmówców – Nicka i Mike’a – sprawa otrucia Nawalnego miałaby być prowokacją, która uderzy w Rosję i jej prezydenta Władimira Putina, a w efekcie utrudni Moskwie działania na Białorusi, co miałoby zostawić więcej miejsca na działania Zachodu.

Warszawa: Halo, dzień dobry, Nick. Jak tam nasze sprawy? Berlin: Wygląda na to, że wszystko idzie zgodnie z planem. Materiały w sprawie Nawalnego są gotowe. Będą przekazane do kancelarii pani kanclerz. Czekamy na jej oświadczenie. Warszawa: Czy naprawdę potwierdzono otrucie? Berlin: Posłuchaj, Mike, w tym przypadku to nie jest takie ważne. Trwa wojna. W czasie wojny wszystkie metody są dozwolone” – czytają po rosyjsku lektorzy.

Głos rzekomo należący do kogoś z Polski stwierdza też, że zgadza się z rozmówcą niemieckim. „Trzeba sprawić, by Putinowi odechciało się mieszać w sprawy Białorusi. Najefektywniejszym sposobem będzie zatopienie go w problemach Rosji, a jest ich wiele! Tym bardziej, że w najbliższym czasie mają się tam odbyć wybory lokalne.” – stwierdza.

Gdy niemiecki rozmówca pyta też polskiego rozmówcę: „A jak tam wasze sprawy na Białorusi?”. I otrzymuje odpowiedź, że „idą one nie bardzo.” „Prezydent Łukaszenka to twardy orzech do zgryzienia (dosłownie padają tam słowa „twardy orzeszek” – przyp. red.). Działają profesjonalnie, są zorganizowani. Wiadomo, wspiera ich Rosja. Urzędnicy i wojsko wierni są prezydentowi. Na razie pracujemy. Reszta na spotkaniu, nie przez telefon” – żali się Nickowi Mike.

Połowa rozmowy dwóch rzekomych szpiegów to więc de facto wychwalanie skuteczności działań Łukaszenki i jego aparatu bezpieczeństwa. Dlatego zdaniem komentatorów prawdziwym celem emisji tego nagrania jest wywołanie u białoruskich widzów wrażenia, że Łukaszenka „trzyma się mocno” i widzą to nawet „wrogie zachodnie stolice”.

Polscy europosłowie jednym głosem ws. Białorusi

Polscy europosłowie – niezależnie od przynależności partyjnej – uzgodnili, że będą współdziałać na rzecz unormowania sytuacji na Białorusi.

Roszada w służbach bezpieczeństwa

Tymczasem wiele wskazuje na to, że białoruski prezydent wcale się pewnie nie czuje. W ostatnich dniach dokonał bowiem roszad na najwyższych stanowiskach w strukturach bezpieczeństwa.

Zdymisjonowany został sekretarz Rady Bezpieczeństwa Białorusi Andrej Raukou, a jego miejsce zajął dotychczasowy szef KGB Walery Wakulczyk. Najważniejszą służbą wewnętrznego bezpieczeństwa na Białorusi (zwalcza ona m.in. opozycję) pokieruje zaś uważany za twardogłowego gen. Iwan Tertel, który niegdyś był już wiceszefem KGB, a ostatnio został oddelegowany do kierowania Komitetem Kontroli Państwowej, który rozpracowywał kierowany przez potencjalnego oponenta Łukaszenki Wiktara Babarykę Biełhazprombank.

Babaryka otrzymał zarzuty unikania opodatkowania na ogromne kwoty oraz prania brudnych pieniędzy. Wsadzono go do aresztu i nie dopuszczono do udziału w wyborach. Teraz, po wykonaniu tego zadania, gen. Tertel otrzymał awans na szefa KGB.

Zmiany na stanowiskach w strukturach siłowych nie wydają się przełomowe. Doszło bowiem po prostu do przestawienia tych samych ludzi na inne stanowiska, a służby dalej są pod kontrolą tego samego środowiska. Niezależni białoruscy eksperci są jednak przekonani, że Łukaszenka wysłał w ten sposób do służb jasny sygnał, że to on wciąż decyduje o wszystkim i w każdej chwili może dojść do poważniejszych dymisji i głębszych zmian, co miałoby świadczyć o obawach białoruskiego prezydenta o lojalność służb wobec niego.