Armenia: Opozycja żąda dymisji premiera

Protesty w Armenii, źródło: Wikipedia, fot. Serouj (CC BY 3.0)

Protesty w Armenii, źródło: Wikipedia, fot. Serouj (CC BY 3.0)

Napięta sytuacja polityczna w Armenii utrzymuje się, po tym jak władze tego kraju zawarły porozumienie o wstrzymaniu walk w Górskim Karabachu. Dużą część spornych terytoriów przyznano Azerbejdżanowi.

 

 

Rozejm między siłami ormiańskimi a azerbejdżańskimi obowiązuje od poniedziałkowego (9 listopada) wieczora. Na mocy porozumienia zawartego pod auspicjami Rosji Azerbejdżan utrzymał kontrolę nad już zajętymi w wyniku działań wojennych obszarami, a Armenia ma jeszcze przekazać pod azerbejdżański zarząd regiony Laczin, Agdam i Kelbadżar.

W zamian za to Azerowie nie rozpoczęli szturmu na stolicę Górskiego Karabachu – Stepanakert, który pozostanie pod kontrolą ormiańską. Azerowie mają też zagwarantować tzw. korytarz laczyński, który połączy karabaskie tereny zamieszkałe przez Ormian z Armenią.

Walki w Górskim Karabachu wstrzymane. Nocne porozumienie podpisane przy udziale Rosji

Azerbejdżan świętuje, w Armenii zamieszki, a rosyjskie wojska instalują się na azersko-ormiańskiej linii kontaktu.

Protesty już w noc zawarcia rozejmu

Premier Armenii Nikol Paszynian tłumaczył potem, że nie miał wyjścia i podpisał z prezydentem Azerbejdżanu Ilhamem Alijewem ugodę, ponieważ wojska azerbejdżańskie podeszły pod karabaską stolicę.

Później okazało się, że Paszyniania namawiali na rozejm także ormiańscy generałowie, którzy obawiali się utraty całego Górskiego Karabachu, a także władze nieuznawanej międzynarodowo Republiki Górskiego Karabachu, które z kolei bały się czystek etnicznych wobec ormiańskiej ludności.

Ale wielu Ormian tych wyjaśnień nie przyjęło. Jeszcze w noc, w którą ogłoszono podpisanie porozumienia z Azerbejdżanem, na ulice Erywania wyległy tysiące ludzi. Część z nich wdarła się do parlamentu, gdzie zdemolowano salę obrad plenarnych, a także pobito przewodniczącego Zgromadzenia Narodowego Aratata Mirzojana,

Inni poszli natomiast pod siedzibę premiera, a nawet pod jego dom. Protestujący oskarżali go o „zdradę” oraz „kapitulację”. Sytuację udało się uspokoić dopiero nad ranem.

Wojna o Górski Karabach: Wojska Azerbejdżanu zajęły strategicznie ważne miasto. Droga do stolicy otwarta

Prezydent Azerbejdżanu ogłosił zdobycie przez wojska tego kraju miasta Szusza w Górskim Karabachu. To strategicznie położona miejscowość, która otwiera wojskom azerbejdżańskim możliwość zajęcia stolicy spornego regionu – Stepanakertu.

 

Informacje o zdobyciu Szuszy pojawiły się po raz pierwszy w niedzielę (8 listopada). …

Protesty na ulicach i zatrzymanie jednego z liderów opozycji

Kolejne duże uliczne protesty odbyły się w Erywaniu w środę (11 listopada). 10 tys. osób domagało się na Placu Republiki dymisji Paszyniania i ponownie oskarżało go o zdradę narodowych interesów. Premier otrzymał nawet ultimatum – albo dymisja, albo eskalacja protestów.

17 opozycyjnych ugrupowań, które zorganizowało środowy protest domagało się też zwołania specjalnej sesji parlamentu. Opozycja chciała na niej głosować nad odrzuceniem porozumienia ws. Górskiego Karabachu.

Opozycyjni posłowie pojawili się nawet w budynku parlamentu, ale nie przyszli ci z rządzącej koalicji Mój Krok, a więc nie udało się zebrać kworum. Mój Krok ma aż 88 mandatów w liczącym 132 miejsca Zgromadzeniu Narodowym.

Kolejne protesty odbyły się też wczoraj (12 listopada), a z rządzącej koalicji zaczynają odchodzić pierwsi parlamentarzyści. Taki krok ogłosił już deputowany Mojego Kroku Wardan Atabekjan.

Tymczasem na przesłuchania są wzywani przedstawiciele partii opozycyjnych, którzy nawołują do ulicznych protestów. Jeden z nich – oligarcha i szef prorosyjskiej partii Kwitnąca Armenia Gagik Carukjan – został nawet aresztowany przez policję. Kwitnąca Armenia to druga siła w armeńskim parlamencie. Do aresztów trafiło potem jeszcze kilku innych opozycyjnych polityków.

Armenia: Ponowne zatrzymanie byłego prezydenta

Armeński wymiar sprawiedliwości nakazał aresztowanie byłego prezydenta Roberta Koczariana pod zarzutem zamachu stanu. To już trzeci raz, gdy polityk będzie odpowiadał przed sądem pod zarzutem pogwałcenia armeńskiego porządku konstytucyjnego.
 

 

Robert Koczarian był drugim prezydentem kraju w jego postradzieckiej historii (1998-2008). Polityk mierzy …

Paszynian oskarża swoich poprzedników

Tymczasem premier Paszynian wystąpił wczoraj z orędziem do narodu. Ponownie mówił, że musiał podpisać porozumienie, a także przekonywał, że nie można go uznać za kapitulację, bowiem spór o Górski Karabach de iure wcale się nie zakończył.

„Ten dokument nie oznacza rozwiązania kwestii Karabachu, a dotyczy tylko zakończenia walk. Musieliśmy ratować cywilów. W ciągu kilku dni mogliśmy utracić Stepanakert, a potem Askeran i Martakert. Po utracie tych miast ponad 20 tys. żołnierzy i oficerów znalazłoby się w okrążeniu z perspektywą śmierci lub niewoli” – powiedział szef armeńskiego rządu.

Paszynian od początku o klęskę w toczonych od 27 września walkach z Azerami obwinił swoich poprzedników. Przekonywał, że to oni zaniedbali inwestycje w bezpieczeństwo i unowocześnianie armii, a także rozkradali publiczne pieniądze.

Obecny premier Armenii objął władzę w wyniku wyborów, które rozpisano po ulicznej rewolucji, jaka obaliła w 2018 r. rządzący od ponad dwóch dekad układ oparty o tzw. klan karabaski, a więc o polityków wywodzących się właśnie z Górskiego Karabachu.

Paszynian to polityk o wiele słabiej niż jego poprzednicy zorientowany na Rosję, a dużo mocniej na Europę, a przede wszystkim na Unię Europejską. Właśnie tym zwrotem w polityce zagranicznej Erywania eksperci tłumaczyli wstrzemięźliwą reakcję Moskwy na ostatni konflikt, choć formalnie Rosja jest wojskowym sojusznikiem Armenii. Azerbejdżan otrzymywał zaś bezpośrednie wsparcie od swojego najważniejszego sojusznika, czyli Turcji.

Premier Armenii wskazał w swoim wystąpieniu, że jego zdaniem obecnie najważniejsze jest „zapewnienie krajowi stabilności”. „Nie pozwolimy, żeby społeczeństwo utraciło władzę, a siły, którym patronują przedstawiciele dawnych władz, wywołały chaos” – powiedział.

Były premier Armenii Serż Sarkisjan, którego obaliła rewolucja wynosząca do władzy Paszyniania, także został wezwany na przesłuchanie. Sarkisjan to jeden z najważniejszych przedstawicieli „klanu karabaskiego”.