Hanna Hopko: Polska powinna bronić europejskich wartości

Hanna Hopko / Zdjęcie via FB Warsaw Security Forum/

Państwa Europy Zachodniej mają swoje problemy, dlatego to idealny czas dla Polski, państw bałtyckich, Rumunii oraz krajów nordyckich na odważniejsze zabieranie głosu w obronie europejskich wartości – przekonuje Hanna Hopko* w rozmowie z EURACTIV.pl.

 

 

Mateusz Kucharczyk, EURACTIV.pl: Jak należy odczytywać ostatnie posunięcia prezydenta Zełenskiego w stosunku do tzw. planu Steinmeiera? Czy jest to część gry politycznej i pokazania dobrej woli na użytek zachodniej opinii publicznej? Czy może rzeczywisty krok ku rozwiązaniu sytuacji w Donbasie?

Hanna Hopko: Aby to zrozumieć, musimy cofnąć się do roku 2016. Wówczas przywódcy państw biorących udział w formacie normandzkim spotkali się w Berlinie i stwierdzili, że najważniejsze jest bezpieczeństwo. Ale od tego czasu nic się nie zmieniło. Nie nastąpiło zawieszenie broni, na ulicach można spotkać rannych ludzi. Dlatego właśnie nie ufamy Władimirowi Putinowi. Nie mamy złudzeń, nawet po wymianie więźniów politycznych oraz powrocie marynarzy, których Rosja i tak musiałaby uwolnić z uwagi na orzeczenie Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości.

Ukraińskie społeczeństwo żąda od prezydenta Wołodymyra Zełenskiego wyjaśnienia swojej strategii i taktyki. Zamiast dyskusji o bezpieczeństwie, rozmawiamy o przeprowadzeniu wyborów albo nadaniu Donbasowi specjalnego statusu. To powód, dla którego ludzie protestują. Społeczeństwo ukraińskie jest bardzo spolaryzowane. Jeśli Zełenski i jego współpracownicy nie wyjaśnią, czego chcą dla Ukrainy, inni politycy skorzystają z okazji, by wywołać nową falę protestów.

Ukraina: Trudne decyzje prezydenta Zełenskiego

Wczorajsza zgoda prezydenta Ukrainy na tzw. formułę Steinmeiera – oznaczająca akceptację przeprowadzenia wyborów w Donbasie – oceniana jest jako ustępstwo Wołodymyra Zełenskiego wobec żądań rosyjskich. Jednak to zdecydowanie bardziej skomplikowana gra interesów – przekonuje Krzysztof Nieczypor specjalista ds. Ukrainy z …

Na przykład Petro Poroszenko?

Niekoniecznie. Są grupy nacjonalistyczne, są inni aktywiści. W związku z tym to bardzo ważne, by uniknąć kolejnego konfliktu i trzymać się jak najdalej od scenariuszy, które mogą zdestabilizować Ukrainę.

A czy nadanie specjalnego statusu dla Donbasu nie zagraża stabilności państwa? Na Ukrainie jest wielu gorliwych przeciwników Rosji…

Tak, ale nie tylko Rosji. Musimy zakomunikować zachodnim sojusznikom, że jeśli teraz będą naciskać na środki, które wymuszą kapitulację Kijowa, to osłabiona Ukraina zdestabilizuje w przyszłości sytuację na kontynencie jeszcze bardziej niż obecnie. W tym wszystkim istnieje współzależność. Tu nie chodzi o Ukrainę. Musimy pokazać, że formuła Steimeiera nie jest rozwiązaniem, gdyż nie przyczyni się do prawdziwie pokojowego rozwiązania konfliktu.

Co więcej, musimy kontynuować politykę sankcji, dopóki Ukraina nie odzyska suwerenności i integralności terytorialnej. Bądźmy szczerzy – w tej sprawie nie ma postępów. Chciałabym, aby nasi zachodni partnerzy pomogli nam w odbudowie państwa, ale nie naciskali na pokój za cenę suwerenności lub integralności terytorialnej, ani poprzez zagwarantowanie Donbasowi specjalnego statusu. To może zatrzymać naszą drogę do euroatlantyckich i europejskich struktur.

W tym roku zawarliśmy w konstytucji nasz strategiczny cel w polityce zagranicznej – uzyskanie członkostwa w NATO i UE. Rozumiemy interesy prezydenta Putina; jego polityka w stosunku do Ukrainy i Europy nie uległa zmianie. Potrzebuje Ukrainy do odbudowy swojego imperium. Dlaczego jego armia wciąż stacjonuje w Naddniestrzu czy w Abchazji? Dlaczego na Białorusi wywiera presję na Aleksandra Łukaszenkę pod pretekstem utworzenia Państwa Związkowego? To jest realizacja jego wizji. Prezydent Putin wielokrotnie próbował interweniować również w sprawach bałkańskich czy np. w Wenezueli.

Foucher: Europa musi rozmawiać z Rosją

Przed Europą próba ułożenia na nowo stosunków z Rosją. Obecne relacje są niesatysfakcjonujące, a polityka sankcji nic nie zmieniła w postawie Moskwy – przekonuje Michel Foucher* w rozmowie z EURACTIV.pl.
 

 
Mateusz Kucharczyk, EURACTIV.pl: Czy nie ma Pan wrażenia, że kolejne …

Jakie jest więc Pani zdanie na temat polityki przywódców państw zachodniej Europy wobec Rosji? Tuż przed ostatnim szczytem G7 doszło do spotkania prezydenta Francji z Władimirem Putinem…

Nie chciałabym uważać Emmanuela Macrona za naiwnego polityka, jednak chciałabym zobaczyć która wizja okaże się skuteczniejsza: Europa od Lizbony do Władywostoku, do której nawiązał prezydent Francji, czy polityka „Russkiego Miru” Władimira Putina. We Francji jeszcze niedawno maszerowały „żółte kamizelki”. Niemcy mają swoje problemy, np. z gospodarką. Wielka Brytania opuszcza Unię Europejską. Dlatego uważam, że to czas dla Polski, państw bałtyckich, Rumunii oraz krajów nordyckich na odważniejsze zabieranie głosu w obronie europejskich wartości.

Inaczej skończy się tak, jak zawsze zgodnie z zasadą „interesy przede wszystkim”, gdy niektóre państwa zachodnie dogadują się z Moskwą. Prezydent Macron podczas swojego sierpniowego przemówienia dla ambasadorów wspomniał o humanizmie Europy. Nie usłyszałam jednak ani jednego fragmentu dotyczącego sytuacji rosyjskiej opozycji czy ochrony praw mniejszości narodowych w tym kraju.

Na początku września prezydent Zełenski przyjechał do Warszawy. Mówiono o przełomie w relacjach polsko-ukraińskich. A jednak, jak na razie nie podjęto w związku z tym żadnych działań. Jakie widzi Pani perspektywy rozwoju relacji między Warszawą a Kijowem?

Ukraina jest nie tylko sąsiadem Polski, ale dzieli z nią też wiele bolesnych wydarzeń zapisanych na kartach historii. Oba kraje były zakładnikami dwóch walczących ze sobą mocarstw.

Doradca Bidena: Polska odgrywa kluczową rolę w Europie Środkowej

Rosja i Chiny to dziś dwa największe zagrożenia dla liberalnej demokracji – o schizofrenicznej polityce zagranicznej administracji Trumpa, relacjach z Rosją i Polską redakcja EURACTIV.pl rozmawia z Michaelem Carpenterem*, doradcą ds. polityki zagranicznej wiceprezydenta Joe Bidena w trakcie prezydentury Baracka …

Nasza wspólna historia uchodzi za trudny temat. W Polsce kwestia Wołynia była silnie dyskutowana nie tak dawno temu.

Pan mówi o Wołyniu, ja mogę wspomnieć o Akcji „Wisła”. Moją babcię wypędzono z Werchraty, gdzie moja rodzina posiadała 8 hektarów ziemi. Powiedziano im, że będą mogli wrócić za 3 tygodnie, jednak nigdy nie wrócili. Nie wspominam o tym dla zyskania efektu czy budowania kariery w polityce na trudnej historii. Rozumiem doskonale, że strategiczne partnerstwo pomiędzy Ukrainą i Polską jest znacznie ważniejsze od ran z przeszłości.

Jan Paweł II powiedział kiedyś: „Potrzeba wiele wysiłku, by przejść najbardziej bolesne karty naszej historii”. Nie rozumiem, dlaczego obecni politycy w imię sukcesów w wyborach wykorzystują historię, która podkopuje starania polityki zagranicznej.

Czy ze strony ukraińskiej nie ma prób używania argumentów historycznych w relacjach z Polską?

Nie dostrzegam takich tendencji u żadnego z ugrupowań poprzedniego czy obecnego parlamentu. Przeciwnie, Mykoła Kniażycki czy Oksana Jurynec [oboje byli współprzewodniczącymi polsko-ukraińskiej grupy międzyparlamentarnej] poświęcili wiele czasu na poprawę relacji z Polską.

Oksana była w Polsce ponad 20 razy, tak samo Kniażycki. W Wierchowinie zorganizowali Festiwal Ukraińsko-Polski. Ponadto poświęcono dużo czasu na rozwój współpracy przygranicznej czy np. polepszenia działań w regionie karpackim.

A co z Inicjatywą Trójmorza? Polski minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz powiedział podczas Warsaw Security Forum, że to inicjatywa wyłącznie dla państw UE. Z drugiej strony wiemy, że Wołodymyr Zełenski pytał prezydenta Andrzeja Dudę o możliwość przyłączenia Kijowa do tej inicjatywy.

Nie wyobrażam sobie sukcesu Inicjatywy bez Ukrainy. Wystarczy spojrzeć na mapę. Jak można liczyć na powodzenie Trójmorza bez kraju z dostępem do Morza Czarnego?

Bez eksportu broni nie będzie europejskiego przemysłu obronnego – WYWIAD

Utworzony niedawno Departament KE ds. Przemysłu Obronnego i Kosmicznego ma dać nowy impuls europejskiemu projektowi unii obronnej. Nathalie Loiseau, szefowa Komisji Obrony Parlamentu Europejskiego, opowiada, w jakim kierunku zmierza rozwój tego sektora.

 

Zgodnie z treścią listu wystosowanego przez przewodniczącą KE Ursulę …

Wielu Pani rodaków mieszka i pracuje w Polsce. Rozwijają polskie PKB. Czy Kijów planuje w przyszłości skłonić ich do powrotu do kraju?

Na Ukrainie istnieje świadomość problemu, a premier i minister finansów powiedzieli niedawno, że staliśmy się centrum taniej siły roboczej dla Europy. Jednak zmiana tego stanu rzeczy to jednej z priorytetów polityki prezydenta Zełenskiego. To niezwykle ważne, by dawać rodakom za granicą możliwość powrotu na Ukrainę, w której będą mogli mieć godne warunki życia.

Zmieniając temat, Chiny przegoniły Rosję i stały się Waszym największym partnerem handlowym w pierwszym kwartale 2019 roku [wg Narodowego Banku Ukrainy wartość wymiany sięgnęła 2.55 mld dolarów]. To szansa na rozwój gospodarki, ale w Europie współpraca z Chinami budzi kontrowersje.

Chiny należą do Inicjatywy 16+1. Planują ekspansję również na kraje Unii Europejskiej. Myślę, że Bruksela powinna aktywniej szukać partnerów do zbalansowania chińskich inwestycji w krajach sąsiedztwa.

Według mnie, UE powinna mocniej korzystać z narzędzia, jakim są inwestycje w polityce rozszerzenia. Z tym łączy się podjęcie decyzji przez Polskę czy zaangażować Ukrainę we współpracę, np. jako członka Inicjatywy Trójmorza. Brak dialogu z krajami sąsiedzkimi, nie będącymi jednak członkami Unii, jest nielogicznym działaniem.

McAllister: UE musi stać się graczem globalnym

Europa nie umocni swojej pozycji na arenie międzynarodowej, dopóki jedno państwo członkowskie będzie w stanie zablokować każdą decyzję dotyczącą polityki zagranicznej – twierdzi David McAllister* w rozmowie z EURACTIV.pl.
 

Karolina Zbytniewska, EURACTIV.pl: Donald Trump wycofał część sił amerykańskich z Syrii, dając …

Wspomniała Pani o Unii Europejskiej. Bruksela zapewnia wsparcie Ukrainie, ale wciąż nie ma oczywistej możliwości akcesji. W niektórych krajach brak przekonania o konieczności powiększenia Wspólnoty. Jak przekonać francuskich lub holenderskich obywateli do zmiany zdania?

Po pierwsze, musimy skupić się na pełnej realizacji umowy stowarzyszeniowej z 2014 roku. Po drugie, musimy dążyć do zawarcia umów o wolnym handlu z Unią (DCFTA), Kanadą i Izraelem.

Jest wiele innych możliwych przykładów współpracy z Unią, takich jak nowe technologie, unia energetyczna czy ruch bezwizowy. Myślę, że wraz z Gruzją i Mołdawią będziemy powoli posuwać się w stronę akcesji. Mamy również „Europejski Plan dla Ukrainy”, tzw. plan Marshalla dla Ukrainy, który ma zwiększyć liczbę inwestycji i pobudzić gospodarkę.

Musimy skupić się na „mapie drogowej”. Osiągać cele i zmieniać Ukrainę. To nasz sposób na przekonanie krajów europejskich do rozszerzenia w przyszłości. Skorzystamy z możliwości współpracy z naszymi partnerami, którzy w przyszłości będą pełnić przewodnictwo w Radzie UE: Niemiec, Polski i Litwy. Wychodzimy z założenia, że najpierw musimy się dobrze przygotować.

A propos rosnącej presji ze strony Rosji na Białoruś – jak bardzo obawia się tego Ukraina? Czy te kraje powinny bliżej ze sobą współpracować?

Prezydent Zełenski spotkał się z Aleksandrem Łukaszenką. Miał miejsce również kongres ekonomiczny. Są zatem przykłady współpracy. Ukraina, Polska, Białoruś, państwa bałtyckie, powinny bliżej współpracować. Białoruś może być gwarantem stabilności regionu. Nie chodzi o prace Grupy Kontaktowej w Mińsku, chodzi o terytorium.

Wyobraża Pan sobie Białoruś zaatakowaną przez Rosję? Kto przyjdzie im na pomoc? To pytanie o to, jak zapobiegać konfliktom i jak na nie reagować. To również kwestia polskiego bezpieczeństwa. Wobec tego Polska, jako członek UE i NATO, powinna pomóc Białorusi być mniej zależną od funduszy, sektora bankowego czy energii z Rosji. Wszystkie ćwiczenia wojskowe przeprowadzone z Rosjanami to przygotowanie na eskalację konfliktu w regionie, na nowe „zielone ludziki” albo coś podobnego.

Ignatieff: Węgry w końcu wyrwą się z objęć partii Orbana

Transformacja demokratyczna w Europie Środkowej i Wschodniej jeszcze się nie zakończyła i dlatego będziemy kontynuować naszą misję kształcenia „wolnych i niezależnych umysłów” – mówi w rozmowie z EURACTIV Michael Ignatieff*, kanadyjski naukowiec i rektor Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego (CEU).

 

Pavol Szalai, EURACTIV.sk: Od …

 

*Hanna Hopko była w latach 2014-2019 przewodniczącą Komisji Spraw Zagranicznych parlamentu Ukrainy. Odegrała znaczącą rolę podczas Euromajdanu angażując się w działanie sektora obywatelskiego. Została wybrana do Rady Najwyższej w 2014 r. z list Samopomocy Andrija Sadowego.

 

Rozmowa odbyła się w trakcie Warsaw Security Forum (2-3 października 2019 r.) w Warszawie.