Ambasadorowie Polski, Litwy i Niemiec opuścili Białoruś

Minister spraw zagranicznych Polski Zbigniew Rau

Minister spraw zagranicznych Polski Zbigniew Rau, fot. Tymon Markowski, MSZ [Twitter, @MSZ_RP]

Ambasadorzy Polski i Litwy w Mińsku Artur Michalski i Andrius Pulokas wyjechali z Białorusi już z poniedziałek, wezwani na konsultacje dyplomatyczne przez resorty dyplomacji obu krajów. Dzień później w ich ślady poszedł ambasador Niemiec Manfred Hutterer.

 

W poniedziałek (5 października) polski minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau poinformował o podjęciu w porozumieniu z Europejską Służbą Działań Zewnętrznych (ESDZ) i innymi państwami członkowskimi UE decyzji o odwołaniu na konsultacje części ambasadorów akredytowanych na Białorusi.

Ambasadorowie Polski i Litwy opuścili placówki w Mińsku jeszcze tego samego dnia na wezwanie Raua i ministra spraw zagranicznych Litwy Linasa Linkevičiusa. We wtorek dołączył do nich ambasador Niemiec, który również został wezwany na konsultacje przez szefa tamtejszego MSZ Heiko Maasa.

„Naszym celem jest maksymalne utrzymanie kontaktów dyplomatycznych”, poinformował Linkevičius. Jak przekazał minister, Wilno ustaliło z Mińskiem, że „czasowe odwołanie ambasadorów na konsultacje posłuży zmniejszeniu napięć i utrzymaniu przedstawicielstwa dyplomatycznego na szczeblu ambasadorów”.

Jak wielu Białorusinów szuka ochrony międzynarodowej w Polsce? / STOLICE

Codzienny briefing z europejskich stolic – 5 października.

Polska dziękuje za solidarność

Rau wyraził jednocześnie wdzięczność „za solidarność wyrażoną z Polską i Litwą przez partnerów z UE”.

W ubiegłym tygodniu białoruskie MSZ zażądało bowiem od Warszawy i Wilna zmniejszenia do 9 października swojego personelu dyplomatycznego: w przypadku Polski z 50 osób do 18, zaś w przypadku Litwy – z 25 do 14. Ministerstwo uzasadniało postulat rzekomą „destrukcyjną działalnością Polski i Litwy” na Białorusi.

W opublikowanym w niedzielę (4 października) oświadczeniu wysoki przedstawiciel UE do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Josep Borrell potępił żądania Mińska wobec Polski i Litwy, określając je jako „bezpodstawne” i stwierdzając, że „doprowadzą on do jeszcze poważniejszej izolacji władz w Mińsku”. „Działania białoruskich władz wymierzone w niektóre państwa członkowskie UE nie osłabią naszej jedności”, zapewnił Hiszpan.

Jeszcze w piątek minister Rau oświadczył, że MSZ nie zamierza wzywać ambasadorów do kraju. „Razem z ministrem spraw zagranicznych Litwy Linasem Linkevicziusem jesteśmy przekonani, że kanały komunikacji muszą zostać zachowane i na tym etapie nie zamierzamy wzywać naszych ambasadorów na konsultacje”, informował na Twitterze.

UE nakłada sankcje na Białoruś, ale nie na Łukaszenkę. Jest zgoda na wspólne działania wobec Turcji – I dzień szczytu Rady Europejskiej

Podczas posiedzenia Rady Europejskiej polski premier Mateusz Morawiecki przedstawił też propozycję „Planu Marshalla dla Białorusi”.

Mińsk wzywa ambasadorów Polski i Litwy

Decyzja o wezwaniu ambasadorów Litwy i Polski do krajów jest konsekwencją analogicznego kroku podjętego przez władze Białorusi w stosunku do własnych ambasadorów w Warszawie i Wilnie. To odpowiedź na przyjęcie przez Unię Europejską sankcji wobec Białorusi za fałszowanie wyników wyborów i brutalne represje wobec pokojowo protestujących obywateli. W czwartek porozumienie w tej sprawie osiągnęli na szczycie Rady Europejskiej przywódcy państw UE.

Unijne restrykcje obejmują zakaz wjazdu na terytorium Wspólnoty oraz zamrożenie aktywów 40 osób. Nie ma wśród nich jednak prezydenta Alaksandra Łukaszenki. Wcześniej własne sankcje przyjęły państwa bałtyckie.