Aleksiej Nawalny już w Niemczech. Samolot z Omska wylądował w Berlinie

Aleksiej Nawalny, fot. Ilja Isajew [Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0]

Aleksiej Nawalny, fot. Ilja Isajew [Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0]

Nad ranem czasu polskiego z Omska wyleciał niemiecki samolot z rosyjskim opozycjonistą Aleksiejem Nawalnym, którego przewieziono do Berlina na dalsze leczenie. Dotychczas na transport nie chciały pozwolić władze rosyjskiego szpitala.

 

 

Około 8:00 czasu miejscowego (4:00 czasu polskiego) z międzynarodowego lotniska w Omsku wyleciał samolot Bombardier Challenger 604 z Nawalnym na pokładzie. Jak poinformowała na Twitterze rzeczniczka polityka Kira Jarmysz, samolot wylądował już na lotnisku Berlin-Schönefeld, skąd Rosjanin zostanie przetransportowany do berlińskiej kliniki Charité.

„Stan pacjenta jest stabilny”

Jak poinformowała w piątek wieczorem agencja Interfaks, omscy lekarze wyrazili zgodę na przewiezienie 44-letniego polityka do Niemiec, twierdząc, że jego stan się poprawił i pozwala na przeprowadzenie takiej procedury.

„Stan pacjenta jest stabilny. Mając więc na uwadze prośbę rodziny o pozwolenie na transport, podjęliśmy decyzję o wycofaniu sprzeciwu wobec przewiezienia go do innej placówki, którą wskażą nam jego bliscy”, oświadczył zastępca głównego lekarza szpitala w Omsku Anatolij Kaliniczenko.

„Rozmowy o transporcie Aleksieja zostały wznowione. Istnieje prawdopodobieństwo, że Nawalnego uda się przewieźć (do Niemiec – red.). Szkoda tylko, że na podjęcie tej decyzji lekarze potrzebowali aż tyle czasu”, napisała na Twitterze Jarmysz.

Według informacji Interfaksu mężczyzna wciąż znajduje się w śpiączce i jest podłączony do respiratora. Niemieccy specjaliści, którym pozwolono na zbadanie Rosjanina, mieli uznać, że jego stan pozwala na przewiezienie do Berlina.

Sztab Aleksieja Nawalnego: Zidentyfikowano "groźną truciznę". Problemy z transportem do Niemiec

Rosyjski opozycjonista znajduje się w ciężkim stanie w szpitalu.

Wcześniej nie pozwalano na przewiezienie

Od momentu utraty przytomności i zabrania z samolotu Nawalny przebywał w szpitalu w Omsku. Niemiecki samolot, który miał go zabrać do kliniki w Niemczech, przyleciał na miejsce z Norymbergi już w piątek. Była to specjalistyczna jednostka, przystosowana do przewożenia pacjentów w śpiączce.

Władze szpitala nie wyrażały jednak zgody na transport mężczyzny, argumentując, że stan polityka pozostaje niestabilny. „Decyzja rodziny okazała się niewystarczająca”, stwierdziła Jarmysz.

Rzeczniczka wyraziła obawę, że dalszy pobyt w rosyjskiej placówce może być dla polityka niebezpieczny. „Zakaz przewozu Aleksieja stanowi bezpośrednie zagrożenie dla jego życia. Pozostanie w omskim szpitalu, nie posiadającym odpowiedniego sprzętu, bez postawienia jasnej diagnozy to w obecnym stanie śmiertelne niebezpieczeństwo”, napisała.

Kobieta wyraziła przekonanie, że pozostawienie Nawalnego w szpitalu ma na celu umyślne wywołanie pogorszenia jego stanu zdrowia, co mogłoby doprowadzić do śmierci opozycjonisty. „(Lekarze – red.) bezprawnie odmawiają wypuszczenia ze szpitala, w którym nie ma ani potrzebnego sprzętu, ani właściwych warunków do leczenia. Nie chcą wydać wypisu”, oświadczyła rzeczniczka.

Żona Nawalnego Julia wystosowała list do prezydenta Władimira Putina z prośbą o wydanie pozwolenia na przewiezienie jej męża do niemieckiej kliniki. „Myślę, że Aleksiej Anatojlewicz Nawalny potrzebuje profesjonalnej pomocy. (…) Mamy możliwość niezwłocznego transportu Aleksieja pod nadzorem wysoko wykwalifikowanych lekarzy”, napisała w liście.

Wcześniej gotowość przyjęcia Rosjanina i udzielenia mu pomocy medycznej wyraziła kanclerz Angela Merkel.

Merkel i Macron oferują azyl i leczenie dla Nawalnego. Spotkanie w Fort de Brégançon

Podejrzenie otrucia rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego było jednym z tematów czwartkowych rozmów przywódców Francji i Niemiec.

Diagnoza niejasna. Rosyjscy lekarze mówią o spadku poziomu glukozy

Aleksiej Nawalny poczuł się źle w samolocie lecącym z syberyjskiego Tomska do Moskwy, przez co samolot musiał lądować awaryjnie w Omsku. Jak podała rzeczniczka, wcześniej niczego nie jadł, a jedynie wypił herbatę na lotnisku. To właśnie w napoju, jej zdaniem, mogła znajdować się trująca substancja.

Oficjalnie lekarze z Omska podawali, że przyczyną utraty przytomności przez opozycjonistę były zaburzenia metaboliczne i gwałtowny spadek poziomu glukozy w organizmie. Informowali jednocześnie, że nie stwierdzono obecności w organizmie mężczyzny żadnych substancji wskazujących na celowe otrucie.

Taką opinię podważa jednak lekarka Nawalnego, Anastazja Wasiljewa, która podkreśla, że dotychczasowy stan zdrowia polityka nie wskazywał na podobne problemy, a w dniu zdarzenia poziom glukozy w jego organizmie był prawidłowy.

„Znowu mają nas za idiotów: mówią mądre frazesy, a nikt nie jest w stanie odkryć przyczyny zapadnięcia w śpiączkę i postawić diagnozy”, denerwowała się Wasiljewa. „To właśnie otrucie spowodowało poważne zaburzenia metaboliczne”, stwierdziła.

Opozycyjne media i zwolennicy polityka podejrzewali, że prawdziwą decyzją o zakazie transportu Nawalnego do innej placówki była obawa o wykrycie w jego organizmie trucizny i tym samym potwierdzenie wcześniejszej teorii o otruciu mężczyzny.

Podobnego zdania jest Wasiljewa. „Jeśli cała diagnoza to jedynie zaburzenia metaboliczne, to dlaczego nie chcą wypuścić Aleksieja do Berlina? Otóż dlatego, że potrzeba trzech dni, aby w organizmie nie pozostały żadne ślady trucizny”, wyjaśniła.