Micheil Saakaszwili nie zamierza zostać w Polsce

Micheil Saakaszwili, źródło Twitter

Micheil Saakaszwili, źródło Twitter

Micheil Saakaszwili nie zamierza zostać w Polsce. Były prezydent Gruzji zapewnił wczoraj (13 lutego), że nie poprosi o azyl polityczny w Polsce, ale znajdzie sposób, żeby wrócić na Ukrainę i doprowadzić do obalenia obecnych władz w Kijowie. Zapowiedział także, że na rzecz ratowania Ukrainy od korupcji będzie teraz współdziałał z europejskimi i amerykańskimi politykami.

 

“Znajdę sposób, żeby wrócić. Będziemy mieli milion osób na ulicach Kijowa. Wtedy oni będą musieli oddać władzę”- zapowiedział Micheil Saakaszwili na wtorkowej konferencji prasowej w Warszawie.

Trzeba ratować Ukrainę

Były prezydent Gruzji oświadczył też, że “znajdzie moment”, w którym przyłączy się do działań podejmowanych na terytorium Ukrainy. “A przez najbliższe tygodnie będę aktywnie pracować z Parlamentem Europejskim, z prezydentami europejskimi i amerykańskim” – zapowiedział. “Byłem i jestem ukraińskim politykiem, tak jak jestem Gruzinem” – zapewnił Saakaszwili. Oświadczył także, że Ukrainę trzeba ratować od korupcji, a prezydenta Petra Poroszenkę nazwał największym złodziejem w historii Ukrainy. “Ja go uczyłem organizować rewolucję. On ze mną koordynował każdy ruch. Dlatego tak się mnie boi” – ocenił.

Zapowiedział także, że „złamie kark ukraińskiej oligarchii”. “Ukręcimy łeb Poroszence i Łucence [Jurij Łucenko, prokurator generalny], i trafią nie do Polski, bo Europa ich nie przyjmie, pójdą wszyscy do ukraińskiego więzienia” – zapewnił Saakaszwili. Zapewniał też, że nie można go kupić i że całe swoje życie poświęcił walce z oligarchami i korupcją.

Ukraina: Saakaszwili kontra Poroszenko

Zatrzymany ponownie w piątek (8 grudnia) w Kijowie były prezydent Gruzji i przywódca opozycyjnej ukraińskiej partii Ruch Nowych Sił Micheil Saakaszwili ogłosił następnego dnia głodówkę i wezwał wspólnotę międzynarodową, by uważnie obserwowała, co dzieje się na Ukrainie, zwłaszcza represjom jakim jest on poddawany. Wcześniejsze, wtorkowe zatrzymanie tego polityka okazało się nieskuteczne – jego zwolennicy odbili go z rąk policji.

Natomiast w rozmowie z niemieckim dziennikiem „Bild” podkreślił m.in., że prezydent Ukrainy „niszczy swój kraj”. “Jeśli w końcu Unia Europejska i przede wszystkim kanclerz Angela Merkel nie podejmą jakiś działań, to Ukraina rozpadnie się” – ostrzegł Saakaszwili, który jako szef opozycyjnej partii Ruch Nowych Sił, organizował w Kijowie marsze, podczas których domagał się rozpisania przedterminowych wyborów parlamentarnych i  impeachmentu obecnego prezydenta.

Saakaszwili chce być sądzony na Ukrainie

“Chcę być sądzony na Ukrainie” – oświadczył były prezydent Gruzji nawiązując do toczących się tam przeciw niemu postępowań. Mają one związek z zarzutami korupcyjnymi, z zarzutem przygotowywania przewrotu, a także z zarzutem o przyjmowanie pieniędzy z otoczenia obalonego w 2014 roku prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza – miał przyjąć pół miliona dolarów na organizację antyrządowych protestów.

“Jeśli jestem złoczyńcą, mogę stanąć przed sądem Ukrainy. Tylko dlaczego w takim razie jestem tutaj? Czemu nie stoję przed sądem?” – pytał. Zastanawiał się nawet nad tym czy zostanie za nim rozesłany list gończy, choć podkreślił, że się  przecież nie ukrywa. “Co na to prokurator, który nawet nie ma dyplomu” – pytał Saakaszwili (prokurator generalny Ukrainy Jurij Łucenko z wykształcenia jest inżynierem elektronikiem).

Bandyci ze specnazu mówili tylko po rosyjsku

Saakaszwili relacjonował także dziennikarzom swoje zatrzymanie w kijowskiej kawiarni. Stwierdził, że brutalnie aresztował go tam ukraiński specnaz (dotychczasowe informacje mówiły o zatrzymaniu byłego prezydenta przez służbę graniczną). “Zostałem związany, wepchnięty do samochodu. Wykorzystano brutalną siłę, choć od początku mówiłem, że mogę iść sam” – powiedział wyraźnie wzburzony. “Wszyscy ci bandyci mówili tylko po rosyjsku” – dodał Saakaszwili, według którego napastników było około 40.

Micheil Saakaszwili znów w Polsce

Micheil Saakaszwili znów jest w Polsce. Były prezydent Gruzji, a obecnie szef opozycyjnej ukraińskiej partii Ruch Nowych Sił, został zatrzymany w Kijowie i wydalony z Ukrainy, a po południu wylądował na warszawskim lotnisku. Ukraina zdecydowała o wydaleniu Saakaszwilego do Polski w ramach readmisji, bo to z naszego kraju nielegalnie przedostał się w zeszłym roku na Ukrainę.

Saakaszwili: Mam ważny dokument rezydenta

Oficjalnym powodem wydalenia ukraińskiego opozycjonisty był fakt, że przebywał na Ukrainie nielegalnie. Tymczasem zdaniem Saakaszwilego prawdziwym powodem jest to, że “rosyjska władza i ukraińska władza” się go boją i nie chcą go  widzieć u siebie.

“Chcę powiedzieć tym idiotom, że zanim wróciłem na Ukrainę z Polski, byłem obywatelem Ukrainy” – przypomniał podkreślając, że prezydent Poroszenko pozbawił go ukraińskiego obywatelstwa bezprawnie. Zapowiedział także, że będzie walczył o jego odzyskanie. “Wróciłem na Ukrainę jako jej stały rezydent” – podkreślił zapewniając, że obecnie dysponuje tymczasowym dokumentem ważnym do marca.

Natomiast w rozmowie z ukraińską telewizją NewsOne Saakaszwili odniósł się również do możliwości jego ekstradycji z Polski do Gruzji. “Nie rozśmieszajcie mnie. Władze w Gruzji boją się mnie jak diabeł święconej wody. Od samego początku mówiłem, że jeśli chcieliby mojej ekstradycji, to zrobiliby to jeszcze wczoraj” – powiedział. Były prezydent Gruzji zapewnił przy tym, że ani Gruzja, ani Ukraina nie mają wobec niego żadnych poważnych oskarżeń.

W poniedziałek (12 lutego) Saakaszwilego, który od lipca 2017 r. pozostaje bezpaństwowcem, aresztowano w centrum Kijowa i przewieziono do Polski w ramach readmisji. W trudnej sytuacji były prezydent Gruzji  trafia do Polski nie po raz pierwszy.

Saakaszwili w Polsce – co dalej?

Micheil Saakaszwili brał udział w uroczystościach związanych z 73. rocznicą wybuchu Powstania Warszawskiego. Były prezydent Gruzji ma poważne problemy – Tbilisi wydało za nim list gończy, a na dodatek nie ma żadnego obywatelstwa.