Bruksela jest za „miękka” wobec Kremla? „To Rosja bardziej potrzebuje Unii Europejskiej niż Unia Rosji”

aleksiej-nawalny-rosja-ue-moskwa-unia-europa-relacje-nord-stream-2-sankcje

Relacje unijno-rosyjskie są coraz trudniejsze, źródło: Flickr/Bohan Shen (CC BY-NC-SA 2.0)

Ostatnie miesiące przyniosły nie tylko kolejne pogorszenie stosunków między Unią Europejską a Brukselą i największą eskalację sytuacji w Donbasie od 2014 r. Jaką politykę wobec Moskwy powinna prowadzić Bruksela i czy coraz większa liczba protestujących Rosjan to zwiastun zmian w największym państwie świata?

 

 

W sierpniu ubiegłego roku świat obiegła informacja o zapadnięciu w śpiączkę czołowego rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego. Nawalny poczuł się źle na pokładzie samolotu lecącego z Tomska. Samolot awaryjnie lądował w Omsku, gdzie Nawalny został hospitalizowany.

Kierownictwo placówki plątało się w pierwszych „diagnozach” – mówiono m.in. że przyczyną pogorszenia stanu pacjenta jest spadek poziomu glukozy. Większość zachodnich rządów już wówczas nie miała jednak większych wątpliwości, że powodem jest otrucie, co potwierdziły później niezależne ośrodki.

Aleksiej Nawalny rozpoczął głodówkę

Administracja odmawia mu bowiem pomocy medycznej, a stan zdrowia opozycjonisty drastycznie się pogarsza.

„Wymiana sankcji” między Unią a Rosją

Sprawa Nawalnego – zarówno próba jego zabójstwa, jak i późniejsze odwieszenie wydanego w 2014 r. wyroku za rzekome malwersacje finansowe (uznanego za bezprawny przez ETPCz w Strasburgu) oraz traktowanie w kolonii karnej, w tym odmowa dostępu do niezależnego lekarza mimo szybko pogarszającego się stanu zdrowia polityka, zapoczątkowały serię nowych sankcji UE przeciwko rosyjskim urzędnikom.

Moskwa nie pozostawała zresztą Brukseli dłużna, regularnie odpowiadając własnymi restrykcjami wobec UE czy wydalaniem dyplomatów, hołdując swojej zasadzie adekwatności podjętych kroków i stosując tzw. „reakcję lustrzaną” (ros. „zerkalnaja reakcja”) – czyli wdrażając wobec Unii takie same kroki, jakie Bruksela stosowała wobec Rosji.

W tym roku na unijno-rosyjskie relacje cieniem rzuciły się kolejne sprawy, przede wszystkim wzrost napięcia we wschodniej części Ukrainy, w tym na okupowanych przez Rosję od siedmiu lat terenach. W szczytowym momencie przy granicy z Ukrainą stacjonowało, według różnych źródeł, od 130 do 150 tys. żołnierzy – w każdym razie najwięcej od aneksji Krymu i wybuchu konfliktu w Donbasie.

W ostatnich tygodniach Czechy oskarżyły rosyjskich agentów o spowodowanie wybuchu amunicji w 2014 r. i wydaliły grupę rosyjskich dyplomatów. Podobne kroki stosowały też inne kraje, m.in. oskarżając Rosjan o szpiegostwo. Na wszystkie te działania Kreml odpowiadał w sposób „lustrzany”.

David Sassoli i Věra Jourova z zakazem wjazdu do Rosji. Kreml odpowiada na unijne sankcje

To odpowiedź na marcowe unijne sankcje wobec rosyjskich obywateli.

Bruksela za miękka wobec Rosji?

Wielu zachodnich polityków zarzuca unijnym władzom, że ta, zamiast twardo odpowiadać na rosyjskie działania, „oddaje pole” Kremlowi. Przykład? Lutowa wizyta szefa unijnej dyplomacji Josepa Borrella w Moskwie.

Hiszpanowi zarzucono, że pojechał do rosyjskiej stolicy zupełnie nieprzygotowany, a na miejscu nie potrafił odpowiedzieć na wysuwane przez rosyjskiego ministra spraw zagranicznych Siergieja Ławrowa zarzuty wobec Unii. „Gwoździem do trumny” wizyty stało się ogłoszenie decyzji Moskwy, dosłownie pod koniec wizyty, o wydaleniu trojga europejskich dyplomatów.

„Pan Borrell w Moskwie zrobił z siebie głupca, narażając na śmieszność ambicje UE stania się ważnym graczem na arenie światowej”, powiedziała podczas debaty na ten temat w Parlamencie Europejskim holenderska europoseł Dorien Rookmaker. Inni, w tym 50 europosłów, którzy wystosowali list w tej sprawie, domagali się wręcz dymisji Wysokiego Przedstawiciela, np. Carles Puigdemont ocenił, że Europa potrzebuje „borrellexitu”.

Unii zarzuca się też hipokryzję w relacjach z Moskwą, związaną choćby z projektem Nord Stream 2, której to inicjatywy mimo pojedynczych zapowiedzi berlińskiej dyplomacji nie wyparły się Niemcy. Inny przykład to rosnące zainteresowanie w krajach UE rosyjską szczepionką na koronawirusa Sputnik V – już nie tylko w krajach otwarcie sympatyzujących z Rosją, takich jak Węgry, ale też chociażby na Słowacji, w Austrii, we Włoszech czy w samych Niemczech.

NATO i USA deklarują "niezachwiane wsparcie" dla Ukrainy. "Rosja musi zaprzestać prowokacji"

Szef ukraińskiej dyplomacji Dmytro Kułeba rozmawiał w Brukseli z sekretarzem generalnym NATO Jensem Stoltenbergiem i sekretarzem stanu USA Antonym Blinkenem o perspektywach wsparcia dla Ukrainy w obliczu rosyjskiego zagrożenia.

O co chodzi Rosji?

„Rosji zależy na trwałym osłabieniu więzi transatlantyckich, podważeniu zaufania społeczeństw państw członkowskich do UE oraz instytucji demokratycznych, a także na ograniczeniu unijnych wpływów we wschodnim sąsiedztwie”, uważa dr hab. Agnieszka Legucka z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Chce do tego wykorzystać państwa opowiadające się za współpracą z Rosją, takie jak Niemcy i Francja i korzystające na współpracy z nią, np. Węgry czy Słowację, które „nie będą naciskać na jej demokratyzację i ochronę praw człowieka, m.in. w sprawie uwolnienia Nawalnego”, sądzi Legucka.

Jej zdaniem Kreml liczy też na bierność UE w państwach Partnerstwa Wschodniego, szczególnie na Białorusi i Ukrainie, która to bierność pozwoli Rosji na zwiększenie presji na te kraje np. poprzez prowokacje zbrojne i ułatwi umocnienie militarnej pozycji Rosji na Kaukazie Południowym.

Ławrow: To UE zrywa relacje z Moskwą. "Stosunków Unia-Rosja praktycznie już nie ma"

„Unia Europejska zrujnowała bez wyjątku wszelkie mechanizmy współpracy”, stwierdził szef rosyjskiej dyplomacji po spotkaniu ze swoim fińskim odpowiednikiem Pekką Haavisto.

Jak Unia powinna prowadzić dyplomację z Rosją?

„Jednym z problemów w relacjach między Unią Europejską a Rosją jest różnica w sposobie prowadzenia polityki”, wskazuje w rozmowie z EURACTIV.pl Marek Menkiszak z Ośrodka Studiów Wschodnich, który podkreśla, że polityka Unii opiera się przede wszystkim na zasadach, a polityka Rosji – na kulcie siły. W związku z tym wszelkie „przejawy dobrej woli” ze strony UE w relacjach z Rosją traktowane są przez Moskwę jako oznaka słabości.

Drugim problemem jest brak jednoznacznego stanowiska UE wobec stosunków z Kremlem. „Każde z państw ma swoje specyficzne interesy, często odmienne, a także inną percepcję zagrożeń. Uzgodnienie tych różnych podejść okazuje się nieraz sporym wyzwaniem”, zwraca uwagę nasz rozmówca.

„W konsekwencji Unia często reaguje wolno i na zasadzie <<najmniejszego wspólnego mianownika>>. Państwa, którym zależy na danym rozwiązaniu, muszą znaleźć taki wspólny mianownik z tymi, które są albo niezbyt zainteresowane sprawą, albo mają inne interesy, na przykład współpracują z Rosją w danym obszarze”, wyjaśnia.

Marek Menkiszak podkreśla jednak, że tak naprawdę to Rosji powinno bardziej zależeć na relacjach z Unią, aniżeli Brukseli na stosunkach z Rosją. „Jeśli chodzi o wymierne wskaźniki, takie jak wymiana handlowa czy współpraca energetyczna, to Rosja powinna być zainteresowana Unią jako rynkiem zbytu. Unia tymczasem ma zdywersyfikowane stosunki zewnętrzne i Rosja wcale nie jest jej jedynym ani nawet najważniejszym partnerem”, uważa.

Tymczasem Unia zachowuje się, jakby było odwrotnie, czyli jakby to ona była stroną, której zależy bardziej na stosunkach z Moskwą i podtrzymaniu dialogu. „Jest to niewłaściwa postawa. To Rosja bardziej potrzebuje Unii niż Unia Rosji i to Rosji powinno zależeć na poprawie stosunków. Aby jednak to osiągnąć, musi zrezygnować z agresywnej polityki wobec sąsiadów oraz państw członkowskich Unii Europejskiej”, wskazuje analityk.

„Dopóki Unia Europejska będzie pokazywać, że to ona bardziej troszczy się o stosunki z Rosją i że to ona jest inicjatorem dialogu, zamiast oddać inicjatywę Rosji i realizować własne interesy nie zważając na reakcję Rosji, dopóty będziemy mieli do czynienia z dysfunkcyjnymi relacjami Moskwy z Unią”, stwierdza.

PE: Eurodeputowani krytykują wizytę Josepa Borrella w Moskwie. "Zrobił pan z siebie głupca"

Wielu europosłów domaga się rezygnacji wysokiego przedstawiciela UE do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa.

Sankcje, a może inna odpowiedź? Jak Unia ma reagować na działania Rosji?

Zdaniem Marka Menkiszaka w przypadku tak poważnych sytuacji, jaką było otrucie i uwięzienie Aleksieja Nawalnego (czyli nie tylko poważne naruszenie praw człowieka, ale też zastosowanie broni masowego rażenia i złamanie tym samym konwencji, których Rosja jest stroną) sankcje są właściwą odpowiedzią. To samo dotyczy eskalacji we wschodniej Ukrainie.

W opinii eksperta kroki te powinny jednak zostać poparte innego typu działaniami, takimi jak wsparcie dla podmiotów, przeciwko którym skierowana jest rosyjska agresja. „W przypadku Nawalnego byłoby to wsparcie dla społeczeństwa obywatelskiego w Rosji mimo piętrzenia przez Rosję przeszkód prawnych dla takich działań oraz rosyjskiej diaspory w krajach UE”.

UE powinna także wesprzeć Ukrainę. „Unia popełnia błąd, że boi się współpracować z Rosją w dziedzinie bezpieczeństwa”, wskazuje nasz rozmówca, który zgadza się z postulatami formułowanymi choćby przez Nicu Popescu i Gustava Gressela z Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych (ECFR) wsparcia Ukrainy i całego Partnerstwa Wschodniego na tym polu.

Ważna jest długofalowość działań, mówi analityk. Jak wskazuje, UE często oczekuje szybkich rezultatów podejmowanych działań: czy to sankcji, czyli działań negatywnych, czy działań pozytywnych. Jednak ani sankcje, ani działania pozytywne, na przykład wobec Partnerstwa Wschodniego, nie przyniosą natychmiastowych efektów. „Potrzebna jest strategiczna cierpliwość ze strony unijnych urzędników”, zaznacza.

UE: Francja gotowa na nowe sankcje przeciwko Rosji? Macron mówi o wyznaczeniu "czerwonych linii"

Zdaniem francuskiego przywódcy Zachód musi wypracować dwukierunkowe podejście w stosunkach z Moskwą.

A co z Nord Stream 2?

Czy zatem Niemcy powinny odstąpić od tak poważnego projektu z Rosją, jakim jest gazociąg Nord Stream 2? Marek Menkiszak zwraca uwagę, że jest to inicjatywa, która stoi w sprzeczności z celami unijnej polityki energetycznej, a także polityki bezpieczeństwa. „To projekt sprzeczny z ideą dywersyfikacji źródeł energii, uderzający lub wręcz torpedujący alternatywne projekty infrastrukturalne na terenie Unii Europejskiej, jak na przykład korytarz Północ-Południe”, podkreśla.

Projekt Nord Stream 2 stanowi poza tym realizację indywidualnych interesów poszczególnych państw, m.in. Niemiec, realizowany kosztem innych państw członkowskich, w tym Polski, Słowacji czy Czech, a jednocześnie uderzający w ważnych partnerów Unii, takich jak Ukraina, które Unia chce przecież angażować we współpracę w ramach szerszej polityki europejskiej.

Jest to projekt wysoce szkodliwy nie tylko dla części państw członkowskich, ale także z punktu widzenia całościowych interesów UE. Dlatego Unia powinna odważniej zabierać głos w tej sprawie i brać pod uwagę argumenty, podnoszone nie tylko przez same państwa, ale też przez unijne instytucje”, argumentuje ekspert, przypominając o rezolucjach Parlamentu Europejskiego krytycznych wobec NS2 i wypowiedziach przedstawicieli KE.

Angela Merkel o Nord Stream 2: Niemcy są za jego budową

Kanclerz Niemiec zaznaczyła, że gaz nim płynący nie jest gorszy od tego, który płynie z Rosji przez Ukrainę czy Turcję.

„Efekt Nawalnego” obudzi Rosjan?

Według naszego rozmówcy z OSW kremlowskie władze otruły, a następnie uwięziły Nawalnego, by „ukarać go dla przykładu” – pokazać, że ten, kto odważy się przeciwstawić Kremlowi czy samemu Władimirowi Putinowi, musi się liczyć z konsekwencjami, nawet utratą życia. „Osiągnięcie efektu <<odstraszającego>> jest dla Rosjan ważniejsze, niż załagodzenie naruszonych z tego powodu relacji z UE”, wskazuje Menkiszak.

Można jednak odnieść wrażenie, że otrucie Aleksieja Nawalnego i odwieszenie jego wyroku wpłynęło jednak na nastroje wśród części Rosjan. W wielu miastach kraju odbywają się protesty, gromadzące tysiące uczestników i koordynowane przez współpracowników opozycjonisty. Równocześnie w ostatnich latach w wielu regionach sukces odniósł zaproponowany przez Nawalnego system „mądrego głosowania” (ros. „umnoje gołosowanie”), polegający na głosowaniu w wyborach lokalnych w każdym przypadku na najsilniejszego kandydata niebędącego „jedinorosem”, czyli kandydatem Jednej Rosji, partii Putina.

Zdaniem Marka Menkiszaka Aleksiej Nawalny został uznany za głównego wroga politycznego Kremla właśnie dlatego, że jego działania wywarły realny wpływ na sytuację polityczną w Rosji. Analityk przypomina, że filmy publikowane przez Nawalnego m.in. na YouTube miały bardzo dużą widownię i wzburzały rosyjską opinię publiczną, zaś system „mądrego głosowania” rzeczywiście przeszkodził Jednej Rosji, partii Putina, w zwycięstwach w poszczególnych regionach. Dlatego uznano za konieczne jego fizyczne wręcz wyeliminowanie poprzez próbę zabójstwa.

Nasz rozmówca zwraca też uwagę na nasiloną aktywność protestacyjną Rosjan w ostatnich latach, spowodowaną nie tylko kwestiami ściśle politycznymi, ale też problemami społecznymi i ekologicznymi. Ten wzrost aktywności wciąż nie ma jednak charakteru masowego, a liczebność uczestników protestów nie jest aż tak ogromna, by spowodować przełom polityczny. Poza tym ludzie działają też w ciągłym strachu przed zaostrzonymi represjami ze strony Kremla.

Rosyjska ludność jest częściowo wciąż pod wpływem kremlowskiej propagandy, a częściowo jest zastraszona. Dlatego analityk Ośrodka Studiów Wschodnich wciąż nie widzi realnych perspektyw na zmianę sytuacji politycznej.

Podkreśla jednak, że rozwoju wydarzeń nie da się do końca przewidzieć, a w razie błędów ze strony władz w Moskwie może dojść do niespodzianek, które spowodują szerszy wybuch niezadowolenia. „Można wówczas sobie wyobrazić, że Kreml nie będzie w stanie kontrolować sytuacji i dojdzie do przesilenia politycznego”, uważa.

Rosja: Nawalny przebywa w kolonii karnej w Pokrowie. "Obóz koncentracyjny 100 km od Moskwy"

Po wywiezieniu z więzienia w mieście Kolczugino miejsce odbywania kary przez opozycjonistę było dotąd nieznane.

Nawalny prezydentem Rosji – utopia czy realny scenariusz?

Czy zatem dojście Aleksieja Nawalnego do władzy w Rosji to scenariusz utopijny, wzięty prosto z marzeń zwolenników integracji Rosji z Zachodem? Zdaniem Marka Menkiszaka mało jest w Rosji scenariuszy całkowicie nierealnych i teoretycznie możliwy jest również taki rozwój wydarzeń.

„Mimo wszystko na chwilę obecną jest to tak odległy scenariusz, że trudno uznawać go za prawdopodobny. Nie da się wykluczyć, że Nawalny, o ile przeżyje i będzie w stanie funkcjonować, odegra w przyszłości jakąś poważną rolę na scenie politycznej, ale nie wiadomo, jakie wydarzenia mogłyby do tego doprowadzić”, stwierdza ekspert.

Zaznacza, że byłoby to możliwe tylko w razie wspomnianego przesilenia politycznego, którego jednak teraz nie da się przewidzieć.