Cichanouska: Unijne sankcje na Białoruś są „dziurawe” i trzeba je poprawić [WYWIAD]

Białoruś, Swiatłana Cichanouska

Liderka białoruskiej opozycji Swiatłana Cichanouska / Zdjęcie: Twitter [@Tsihanouskaya]

Zachodnie sankcje, wymierzone w reżim Łukaszenki, muszą być lepiej skoordynowane, aby wypełnić wciąż pozostające w nich znaczące luki, powiedziała EURACTIV przywódczyni białoruskiej opozycji Swiatłana Cichanouska przed odbywającym się w tym tygodniu szczytem Partnerstwa Wschodniego.

 

 

W unijnym systemie sankcyjnym „wciąż jest dużo luk”, które „Łukaszenka i jego ludzie wykorzystują, naginając prawo międzynarodowe i sprytnie obchodząc sankcje”, mówi Swiatłana Cichanouska.

Jedna z takich luk dotyczy jej zdaniem handlu chlorkiem potasu (potażem), jednym z kluczowych białoruskich towarów eksportowych i jedynym surowcem, którego kraj ma pod dostatkiem. Handel potażem należy do kluczowych źródeł dochodu reżimu Alaksandra Łukaszenki, tłumaczy Cichanouska.

W czerwcu Unia Europejska wprowadziła zakaz importu z Białorusi potażu o zawartości K20 nie przekraczającej 40 proc. masy oraz K20 przekraczających 62 proc. masy. Jednak już wykorzystywany w rolnictwie chlorek potasu zawierający 60 proc. K20 nie znalazł się na liście, co oznacza, że nie został objęty zakazem.

„Unia nałożyła sankcje na przedsiębiorstwo Belaruśkalij, a Ameryka na Białoruską Kompanię Potasową – a więc i tutaj mamy niezgodność”, zauważa.

Białoruś: Mąż liderki opozycji Swiatłany Cichanouskiej skazany

Krytykujący Aleksandra Łukaszenkę bloger Siarhiej Cichanouski znajduje się w więzieniu od ubiegłego roku.

Brak koordynacji

„Największym problemem, jeśli chodzi o wywieranie presji na białoruski reżim, jest słaba koordynacja sankcji”, uważa Swiatłana Cichanouska. Jak dodaje, może okazać się, że nikt nie pilnuje, czy sankcje rzeczywiście są wdrażane, czy nie.

„Sankcje muszą być bardziej skoordynowane, ustalane wspólnie. Półśrodki tylko pogorszą naszą sytuację i wzmocnią władzę Łukaszenki,” ostrzega Cichanouska. Jak mówi, kwestia lepszej koordynacji podejmowanych wobec Mińska kroków była jednym z tematów jej niedzielnego (12 grudnia) spotkania z unijnymi ministrami spraw zagranicznych.

Liderka białoruskiej opozycji krytykuje także opieszałość w nakładaniu sankcji na białoruski reżim, która w jej opinii doprowadziło wręcz do tego, że rezygnowano z rozwiązań, które już praktycznie były uzgodnione.

„Spotkania są dość rzadkie i między jednym a drugim mija sporo czasu, który reżim Łukaszenki może wykorzystać, aby przystosować się do wprowadzanych przez Unię środków,” podkreśla.

„Dziś mówi się o takich czy innych krokach, ale kiedy tak naprawdę wejdą one w życie? Za trzy, cztery, pięć miesięcy? Tego nie wie nikt”, zwraca uwagę Cichanouska.

Jak mówią unijni dyplomaci, szósty pakiet sankcji został już poddany pod dyskusję, aczkolwiek zakres restrykcji i czas ich ogłoszenia pozostaje niewiadomą.

„Zawsze podkreślam, że (czas – red.) to absolutnie kluczowa kwestia, ponieważ dla nas, a szczególnie dla naszych więźniów, czas płynie inaczej niż dla was”, zaznacza.

Białoruś wprowadza sankcje wobec nieprzyjaznych państw, w tym Polski

Władze w Mińsku zdecydowały m.in. o wprowadzeniu embarga na żywność z państw, które prowadzą wobec niej “dyskryminacyjną politykę i realizują nieprzyjazne działania”.

Łamanie praw człowieka na ekranie

„Taktyka, jaką obecnie stosuje reżim, i jest to wstrętna taktyka, to zatrzymywanie ludzi i zmuszanie ich do wyznań przed kamerą – tak, aby oświadczenia te dotarły do Europejczyków”, wskazuje Swiatłana Cichanouska, dodając, że dotyczy to zwłaszcza osób o odmiennej orientacji seksualnej.

Na przełomie maja i czerwca serwis YouTube spotkał się z ostrą krytyką po tym, jak wymuszone oświadczenia niektórych więźniów, takich jak zatrzymany dziennikarz i aktywista Raman Pratasiewicz i jego partnerka Sofia Sapiega, wykorzystywane były jako reklamy. Skargi na kierownictwo portalu dotyczyły reklam promujących białoruską rządową propagandę.

Zdaniem Cichanouskiej takie sytuacje skłaniają do zastanowienia się nad zdolnością serwisów społecznościowych do skutecznej moderacji przesyłanych materiałów i odrzucania tych, które łamią reguły danego portalu.

„YouTube musi zwrócić uwagę, że te nagrania są powszechnie dostępne, jak dotąd nie zostały zablokowane”, zauważyła opozycjonistka, wskazując na potrzebę „rozpoczęcia walki z takimi materiałami”.

„Skontaktujemy się z kierownictwem YouTube, aby wyjaśnić tę kwestię”, zapowiedziała.

Zapytana, czy obawia się, że obecna sytuacja migracyjna na polsko-białoruskiej granicy może odwracać uwagę mediów i opinii publicznej od wciąż dramatycznie trudnego położenia więźniów politycznych na Białorusi, Cichanouska stwierdziła, że „nie mamy prawa o nich zapominać”.

„Naszą misją jest przypominać, że musimy pomagać osobom przebywającym w białoruskich więzieniach, którzy są zakładnikami (reżimu – red.), tak samo jak migranci na granicy”, zaznaczyła.

„Łukaszenka może straszyć UE, na przykład, jak w ostatnim czasie, rosyjską bronią nuklearną czy przemytem narkotyków. Jeśli nie obalimy tego reżimu, nie powstrzymamy wszystkich tych gróźb”, oceniła.

Human Rights Watch: Polska i Białoruś łamią prawa człowieka na granicy

Według raportu organizacji humanitarnej Human Rights Watch, Białoruś i Polska łamały – i wciąż łamią – prawa człowieka swoimi działaniami w strefie przygranicznej.

Wsparcie UE dla Białorusi

Przed zaplanowanym na dziś (15 grudnia) szczytem Partnerstwa Wschodniego, a po rozmowach z Cichanouską, Unia Europejska zapowiedziała zwiększenie wsparcia finansowego dla białoruskiego społeczeństwa o 30 mln euro.

Na spotkaniu PW puste zapewne pozostanie krzesło przeznaczone dla przywódcy Białorusi.

Choć najprostszym rozwiązaniem wydaje się zaproszenie do jego zajęcia przedstawicieli opozycji, to Cichanouska podkreśliła, że nie pozwalają na to międzynarodowe regulacje.

„Tym niemniej bardzo potrzebujemy naszego uczestnictwa w Partnerstwie Wschodnim i wzywamy odpowiedzialne za to osoby do zaproszenia przedstawicieli narodu białoruskiego do dyskusji”, zaapelowała.

„Będziemy potrzebowali takich programów (wsparcia finansowego – red.) na reformy po przejęciu władzy”, dodała.

Zapytana, w jaki sposób Unia Europejska powinna wywierać presję na Alaksandra Łukaszenkę, przebywająca na uchodźstwie przywódczyni białoruskiej opozycji stwierdziła, że nie wierzy, aby państwom europejskim brakowało woli politycznej do pomocy Białorusinom, ale problemem jest brak odpowiednich narzędzi i instrumentów, które mogą wpłynąć na reżim.

Zaznaczyła również, że „żadna dyskusja na temat Białorusi nie może się odbywać bez udziału Białorusinów”.

W ubiegłym miesiącu Swiatłana Cichanouska skrytykowała byłą już kanclerz Niemiec Angelę Merkel za rozmowy telefoniczne z Łukaszenką.

Na pytanie, czy uważa, że nowe niemieckie władze „silnie zaangażują się” w sprawę Białorusi, odpowiedziała, że przedstawiciele białoruskiej opozycji „współpracowały z nowym niemieckim rządem jeszcze wtedy, gdy nie był on jeszcze nowym rządem”, przez ponad rok. „Wiemy, że nowy rząd jest naszym sojusznikiem”, oznajmiła.

Cichanouska wyraziła również oczekiwanie białoruskiej opozycji, że nie tylko UE, ale też inne organizacje międzynarodowe zaangażują się w sprawy Białorusi.

„Pokładaliśmy wielkie nadzieje w Szwecji podczas jej przewodnictwa w OBWE, były próby organizowania wydarzeń poświęconych Białorusi, ale właściwie to nic nie doszło do skutku”, stwierdziła. Jak dodała, od Polski, jako następnego przewodniczącego, oczekuje się o wiele więcej, jeśli chodzi o podnoszenie tematu Białorusi, gdyż Polska również została bezpośrednio dotknięta działaniami reżimu Alaksandra Łukaszenki.