Białoruś: Trwają aresztowania uczestników demonstracji antyrządowych

Aleksandr Łukaszenka, prezydent Białorusi// Źródło: president.gov.by

Trwające od miesiąca protesty na Białorusi wciąż przynoszą kolejne aresztowania. Zatrzymanych zostało już ponad 200 osób, choć na razie policja nie rozpędza demonstracji.

 

Dekret nr 3 o opodatkowaniu bezrobotnych (tzw. darmozjadów, co zapoczątkowało hashtag protestujących ) oraz pogarszająca się sytuacja materialna społeczeństwa wywołały w lutym protesty obywateli białoruskich, które trwają do dzisiaj. Służby odpowiadają seriami zatrzymań osób biorących w nich udział.

>> Czytaj więcej o protestach

Aresztowania

Białoruska organizacja pozarządowa Centrum Ochrony Praw Człowieka „Wiosna” prowadzi listę osób zatrzymanych przez policję, wraz z ewentualnymi karami im wymierzonymi (niektórzy są zwalniani). Organizacja poinformowała o aresztowaniu kolejnych 11 uczestników manifestacji wczoraj i dziś (22 i 23 marca), z czego pięciu wymierzono tzw. areszt administracyjny, a pozostałych zatrzymano za udział w masowych zamieszkach. Łącznie w ciągu tych dwóch dni na policję trafiło 23 osoby. Według „Wiosny” za udział w antyrządowych wystąpieniach aresztowanych zostało już prawie 300 osób.

Wczoraj natomiast „Wiosna” poinformowała o zatrzymaniu siedmiu osób niezwiązanych bezpośrednio z protestami, w tym dziennikarza telewizyjnego. Aresztowania odbyły się wczoraj w godzinach nocnych oraz dziennych. Niektórzy z nich należeli do organizacji pozarządowych. Trzech spośród nich należało do organizacji historycznej Patriota poszukujących śladów walk czasów II wojny światowej. Ukraińska niezależna gazeta „Nasza Niwa” poinformowała także, że potem zatrzymano jeszcze kolejnych sześciu członków Patrioty.

Aresztowania miały miejsce po tym, jak we wtorek prezydent Aleksander Łukaszenko poinformował, że zatrzymano kilkudziesięciu strzelców przygotowujących się do przeprowadzenia „zbrojnej prowokacji”. „Nadejdzie czas, kiedy dowiecie się o nich wszystkiego” – powiedział francuskiej agencji prasowej (AFP) rzecznik białoruskiego KGB Dmitrij Pobiarżyn.

Zaognianie protestów

Wejście w życie dekretu o pasożytnictwie, zakładającego opodatkowanie osób pracujących mniej niż 183 dni w roku specjalnym podatkiem spowodowało masowe wystąpienia społeczne. Resorty siłowe tłumią protesty aresztując obecnych tam aktywistów oraz liderów ugrupowań opozycyjnych.

Za samo uczestnictwo w manifestacji można zostać skazanym na karę aresztu trwająca do 15 dni. Trwające od 17 lutego protesty zmusiły prezydenta Aleksandra Łukaszenkę do odroczenia czasu wykonania dekretu do 2017 roku. Opłacony podatek za 2016 rok będzie zaliczony na poczet roku 2017, podjęcie pracy spowoduje zwrot kwoty podatku z budżetu państwa.

„Dekret pozostaje w mocy. Jedyną rzeczą konieczna do zrobienia jest sprawdzenie osób figurujących w rejestrze podatkowym, gdyż część z nich znalazła się tam niesprawiedliwie” – powiedział 21 marca na spotkaniu z robotnikami fabrycznymi w Mohylewie prezydent Łukaszenko.

V Kolumna

W wystąpieniu 20 marca prezydent Aleksander Łukaszenko wskazywał przyczyny masowych  protestów. Winnych upatrywał w szkodliwej działalności opozycji oraz działaniach obcych służb zmierzających do destabilizacji sytuacji politycznej na Białorusi.

„Próby krajowej piątej kolumny wspieranej finansowo przez zachodnie fundusze oraz prowadzonych przez zagraniczne agencje wywiadowcze miały zachęcić zbirów przebywających obecnie za granicą do politycznej destabilizacji Białorusi” – mówił w przemowie dla państwowej telewizji Bełta.

Fundusze mające wspomóc działania V kolumny zdaniem lidera reżimu płynęły z zachodu przez Polskę oraz Litwę a obozy szkolące „prowokatorów” powstały na Ukrainie.