„Zabity” w Kijowie rosyjski dziennikarz jednak żyje

Arkadij Babczenko, źródło: Facebook/babchenkoa

Arkadij Babczenko, źródło: Facebook/babchenkoa

41-letni Arkadij Babczenko miał zginąć wczoraj wieczorem (29 maja) od kilku strzałów w plecy w drzwiach swojego mieszkania w ukraińskiej stolicy. Rosyjski dziennikarz przeprowadził się jakiś czas temu do Kijowa z powodu gróźb, jakie otrzymywał w związku ze swoją pracą w Rosji. Okazało się jednak, że całe wydarzenie to „akcja ukraińskich służb specjalnych wymierzona w rosyjskich szpiegów na Ukrainie”.

 

Informacje o zabójstwie Arkadija Babczenki pojawiły się dzisiaj rano. Rosyjski dziennikarz został według ukraińskiej policji postrzelony przynajmniej kilka razy, gdy dzień wcześniej wychodził wieczorem po zakupy. Sprawca miał czekać na niego przed drzwiami. Rzekomo śmiertelnie rannego Babczenkę znalazła żona Olechka, która była akurat w łazience, ale wybiegła słysząc strzały. Dziennikarz miał umrzeć w karetce, gdy był w drodze do szpitala. „Biorąc pod uwagę to, czym się zajmował, oczywistą wersją śledczą jest zabójstwo na zlecenie” – ogłosił szybko naczelnik Głównego Zarządu Policji w Kijowie Andrij Kryszczenko.

Operacja ukraińskich służb specjalnych

Niemal dobę później okazało się jednak, że dziennikarz żyje, a jego „zabójstwo” zostało zainscenizowane przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy. Rzekomo zamordowany Babczenko pojawił się nagle w ukraińskiej telewizji w towarzystwie dyrektora Służby Bezpieczeństwa Ukrainy Wasyla Hrycaka. Hrycak poinformował, że SBU upozorowało zabójstwo rosyjskiego dziennikarza, ponieważ wykryło spisek na jego życie, a prowokacja miała posłużyć „zdemaskowaniu rosyjskiej siatki szpiegowskiej na Ukrainie”. „Dziękuję ukraińskim służbom za uratowanie mi życia” – powiedział natomiast Babczenko. A przy okazji przeprosił żonę, która… nie wiedziała, że jego śmierć została zainscenizowana. Ukraińskie służby dokonały w związku z operacją jednego aresztowania. Według ustaleń SBU zabójstwo Babczenki rosyjski wywiad zlecił obywatelowi Ukrainy, który miał za to dostać 30 tys. dolarów.

Do sprawy odniósł się już prezydent Ukrainy Petro Poroszenko. Na Twitterze napisał: „Istnieją małe szanse na to, że Moskwa się uspokoi – poinstruowałem, by Arkadij i jego rodzina zostali otoczeni ochroną.”

Premier Ukrainy oskarżył o zabójstwo Rosję

Ukraińskie władze zdążyły natomiast oskarżyć już o zlecenie zabójstwa Rosję. „Jestem pewien, że rosyjski system totalitarny nie był w stanie wybaczyć swojemu obywatelowi uczciwości i przestrzegania zasad moralnych” – napisał dziś na Facebooku premier Ukrainy Wołodymyr Hrojsman. Babczenkę nazwał zaś „przyjacielem Ukrainy, który ukazał światu prawdę o rosyjskiej agresji”. Rosyjski dziennikarz ujawniał bowiem m.in. informacje dotyczące zaangażowania się rosyjskich żołnierzy w wojnie w Donbasie.

Arkadij Babczenko, zanim został korespondentem wojennym, był żołnierzem. Dwukrotnie służył w rosyjskiej armii podczas wojny w Czeczenii. Trafił tam w ramach poboru. Po raz pierwszy pojechał na wojnę jako 18-latek. Po polsku ukazała się jego reportersko-wspomnieniowa książka na ten temat zatytułowana „Dziesięć kawałków o wojnie. Rosjanin w Czeczenii.” Na Ukrainę przeprowadził się w 2017 r. Powszechnie mówił o tym, że boi się zemsty za krytykę prezydenta Rosji Władimira Putina oraz ujawnianie informacji o rosyjskiej aktywności wojskowej na wschodzie Ukrainy.

Holenderscy śledczy: malezyjski samolot zestrzelili Rosjanie

Holenderscy śledczy ogłosili, że pocisk, który był przyczyną katastrofy malezyjskiego samolotu w 2014 r., pochodził z rosyjskiej jednostki wojskowej.

17 lipca 2014 r. nad Donbasem został zestrzelony samolot malezyjskich linii lotniczych lecący z Amsterdamu do Kuala Lumpur. W katastrofie zginęło 298 …

Rosja zaprzeczyła związkom ze śmiercią Babczenki

Rosja od razu zaprzeczała jakimkolwiek związkom z zabójstwem Babczenki. Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych kategorycznie zażądało od Ukrainy „rzetelnego śledztwa w tej sprawie”. „Krwawa przemoc i totalna bezkarność bandytów stały się codziennością pod rządami obecnego reżimu w Kijowie” – głosiło oświadczenie MSZ Rosji. Przedstawiciele rosyjskiej opozycji i niezależnych rosyjskich mediów deklarowali natomiast, że bardziej wierzą władzom Ukrainy. „Nie ma żadnego powodu, aby chcieć zabić Arkadija Babczenkę poza tym, że dotknęło cię to co on napisał” – oświadczyła niezależna rosyjska dziennikarka Jewgenia Albats.

Babczenko pisał nie tylko o rosyjskich działaniach w Donbasie, ale także o zaangażowaniu się rosyjskiej armii w Syrii. Pisał także dużo o katastrofie wojskowego Tu-154 ze słynnym Chórem Aleksandrowa na pokładzie. W tej katastrofie w grudniu 2016 r. zginęły 92 osoby. Dzień przed swoją śmiercią Babczenko opublikował na Facebooku post, w którym wspominał to jak dokładnie cztery lata wcześniej uniknął śmierci podczas wojny na Ukrainie. Miał odlecieć ze strefy walk na pokładzie wojskowego ukraińskiego helikoptera, ale nie zmieścił się na pokładzie i musiał zostać na ziemi. Chwilę później maszynę zestrzelili prorosyjscy separatyści.

Gdy okazało się, że całe wydarzenie jest mistyfikacją rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa oświadczyła, że „cieszy się, iż Arkadij Babczenko żyje”, a cała sprawa jej zdaniem miała służyć „wywołaniu propagandowego efektu”.

Четыре года назад генерал Кульчицкий не взял меня на этот вертолет. Из-за перегруза. Не было места. Перегруженная…

Publiée par Аркадий Бабченко sur mardi 29 mai 2018

Zabójstwa Rosjan w Kijowie

Do morderstw rosyjskich obywateli na terenie Ukrainy doszło jednak w ostatnim czasie przynajmniej dwukrotnie. W marcu 2017 r. w centrum miasta zastrzelono byłego deputowanego do rosyjskiej Dumy Państwowej Denisa Woronienkowa. Zeznawał on w toczącym się w Kijowie zaocznym procesie byłego ukraińskiego prezydenta Wiktora Janukowycza, który po odsunięciu od władczy schronił się na terytorium Rosji.

Natomiast w lipcu 2016 r. w centrum Kijowa eksplodował ładunek wybuchowy podłożony pod samochodem posiadającego rosyjskie obywatelstwo białoruskiego dziennikarza Pawła Szeremeta. Szeremet zginął na miejscu.

Ukraina wycofuje się ze Wspólnoty Niepodległych Państw

Ukraina wycofuje wszystkich swoich przedstawicieli ze wszystkich statutowych organów Wspólnoty Niepodległych Państw – oświadczył prezydent Petro Poroszenko. W czasie uroczystości w Bykowni, upamiętniających ofiary politycznych represji, ukraiński prezydent uczcił także pamięć pochowanych tam polskich ofiar z tzw. ukraińskiej listy katyńskiej.