Pierwszy zakażony chińskim wirusem w USA. Czy Europa jest zagrożona?

źródło: pxhere (CC0 Public Domain)

Amerykańskie służby sanitarne potwierdziły, że w stanie Waszyngton na północnym-zachodzie kraju zanotowano pierwszy przypadek nowego koronawirusa wywołującego ciężkie zapalenie płuc. Wirus pochodzi z Chin. Czy Europa powinna się obawiać epidemii?

 

Informację o tym, że u pierwszej osoby na terenie USA stwierdzono infekcję chińskim koronawirusem potwierdziło Centrum Kontroli i Profilaktyki Zakażeń (CDCP). Około 30-letni mężczyzna powrócił w ubiegłym tygodniu do Seattle z podróży do Chin. Był m.in. w liczącym 11-milionów mieszkańców mieście Wuhan w środkowych Chinach. To tam pod koniec grudnia stwierdzono pierwsze przypadki nowego koronawirusa.

Jak informują władze szpitala Everett, gdzie przebywa chory mężczyzna, jego stan jest dobry. Ponieważ zgłosił się do lekarza jak tylko pojawiły się pierwsze objawy, jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Lekarze uznali też, że ryzyko rozprzestrzenienia się wirusa na personel szpitalny czy mieszkańców Seattle jest znikome. Ale Nancy Messonnier, dyrektor ds. schorzeń oddechowych w CDCP poinformowała, że spodziewa się wykrycia kolejnych przypadków wirusa na obszarze USA. Chodzi jednak przede wszystkim o osoby powracające z Chin, a zwłaszcza z okolic Wuhan.

Kolejne zgony w Wuhan

W samym Wuhan sytuacja staje się coraz poważniejsza. Wiceprzewodniczący chińskiej Narodowej Komisji Zdrowia Li Bin poinformował dziś (22 stycznia) rano, że koronawirusa stwierdzono już u 440 osób. 9 osób zmarło, w tym aż 3 dzisiaj. Źródłem zakażenia jest targowisko w Wuhan, gdzie handlowano m.in. żywymi zwierzętami. Dlatego epidemiolodzy podejrzewają, że nowy koronawirus jest pochodzenia odzwierzęcego.

Chińskie władze zalecają, aby mieszkańcy Wuhan nie opuszczali miasta. Nie zadecydowano jednak o objęciu tego obszaru ścisłą kwarantanną. „Mieszkańcy Wuhan nie powinni nigdzie wyjeżdżać, a podróżnym zaleca się omijanie tego miasta. Wyjątkiem powinny być tylko szczególne okoliczności” – powiedział Li Bin. Pojedyncze przypadki nowego koronawirusa stwierdzono już oprócz USA także w Korei Południowej, Japonii oraz Tajlandii. W każdym przypadku zakażeni przybyli właśnie z okolic Wuhan.

Według pierwszy analiz nowy koronawirus – nazwany już przez media „wirusem Wuhan”, a przez naukowców „2019-nCoV” – działa podobnie jak znane już wirusy SARS (czyli zespół ostrej niewydolności oddechowej), MERS (bliskowschodni zespół niewydolności oddechowej) czy ptasia grypa. Każdy z nich miał odzwierzęce pochodzenie i choć był niebezpieczny, udało się go opanować. Przypadki zakażania się człowieka od człowieka nie były częste.

Kontrole na lotniskach w USA

Właśnie możliwość przenoszenia się nowego wirusa między ludźmi budzi największe obawy epidemiologów. Wirusy mutują bowiem w ciele człowieka i mogą uzyskać bardziej śmiercionośne możliwości. Dlatego służby sanitarne wielu krajów prowadzą już kontrole na międzynarodowych lotniskach. Pod szczególną obserwacją są osoby wracające z Chin czy sąsiednich krajów Azji Wschodniej.

W USA takie kontrole są prowadzone m.in. na lotniskach w Nowym Jorku, San Francisco, Los Angeles, Chicago czy Atlancie, a więc w głównych międzynarodowych amerykańskich portach lotniczych. Pasażerowie otrzymują też informację o tym, że powinni się zgłosić do lekarza, gdyby w najbliższych dniach poczuli się źle. Ulotki wydrukowano zarówno po angielsku, jak i po mandaryńsku.

Swoje kontrole być może wprowadzą także europejskie porty lotnicze. Na razie zrobiono to we Włoszech – w Mediolanie i Rzymie. Lotnisko Chopina na warszawskim Okęciu na razie nie wprowadziło żadnych kontroli, choć lądują tu także samoloty z Azji Wschodniej – z Tokio, Bangkoku, Seulu czy Pekinu. Nie ma jednak bezpośrednich połączeń z Wuhan, a Światowa Organizacja Zdrowia (WTO) nie opublikowała na razie żadnych wytycznych dotyczących dotyczących transportu, a jedynie zalecenia dla krajów, w których wystąpiłoby więcej przypadków nowego koronawirusa.

Szczepienia: KE apeluje o ściślejszą współpracę UE przeciwko chorobom, którym można zapobiegać

Komunikat prasowy

Komisja wydaje zestaw zaleceń dotyczących tego, jak UE może zacieśnić współpracę w dziedzinie zwalczania chorób, którym można zapobiegać przez szczepienia. Jest to odpowiedź na wyrażone w orędziu o stanie Unii w 2017 r. wezwanie przewodniczącego Jeana-Claude’a Junckera do …

„Na dziś nie ma żadnych specjalnych zaleceń dla lotnictwa cywilnego ze strony międzynarodowych organizacji. Ale zapewnia, że współpracujemy na bieżąco z lotniskową graniczną stacją sanitarno-epidemiologiczną i monitorujemy dokładnie sytuację. Gdyby zaszła taka potrzeba, nasze służby są gotowe natychmiast podjąć działania w celu zadbania o bezpieczeństwo pasażerów” – mówi rzecznik Lotniska Chopina w Warszawie Piotr Rudzki. W Azji kontrole wprowadzono na lotniskach w Hong Kongu i Singapurze.

Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC), czyli unijna agencja epidemiologiczna, także nie wydała żadnych zaleceń dotyczących transportu lub ochrony granic. Nie wydała nawet negatywnej rekomendacji dla podróży do miasta Wuhan w Chinach, choć ostrzega, aby nie odwiedzać tam targowisk, miejsc gdzie trzyma się żywe zwierzęta oraz dużych skupisk ludności. Każda osoba, która po powrocie z Chin będzie mieć kłopoty z oddychaniem lub gorączkę powinna też według zaleceń ECDC zgłosić się natychmiast do lekarza i poinformować go o pobycie w Azji.

GIS czeka na zalecenia ECDC i WHO

Również Główny Inspektorat Sanitarny uspokaja, że polskie służby sanitarne i epidemiologiczne są postawione w stan gotowości. „Wszystkie europejskie ośrodki badawcze ds. zdrowia publicznego zajmują się obecnie problemem nowego koronawirusa. Chodzi o to, abyśmy wszyscy w Europie byli bezpieczni. Nie ma jednak obecnie żadnych istotnych zaleceń dla podróżnych, choć spodziewamy się, że ECDC może w każdej chwili takie rekomendacje nam przesłać. Poprosiliśmy też linie lotnicze latające z Polski do Chin, aby zwracały baczniejszą uwagę na to, czy na pokładzie są osoby, które mają objawy chorobowe. Ale zapewniam, że nie ma powodów do paniki” – tłumaczy Główny Inspektor Sanitarny Jarosław Pinkas.

Spotkanie ekspertów epidemiologicznych WHO zaplanowano na dzisiejsze popołudnie. Możliwe jest, że po tej naradzie pojawią się jakieś nowe wytyczne ws. zakażeń koronawirusem z Wuhan. Zdaniem epidemiologa dra Pawła Grzesiowskiego należy poczekać na opinię ekspertów międzynarodowych instytucji. Jego zdaniem nadmierne kontrole na lotniskach tylko wzbudziłyby panikę. „Teraz kluczowa jest czujność służb medycznych. Lekarze powinni pytać pacjentów zgłaszających się problemami układu oddechowego o to, czy wrócili właśnie z Chin. Śmiertelność w przypadku wirusa z Wuhan jest niska, wynosi obecnie ok. 2 proc. Przy SARS było to już 10 proc” – mówi ekspert.

Ale, jak dodaje, nowy koronawirus może się rozprzestrzenić po całym świecie. Ludzie nie są bowiem na niego uodpornieni, a zbliżający się w Chinach Nowy Rok sprawi, że wielu mieszkańców tego kraju ruszy w podróż do swoich rodzinnych miejscowości. To może rozprzestrzenić wirusa w Państwie Środka, a potem w kolejnych krajach. „Ten wirus ma niską śmiertelność, ale właśnie dlatego jest groźny. Ludzie mogą go łatwiej roznosić. Afrykański wirus Ebola zabija zakażonych szybko, czyli zanim zdążą go zanieść gdzieś dalej. Nowy wirus może się roznieść po świecie i zachoruje wiele osób. Ale to nie znaczy, że wiele umrze. Tylko część osób może wymagać hospitalizacji. Większość przechoruje wirusa łagodnie” – tłumaczy epidemiolog.

Europejczycy żyją dłużej, ale nie zawsze u schyłku życia mogą cieszyć się dobrym zdrowiem

Ze sprawozdania „Zdrowie i opieka zdrowotna w zarysie: Europa 2016”, przygotowanego wspólnie przez Komisję Europejską i Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) wynika, że dzięki strategiom politycznym ukierunkowanym na promocję zdrowia i zapobieganie chorobom, a także sprawniej działającej opiece zdrowotnej można by zapobiec wielu śmierciom i zaoszczędzić miliardy euro w Unii Europejskiej.