Foucher: Europa musi rozmawiać z Rosją

Michel Foucher (w centrum) / Zdjęcie BSF/Aleksandar Andjic / Licencja Creative Commons [CC BY-NC-ND 2.0]

Przed Europą próba ułożenia na nowo stosunków z Rosją. Obecne relacje są niesatysfakcjonujące, a polityka sankcji nic nie zmieniła w postawie Moskwy – przekonuje Michel Foucher* w rozmowie z EURACTIV.pl.

 

 

Mateusz Kucharczyk, EURACTIV.pl: Czy nie ma Pan wrażenia, że kolejne przełożenie rozmów akcesyjnych z Albanią i Macedonią Północną może zniechęcić państwa regionu do Unii Europejskiej? 

Micher Foucher: Nie, zupełnie nie. Dwa państwa regionu – Chorwacja i Słowenia – należą do Wspólnoty, a dwa kolejne, Serbia oraz Czarnogóra, prowadzą negocjacje akcesyjne. Oznacza to, że 75 proc. ludności państw Bałkanów Zachodnich już jest w UE lub niedługo się w niej znajdzie. Kolejne cztery kraje znajdują się w sytuacji, którą określiłbym „preakcesyjną”. Na Bałkany Zachodnie powinno patrzeć się całościowo, a nie wyłącznie przez pryzmat Albanii i Macedonii Północnej.

Kolejne NIE dla negocjacji akcesyjnych z Macedonią Płn. i Albanią

Decyzja o rozpoczęciu negocjacji akcesyjnych z dwom krajami Bałkanów Zachodnich została odłożona. Przeciwne temu były Francja, Holandia i Dania. Większość państw członkowskich obawia się, że taki obrót spraw podkopie pozycję UE w regionie.

 

Na rozmowy akcesyjne z Albanią i Macedonią Północną …

A co z Rosją i Chinami? Niektórzy twierdzą, że Unia Europejska przegrywa rywalizację na Bałkanach Zachodnich z tymi państwami?

Rosja to państwo, które ma z tym regionem związki historyczne. Moskwa odgrywa tu silną rolę, głównie w sektorze energetycznym, jednak spójrzmy na gospodarkę. W liczbach bezwzględnych to Unia Europejska wciąż dominuje z 75 proc. udziałem w handlu z państwami regionu, podczas gdy Rosja (7 proc.) i Chiny (8 proc.) są daleko w tyle. Rosja nie ma takich argumentów ekonomicznych jak Bruksela. Poza tym głównym celem Moskwy jest uniemożliwienie rozszerzenia NATO na pozostałe państwa.

Z Chinami jest inna historia. Pekin realizuje długoterminową strategię, której celem jest znaczne zwiększenie obecności handlowej w Europie, m.in. poprzez Bałkany czy szerzej za pomocą Kanału Sueskiego. Chiny stawiają na gospodarkę: zarówno na kwestie materialne, jak i niematerialne. Huawei otwiera centrum innowacji w Belgradzie, a w niedalekiej przyszłości Nisz [płd. kraju] stanie się pierwszym serbskim smart city. To tutaj Chiny chcą testować swoje rozwiązania dotyczące systemów monitorujących.

Jednak w wielu krajach Unii Europejskiej, także w Polsce, istnieje przekonanie o konieczności prowadzenia przez Brukselę znacznie ambitniejszej polityki na Bałkanach…

W pełni się z tym zgadzam, ale do tego należy zmienić unijną politykę, głównie finansową. Kraje Grupy Wyszehradzkiej – w tym Polska – które najwięcej zyskały ze środków strukturalnych powinny zaakceptować zmiany w unijnym budżecie, tak by więcej trafiało na Bałkany do państw prowadzących negocjacje lub pretendujących do członkostwa. Podam przykład: Bułgaria i Serbia są krajami o podobnej liczbie ludności, jednak w perspektywie 2014-2020 Sofia otrzyma 11,5 mld euro, a Serbia 1,5 mld. Należy to zmienić, by więcej środków od obecnych członków Unii trafiało do państw Bałkanów Zachodnich, aby wzmocnić ich potencjał ekonomiczny.

Rozszerzenie UE na Bałkany Zachodnie: Niekończąca się historia?

Na powolnym tempie rozszerzenia Unii Europejskiej o Bałkany Zachodnie najbardziej tracą obywatele państw regionu – przekonują dziennikarze z Albanii, Chorwacji, Macedonii Północnej i Serbii.

 

 

Oczekiwanie przez państwa Bałkanów Zachodnich na zielone światło do rozpoczęcia negocjacji akcesyjnych z Unią Europejską przypomina sytuację …

Z historycznego punktu widzenia Bałkany często bywały miejscem, gdzie rywalizowały mocarstwa. Czy nie lepiej byłoby poświęcić wymagania zachodniej Europy, w tym Francji, dla lepszej i szybszej integracji regionu z Unią? 

To prawda, Bałkany od zawsze były miejscem, w którym ścierały się interesy imperiów: Turcji, Austrii czy Rosji. Obecnie Unia Europejska także jest takim „imperium”, z tą różnicą, że imperium „życzliwym”, któremu zależy na rzeczywistych zmianach. Stąd wymagania dotyczące reform. Celem UE powinno być wzmacnianie państw od środka, ale nie może to być droga na skróty.

Mimo wszystko twierdzi Pan, że UE powinna otworzyć się na świat z przyczyn strategicznych…

Unia Europejska to projekt, który funkcjonuje w skomplikowanym otoczeniu międzynarodowym. Większość jej partnerów to nie są państwa demokratyczne. Nawet USA zdarza się prowadzić politykę, która niewiele ma wspólnego z europejskimi wartościami. Przy tym wszystkim Unia musi jednak realizować swoje interesy na arenie międzynarodowej – interesy zarówno polityczne, jak i gospodarcze.

O jakich interesach konkretnie mówimy?

Chodzi zarówno o utrzymanie statusu potęgi gospodarczej, jak i na przykład rozwijanie nowych technologii. Nie mniej ważne jest uniknięcie przejęcia kluczowej infrastruktury przez Chiny. Słowem, nieograniczona otwartość nie służy Europie.

Ponadto warto wzmocnić rolę euro w światowym obiegu pieniądza. Przykładem są Niemcy, próbujące wzmocnić wspólnotową walutę na arenie międzynarodowej. Proszę jednak popatrzyć na Rosję. Od pewnego czasu Gazprom oraz Rosneft księgują dochody z gazu w rublu i euro, obchodząc tym samym rozliczenia w dolarze. Wszystko po to, by ominąć amerykańskie sankcje. Już prawie 40 proc. rezerw Centralnego Banku Rosji jest w euro. Trzeba wykorzystywać nadarzające się szanse. Unia musi dbać o wspieranie własnej waluty.

W dalszej kolejności, choć nie mniej ważne, jest zawieranie korzystnych traktatów handlowych. Do tego dochodzą kwestie bezpieczeństwa. Umiejętność angażowania się i rozwiązywania lokalnych konfliktów. Aby to osiągnąć, Unia musi stać się aktorem strategicznym z prawdziwego zdarzenia.

Rosja zastępuje USA w Syrii

Stany Zjednoczone wycofują wojska z północno-wschodniej Syrii, a swoje pozycje przekazują Rosji. Prezydent USA Donald Trump uspokaja jednak, że pozostanie tam około tysiąca amerykańskich żołnierzy, żeby “zapobiec powtórzeniu się sytuacji z 2014 roku”.

Prezydent Emmanuel Macron nawiązał niedawno do idei Generała Charlesa de Gaulle’a, Europy od Lizbony do Władywostoku…

To stwierdzenie jest jak najbardziej w interesie Unii Europejskiej. Natomiast to, co przed Wspólnotą w najbliższych miesiącach, to kwestia ułożenia stosunków z Rosją. Jak to możliwe, że w 2019 r. Europa ma mniej intensywne i słabsze relacje z Rosją niż podczas zimnej wojny? W 1966 r. Generał de Gaulle poleciał do Moskwy spotkać się z Breżniewem. Nie poleciał tam jednak, by wspierać reżim komunistyczny…

Tymczasem ambasador UE w Moskwie nie spotyka się z ministrem spraw zagranicznych Rosji Siergiejem Ławrowem. W ten sposób nie można funkcjonować. Ideą prezydenta Emmanuela Macrona jest, by nie zostawiać sojuszu z Chinami jako jedynej możliwości dla Rosji. Moskwa utrzymuje przecież relacje z całym światem: z Izraelem, z Turcją, z państwami arabskimi, z Iranem. Ponadto jest członkiem Organizacji Narodów Zjednoczonych.

W tym kontekście trzeba sobie uświadomić, że rolą dyplomacji jest prowadzenie rozmów. To nie oznacza automatycznej zgody na wykroczenia czy łamanie prawa. Wiem doskonale, co się dzieje na Ukrainie, na Krymie. Jednak polityka sankcji nie zmieniła niczego w postępowaniu Rosji, a aktualne dwustronne relacje z Moskwą są niesatysfakcjonujące. Powtórzę: przed UE stoi wyzwanie ułożenia na nowo dwustronnych kontaktów z Rosją.

 

*Michel Foucher – francuski geograf, dyplomata i eseista. Od 2013 r. kierownik katedry geopolityki w Collège d’études mondiales (FMSH). W latach 2002-2006 ambasador Francji na Łotwie. Od 1997 do 2002 r. doradca ministra spraw zagranicznych. W 1999 r. specjalny wysłannik na Bałkany i Kaukaz. W latach 1999-2002 dyrektor Centrum analiz i prognoz Ministerstwa Spraw Zagranicznych (CAPS).

W latach 2010-2013 dyrektor w Instytucie Wyższych Studiów Obrony Narodowej (IHEDN). W latach 2007-2009 oraz w 2013-14  profesor w Ecole Normale Supérieure (ENS). Członek komitetu naukowego Fundacji Roberta Schumana oraz Centrum Zaawansowanych Studiów Europejskich (ENA).

 

Rozmowa odbyła się w trakcie Belgrade Security Forum (16-18 października 2019 r.) w Belgradzie.