16 krajów członkowskich UE wydaliło rosyjskich dyplomatów

Ambasada Rosji w Waszyngtonie, źródło: Flickr/fot. Maxence

Ambasada Rosji w Waszyngtonie, źródło: Flickr/fot. Maxence

W skoordynowanej akcji wydalania rosyjskich dyplomatów, którzy uznani zostali za pracujących pod przykryciem oficerów wywiadu, wzięły w sumie udział 22 kraje. 16 z nich to państwa członkowskie UE. Reakcja ta jest odpowiedzią na otrucie w Wielkiej Brytanii byłego pułkownika rosyjskiego wywiadu wojskowego Siergieja Skripala.

 

66-letni Siergiej Skripal został wraz ze swoją córką Julią otruty bronią chemiczną 4 marca w Salisbury niedaleko Londynu. Para Rosjan wciąż walczy w szpitalu o życie. Skripal, były funkcjonariusz rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU w randze pułkownika, od lat 90. XX wieku współpracował z brytyjską agencją wywiadowczą MI6. Gdy został zdekonspirowany, rosyjski sąd skazał go na 13 lat więzienia. W 2010 r. wymieniono go na schwytanych w USA agentów Moskwy. Osiadł odtąd na terenie Wielkiej Brytanii. Londyn oskarżył o próbę jego zabicia Rosję.

Brytyjczycy wydalili już w związku z tą sprawą 23 rosyjskich dyplomatów, Rosjanie odpowiedzieli retorsją w postaci wydalenia takiej samej liczby dyplomatów brytyjskich ze swojego terytorium. Teraz w akcie solidarności z Londynem, 22 kraje także wyprosiły rosyjskich dyplomatów. Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk zapowiedział, że prawdopodobnie to nie koniec działań wobec Rosji i możliwe są kolejna wydalenia.

Skoordynowana akcja

W sumie za persona non grata uznano 112 Rosjan. Wszyscy oni zostali oficjalnie uznani za pracujących pod przykryciem funkcjonariuszy rosyjskiego wywiadu. Wśród krajów, które zdecydowały się na taki krok jest aż 16 państw członkowskich UE. Po czterech Rosjan wydaliły Polska, Niemcy i Francja. Po trzech – Litwa i Czechy. Po dwóch – Dania, Holandia, Włochy i Hiszpania. Po jednym – Łotwa, Estonia, Rumunia, Finlandia, Chorwacja, Szwecja i Węgry. Najwięcej rosyjskich dyplomatów będzie musiało natomiast opuścić Stany Zjednoczone. Jak poinformowała rzeczniczka Departamentu Stanu Heather Nauert, z USA wydalonych będzie aż 60 Rosjan. To nie tylko personel ambasady, ale także rosyjskiej misji przy centrali ONZ w Nowym Jorku. Dodatkowo zamknięty zostanie konsulat Federacji Rosyjskiej w Seattle. Niedaleko tej placówki dyplomatycznej znajduje się m.in. baza amerykańskich atomowych okrętów podwodnych, które wyposażone są w pociski balistyczne Trident oraz zakłady lotnicze Boeinga.

Aż 13 rosyjskich dyplomatów wydali z kolei Ukraina. „Przygotowywaliśmy się do tego od dłuższego czasu, ale zdecydowaliśmy się działać teraz, aby wyrazić solidarność z naszymi partnerami i przyjaciółmi w demokratycznej transatlantyckiej społeczności, do której należymy” – napisał na Twitterze ukraiński minister spraw zagranicznych Pawło Klimkin.

Dodatkowo o wydaleniu rosyjskich dyplomatów poinformowała jeszcze Kanada (za persona non grata uznano 4 osoby, a 3 innym cofnięto wydane już akredytacje), Albania (2 osoby) oraz Norwegia i Macedonia (po 1 osobie). Z państw członkowskich UE żadnych kroków wobec Rosji nie podjęły: Austria, Belgia, Bułgaria, Cypr, Grecja, Irlandia, Luksemburg, Malta, Portugalia i Słowenia. Słowacja wciąż rozważa natomiast co zrobić.

Wiedeń kategorycznie odmawia wydalania Rosjan. Austriacki kanclerz Sebastian Kurz już kilka dni temu wykluczył jakiekolwiek działania odwetowe wobec Rosji. Podobnie kategoryczna jest Lublana, choć słoweński premier Miro Cerar otwarcie mówi o rosyjskiej odpowiedzialności za incydent z użyciem broni chemicznej w Salisbury. Natomiast Bratysława unika jasnych deklaracji. „Dalsze kroki, jakich podjęcie jesteśmy gotowi rozważyć, będą zależeć od rozwoju sytuacji, w tym od reakcji Rosji na stanowisko UE” – oświadczył rzecznik słowackiego MSZ Peter Susko.

UE jest "bezwarunkowo solidarna" z Wielką Brytanią ws. otrucia Siergieja Skripala

Bruksela wezwała Moskwę, aby natychmiast odpowiedziała na wystosowane przez Londyn pytania wiążące się z użyciem w Salisbury broni chemicznej wobec byłego funkcjonariusza rosyjskiego wywiadu wojskowego Siergieja Skripala. Od lat 90. Rosjanin współpracował z brytyjskim wywiadem. Wielką Brytanię poparł w sporze …

Polski współpracownik rosyjskiego wywiadu aresztowany

Jak informował szef polskiej dyplomacji Jacek Czaputowicz, Warszawa nie wahała się czy przyłączyć się do skoordynowanej i uzgodnionej na ubiegłotygodniowym szczycie UE w Brukseli akcji wobec Moskwy. „Wydalenie dyplomatów rosyjskich z Polski, to właściwa odpowiedź na nieprzyjazne, agresywne działania Rosji. Wyrażamy satysfakcję, że nasza odpowiedź jest częścią szerszej reakcji międzynarodowej społeczności. Szczególnie cieszymy się z udziału naszych partnerów z UE i Sojuszu Północnoatlantyckiego” – oświadczył minister. Do polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych został też wezwany ambasador Rosji w Polsce Siergiej Andriejew.

Nazwisk rosyjskich dyplomatów, których uznano za persona non grata w Polsce nie podano do wiadomości publicznej. Zakazują tego ratyfikowane przez Warszawę umowy międzynarodowe. Prawdopodobnie są jednak wśród nich osoby, które uznano za oficerów prowadzących aresztowanego niedawno urzędnika Ministerstwa Energii, który został oskarżony o przekazywanie rosyjskiemu wywiadowi polskich tajemnic państwowych. Marek W. przebywa w areszcie od 23 marca, ale dopiero teraz o tym poinformowano. Miał on od pewnego czasu informować zakonspirowanych w rosyjskiej ambasadzie agentów wywiadu o polskich działaniach wobec gazociągu Nord Stream 2, a także o innych ważnych z polskiego punktu widzenia inwestycjach energetycznych.

Rosja: To prowokacyjny gest

Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wysłało swój komunikat w sprawie wydalenia rosyjskich dyplomatów do agencji prasowej RIA-Novosti. Skoordynowane działania 22 państw zostały w tej nocie uznane za „wrogi ruch i prowokacyjny gest solidarności z Wielką Brytanią.” Podkreślono też, że sprawa otrucia Siergieja Skripala wciąż nie został wyjaśniona. Dodano, że decyzja o uznaniu ponad setki Rosjan za persona non grata wynika z tego, że 22 państwa „nadal ślepo wierzą w jedność euroatlantycką zamiast kierować się zdrowym rozsądkiem i normami oraz zasadami prawa międzynarodowego”.

Moskwa zapowiedziała, że nie pozostawi tych działań bez odpowiedzi, a reakcja będzie „symetryczna”. Potwierdził to potem na konferencji prasowej rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. „Bardzo ubolewamy z powodu podjętych decyzji. Będziemy musieli przeanalizować sytuację, która powstała w związku z ogłoszonymi decyzjami o wydaleniu przez wiele państw naszych dyplomatów. Zasadnicza analiza zostanie przeprowadzona przez resort dyplomacji. Następnie prezydentowi Władimirowi Putinowi przedstawione zostaną propozycje kroków. Ostateczna decyzja zostanie podjęta właśnie przez głowę państwa” – powiedział Pieskow.

Tymczasem rosyjska ambasada w Waszyngtonie umieściła na Twitterze sondę, w której internauci mogą głosować nad tym, który amerykański konsulat na terenie Federacji Rosyjskiej należy teraz zamknąć.