Status państwa kandydującego do UE byłby ważnym znakiem dla Gruzji [WYWIAD]

gruzja-ukraina-mołdawia-unia-europejska-rosja

Foto via Canva.

Uzyskanie statusu państwa kandydującego do Unii Europejskiej byłoby niezwykle ważną wiadomością, że drzwi do Europy są dla Gruzji otwarte, stwierdził w rozmowie z EURACTIV ambasador Gruzji przy UE Vakhtang Makharoblishvili.

 

 

 

Niektórzy uważają, że czas, w którym państwa Stowarzyszonego Trio (Gruzja, Ukraina, Mołdawia – red.) rozpoczęły proces kandydowania do UE jest zaskakujący. Gruzja wcześniej twierdziła, że planuje kandydować dopiero w 2024 r. Jak postrzega Pan wewnętrzną współpracę między partnerami w obecnej sytuacji geopolitycznej?

Od uzyskania niepodległości na początku lat ’90 XX w., społeczeństwo gruzińskie zawsze bardzo popierało ideę członkostwa i integracji w ramach Unii Europejskiej. Poparcie tego pomysłu nigdy nie spadło poniżej 75 proc. a obecnie wynosi 83 proc. Przez większość czasu było ono na poziomie ponad 80 proc. Przywołuję to dlatego, żeby pokazać, że wizja Gruzinów nigdy się nie zmieniła.

Zawsze powtarzamy, że to wybór historyczny i cywilizacyjny. Jeśli spojrzeć na naszą historię i kulturę, to zawsze czuliśmy się częścią zachodniej cywilizacji. Nawet jak popatrzeć na nowszą historię, to konstytucja parlamentarnej republiki Gruzji w 1918 r. była jedną z najbardziej postępowych w tamtym czasie. Gwarantowała mniejszościom nie tylko prawo głosowania w wyborach, ale również prawo zasiadania w parlamencie.

Kobiety nie tylko mogły głosować, ale również pięć czy sześć z nich zostało wybranych do parlamentu w 1918 r. Na tamten okres była to bardzo demokratyczna konstytucja i bardzo demokratyczne parlament i rząd.

Niestety nie trwało to długo. W 1921 r. Armia Czerwona zaatakował Gruzję, i przez następne siedemdziesiąt lat byliśmy członkiem Związku Sowieckiego. Mówię o tym dlatego, że to pokazuje, że Gruzini zawsze kierowali się wartościami europejskimi. Dlatego każdy rząd od czasu uzyskania niepodległości w latach ’90 pracował nad zbliżeniem się do Unii Europejskiej.

Nie chcę zagłębiać się w historię partnerstwa i współpracy, ale chcę powiedzieć, że oczywiście obecnie jesteśmy na dobrym poziomie integracji z UE i nigdy nie byliśmy tak blisko niej. Jednocześnie wierzymy, że wraz ze złożeniem wniosku jesteśmy w historycznym momencie na naszej drodze do dołączenia do europejskiej rodziny.

Ma pan rację, że raczej nie myśleliśmy o złożeniu wniosku. Dwa lata temu rząd Gruzji powiedział, że zaaplikuje o członkostwo w Unii Europejskiej w 2024 r. a do tego czasu kraj będzie podążał drogą reform.

Mimo to wierzymy, że nie zaczynamy od zera. Właściwie uważam, że zasłużyliśmy na status państwa kandydującego, ponieważ wiele krajów członkowskich otrzymało taki status, gdy były na mniej zaawansowanym etapie reform, a przy okazji nie wykazywały się taką determinacją.

Wielu moich kolegów z Komisji Europejskiej twierdzi, że jeśli przegłosujemy umowę stowarzyszeniową, to osiągniemy ok. 70 proc. potrzebnych rozwiązań legislacyjnych, a to już bardzo dużo w procesie integracji. Niektórzy mogą się zastanawiać czy to nie za wcześnie i czy jesteśmy na to gotowi. Odpowiadam, że jesteśmy, ponieważ prowadziliśmy ten proces jeszcze zanim otrzymaliśmy status członka kandydującego.

Wielu przedstawicieli różnych think tanków twierdzi, że wraz z umowami stowarzyszeniowymi, rozpoczęliśmy pracę nad w sumie 35 kwestiami i teraz dyskutujemy ich implementację.

Złożyliśmy nasz wniosek teraz, ponieważ niestety wybuchła wojna. Rosyjska agresja na Ukrainę sprawiła, że stolice europejskie patrzą na kontynent z nieco innej perspektywy.

Oczywiście wierzymy, że stworzony kilka lat temu format Stowarzyszonego Trio jest bardzo istotny, ponieważ wszyscy mamy podobne cele i stawiamy czoła podobnym wyzwaniom.

Przed wojną doszło nawet do kilku spotkań na najwyższym szczeblu, podczas których dyskutowaliśmy i pracowaliśmy na kilku polach, które mogłyby sprawić, że nasza integracja i współpraca z UE będzie jeszcze lepsza.

Witold Waszczykowski: Niemcom Ukraina jest niepotrzebna [WYWIAD]

„Największym hamulcowym w sankcjach europejskich są Niemcy, politycznie i wojskowo”, mówi europoseł PiS, były minister spraw zagranicznych.

Kijów, Kiszyniów oraz Tbilisi konsultowały ze sobą wspólne wypełnienie formularzy aplikacyjnych do UE? Gruzja potrzebowała trochę więcej czasu na udzielenie odpowiedzi. Dlaczego?

Gruzja złożyła obie części formularza przed terminem, a Mołdawia ciągle jeszcze nie złożyła drugiej części. Nie uważam, aby istniała rywalizacja, kto pierwszy złoży dokumenty. Przede wszystkim skupiamy się, by wszystko przebiegało dobrze.

Pamiętajmy, że liczba pytań była ogromna. Sama druga część formularza zawierała ponad 2,6 tys. pytań. Myślę, że gdybyśmy odpowiedzieli na nie w ciągu tygodnia, to mogłoby to być nawet źle postrzegane, ponieważ wymaga to bardzo dużo pracy.

Ambasador UE w Gruzji stwierdził, że jeśli chodzi o terminowość, to Gruzja radzi sobie dobrze. Tak samo twierdzą ludzie z Komisji i teraz czas na jej ruch. Z niecierpliwością czekamy na opinię niezależnie od tego kiedy się pojawi. Mam nadzieję, że niedługo.

Wygląda na to, że potrzeba było wojny, by zaczęto myśleć o powiększeniu Unii o kraje Bałkanów Zachodnich. Czy uważa Pan, że może to naruszać wiarygodność procesu, o którym Komisja mówi, że jest całkowicie merytoryczny?

Cóż mogę powiedzieć? Oczywiście żałujemy, że trzeba było wojny, by zacząć myśleć o powiększeniu Unii w ten sposób w jaki my o nim myślimy. Dla nas powiększenie Unii zawsze było największą motywacją do transformacji. Mam na myśli różne mechanizmy i instrumenty. Uważamy, że każdy europejski kraj, który spełni wszystkie warunki, powinien móc dołączyć do Unii. Dlatego Gruzja zawsze starała się dążyć do spełnienia tych kryteriów. Nie chcemy być traktowani inaczej niż reszta.

W obecnej politycznej i geopolitycznej sytuacji w Europie wierzymy, że otrzymaliśmy silną wiadomość, że drzwi są dla nas otwarte. Rozumiemy, że dopóki nie spełnimy pewnych kryteriów, nie będziemy mogli być dobrym członkiem. Dlatego będziemy kontynuować pracę nad naszymi zobowiązaniami.

Jeśli chodzi o prace nad procesem implementacji odpowiednich rozwiązań, Gruzja jest od wielu lat liderem. To nie są puste słowa. Tak jest, ponieważ Gruzja bardzo ciężko pracuje nad spełnieniem kryteriów zbliżających ją do UE. Naszą pracą i celem było zrobienie wszystkiego od strony instytucjonalnej, by była taka polityczna możliwość.

Dlatego staramy się otwierać każde drzwi i okna, które mogą nas jak najbardziej zbliżyć do UE. Staramy się angażować we wszystkie programy, agencje, instrumenty czy mechanizmy. To sprawiło, że proces integracji stał się możliwy i jeśli chodzi o bezpieczeństwo jesteśmy bardzo blisko z UE.

Jednocześnie bierzemy udział w misjach UE za granicą. Naszym celem było nie tylko zabezpieczanie siebie, ale również przyczynianie się z naszymi najbliższymi partnerami do prac nad międzynarodowym bezpieczeństwem.

Bardzo żałujemy, że trwa wojna. Ginie wielu ludzi i dzieje się wiele okropieństw. Jesteśmy świadkami agresji jednego europejskiego kraju na drugi.

Niestety sami przechodziliśmy przez to samo co się dzieje teraz. Czasami mówimy, że gdyby społeczność międzynarodowa zareagowała inaczej w 2008 r. to bylibyśmy dzisiaj w całkiem innej sytuacji. 20 proc. terytorium Gruzji jest okupowane. Mamy ponad 300 tys. uchodźców wewnętrznych i zewnętrznych. Regularnie jesteśmy celem w rosyjskiej wojnie hybrydowej.

Powiedział Pan, że Gruzja chce nie tylko zabezpieczyć siebie, ale również przyczyniać się do działań UE w zakresie bezpieczeństwa. Nad ambasadą Gruzji w Brukseli powiewa ukraińska flaga, co jest zdecydowanym wyrazem wsparcia. Mimo to relacje na linii Kijów-Tbilisi są napięte.

Z uwagi na to przez co przechodziliśmy, Gruzja łączy się z Ukrainą. W każdej organizacji międzynarodowej Gruzja mówiła o tym głośno. Jesteśmy w pierwszej linii jeśli chodzi o wspieranie rezolucji, deklaracji i sprawozdań. Gruzja nie tylko wspiera, ale również jest jedynym ze inicjatorów, a nawet czasami głównym inicjatorem. Byliśmy jednym z kilku krajów, które zwróciły się do Prokuratora Generalnego Międzynarodowego Trybunału Karnego o wszczęcie śledztwa w sprawie zbrodni wojennych.

Gruzja bierze udział w podejmowaniu decyzji w ramach Rady Europy i Rady Praw Człowieka. Ponadto Gruzja od początku wojny podpisuje się pod deklaracją UE dot. cyberbezpieczeństwa i cyberataków. Wiemy jak ważne jest wsparcie społeczności międzynarodowej i organizacji międzynarodowych. Sami potrzebowaliśmy tego wsparcia na przestrzeni ostatnich lat. Mamy swoje własne doświadczenia i wiedzę w tym zakresie.

Jeśli chodzi o pomoc humanitarną to wystarczy spojrzeć na ukraińskie dane. Gruzja była jednym z pierwszych, o ile nie pierwszym krajem, który zapewnił pomoc. Kiedyś czytałem dwa różne sondaże, które dotyczyły tego, kto według Ukraińców wspiera ich kraj podczas wojny. Gruzja była w czołówce, chyba na czwartym miejscu.

Przyjęliśmy ok. 20-25 tys. Ukraińców. Zostali przywitani jak przyjaciele i otrzymali zakwaterowanie, schronienie, darmową pomoc społeczną itd. Była potrzeba szybkiej reakcji jeśli chodzi o dzieci w wieku szkolnym, które przyjechały do Gruzji. Otrzymały one nie tylko możliwość nauki, ale również zapewniliśmy im ją w języku ukraińskim by miały jak najwięcej komfortu.

Nasz premier był w Warszawie na konferencji darczyńców. Gruzja podkreśla nie tylko polityczne, ale również finansowe wsparcie dla Ukrainy. Przyznaliśmy na ten cel dodatkowe kwoty. Zrobiliśmy to, by pokazać, że Gruzja robi wszystko by wspierać Ukrainę, ponieważ uważamy, że tak należy postępować.

Czemu więc są pewne trudności? Może to pytanie powinno zostać skierowane również do naszych ukraińskich przyjaciół. Szczerze mówiąc trudno jest mi na to odpowiedzieć. Z mojego punktu widzenia i z punktu widzenia Gruzji wspieramy Ukrainę. Tak, mamy problem z podpisaniem się pod niektórymi sankcjami, chociaż Gruzja poparła na przykład sankcje na sektor bankowy Donbasu i Krymu.

Z niektórymi sankcjami się wstrzymaliśmy z powodu naszego interesu narodowego. Moglibyśmy się znaleźć w bardzo trudnej sytuacji. Gruzja nie jest jednak jedynym krajem, który nie zgadza się na wszystkie sankcje.

Na poziomie politycznym pojawiły się deklaracje m.in. prezydenta Francji Emmanuela Macrona, ale też innych liderów, że być może trzeba przemyśleć ramy polityki europejskiej. Jak Gruzja zapatruje się takie propozycje? Czy obawia się, że może skończyć jako członek drugiej kategorii?

Oczywiście, mamy pewne obawy. Razem z Ukrainą jedziemy na tym samym wózku i jestem przekonany, zresztą nie tylko ja, ale również słyszałem to od wielu innych rządowych oficjeli, że propozycja utworzenia Europejskiej Wspólnoty Politycznej [zaproponowanej przez prezydenta Macrona – red.] się nie przyjmie.

Zamierzamy kontynuować nie tylko nasze dwustronne przyjaźnie i strategiczne partnerstwa, ale również będziemy dążyć razem do wspólnych europejskich i euroatlantyckich celów.

Byliśmy świadkami wspólnych prób kandydowania do członkostwa w Unii, które odbiły się czkawką. Przykładem mogą być Macedonia Północna i Albania. Nie boicie się, że kandydowanie Stowarzyszonego Trio może się skończyć podobnie?

Wierzę w to, że status krajów kandydujących powinien zostać przyznany wszystkim trzem państwom, ponieważ wszyscy jesteśmy w trakcie procesu integracji europejskiej. Wszyscy wyraziliśmy nasze pragnienia dołączenia do Europy, wszyscy mamy umowy stowarzyszeniowe i jesteśmy na mniej więcej tym samym poziomie integracji z Unią Europejską.

Nie otrzymaliśmy tego w prezencie. Wierzymy, że wykonujemy swoją pracę, dlatego nie będziemy zaczynać od zera i zapracowaliśmy sobie na ten status. Jeśli chodzi o szybkość tego procesu, to oczywiście jest on oparty na kryteriach merytorycznych. Rozumiemy to i popieramy.

Nawet jak chodzi o kraje Bałkanów Zachodnich, czy w ogóle różnych krajów przy poprzednich powiększeniach, niektórym udawało się wcześniej, a niektórym nieco później. To zrozumiałe, że do każdego kraju jest indywidualne podejście. Chodzi o podejście oparte na kryteriach merytorycznych. Rozumiemy to i akceptujemy.

Podkreślam kwestię naszej kandydatury, ponieważ to niezwykle ważna wiadomość dla nas, że drzwi są otwarte. To coś, co pokazuje nam, że jest światło w tunelu. Jeśli nadal będziemy spełniać odpowiednie kryteria, zostaniemy przyjęci do Unii, do której aspirujemy.

To dobry moment, na polityczną wiadomość, że drzwi są dla nas otwarte. Tą wiadomością jest oczywiście przyznanie wszystkim trzem krajom statusu kandydatów. Mocno wierzę, że wszystkie trzy kraje powinny go otrzymać.

Co po tym, jak wszystkie trzy kraje otrzymają ten status? Czy uważa Pan, że wszystkie powinny być traktowane wspólnie, czy też każdy kraj musi odpowiadać za siebie?

Oczywiście nasza trójka będzie dalej ze sobą współpracować. Tak jak pomagało nam to w formacie Partnerstwa Wschodniego. Stworzyliśmy Stowarzyszone Trio, ponieważ uważaliśmy, że razem będziemy mogli więcej zdziałać zarówno między sobą, jak i w relacjach z Unią Europejską.

Wierzę, że współpraca pomiędzy krajami Trio będzie kontynuowana również w przyszłości. Nie wykluczam jednocześnie, że jeden czy drugi kraj będzie sobie w określonym czasie lepiej radził ze spełnianiem odpowiednich kryteriów. Niektóre rządy mogą działać szybciej. Przykładem może być Chorwacja i inne kraje bałkańskie. Chorwacja jest członkiem Unii, a pozostałe państwa regionie ciągle nie.

Mówił Pan o różnych prędkościach. Możemy sobie wyobrazić powrót pomysłu Europy dwóch prędkości. Jak postrzegane jest to z perspektywy kraju, który chce dołączyć do Unii?

To bardzo dobre, ale trudne pytanie. Szczerze mówiąc nie wiem, co moglibyśmy o tym powiedzieć. Potrzebujemy więcej szczegółów, by lepiej poznać propozycje prezydenta Macrona.

To co możemy szczerze powiedzieć, to że chcemy zostać członkami Unii takiej jaką obecnie widzimy. Z całą pewnością wszystkie instrumenty, mechanizmy i instytucje, które są filarami obecnej Unii, są dla nas atrakcyjne i chcemy je wprowadzić. Jest to coś do czego z całą pewnością aspirujemy.

Z drugiej strony nie wierzę, że będzie to trwało dekady. Znamy przypadki krajów, które dokonały tego w dwa, trzy, pięć lat. O jednym taki przed chwilą wspomniałem. Są też kraje, w których trwało to trochę dłużej. Mamy więc kilka pozytywnych przykładów i kilka mniej pozytywnych, ale mamy nadzieję, że ten proces, będzie kontynuowany w tym kierunku w każdym z krajów.

Niekoniecznie więc zgadzam się z twierdzeniem, że ten proces będzie trwał dekady, ponieważ to wszystko zależy od wielu czynników. Niezależnie czy przyjmiemy te nowe propozycje czy nie, mogę powiedzieć, że na razie usłyszeliśmy o nich zbyt mało by określić nasz stosunek do nich. Możemy dyskutować o naszej pozycji w obecnym układzie. Podjęliśmy decyzję. Postanowiliśmy, że chcemy dołączyć do Unii Europejskiej. Zobaczymy czy to będzie jedna wspólnota, czy dwie.

Nawet w ramach UE oczekiwałbym debat i wymiany opinii na ten temat. Gdy dowiemy się czegoś więcej, to z radością weźmiemy udział w dyskusji. Na tą chwilę myślę, że nie wiem wystarczająco dużo by zająć konkretne stanowisko.


Aleksander Kwaśniewski: Bez klęski Putina pokoju w Ukrainie nie będzie [WIDEO]

Rosja musi być izolowana, póki wojna nie zakończy się akceptowalnym z punktu widzenia Ukrainy pokojem, podkreśla Aleksander Kwaśniewski.