Dziennikarz Biełsatu: Cichanouska potrzebuje cudu, by wygrać z Łukaszenką, ale poradzi sobie z rządzeniem [WYWIAD]

Kandydatka na prezydenta Białorusi Swietłana Cichanouska, żona blogera Siarhieja Cichanouskiego, twórcy kanału na YouTube "Strana dla żyzni" (ros. "kraj do życia") [Facebook, Страна Для Жизни, @strana888]

Kandydatka na prezydenta Białorusi Swietłana Cichanouska, żona blogera Siarhieja Cichanouskiego, twórcy kanału na YouTube "Strana dla żyzni" (ros. "kraj do życia") [Facebook, Страна Для Жизни, @strana888]

„Zachodzące w społeczeństwie procesy stały się głównym źródłem obaw Łukaszenki. W ostatnim czasie bardzo wielu Białorusinów doszło do wniosku, że są już zmęczeni jego rządami i oczekują zmian”, mówi w rozmowie z EURACTIV.pl dziennikarz telewizji Biełsat Zmicier Jahorau.

 

Aleksandra Krzysztoszek, EURACTIV.pl: Jak skomentowałby Pan ostatnie orędzie Alaksandra Łukaszenki i słowa, które padły z ust białoruskiego prezydenta?

Zmicier Jahorau, TV Biełsat:  Było to szczególne orędzie. Po raz pierwszy Łukaszenka nie jawił się jako ten, który rozdaje karty, ale jako odpierający ciosy. Zamiast samodzielnie przejmować inicjatywę, odpowiadał na zarzuty przeciwników, zwłaszcza Swietłany Cichanouskiej i jej sztabu wyborczego.

Wysuwał kontrargumenty, na wszelkie sposoby starając się wystraszyć tych, którzy go nie popierają, a także tych, którzy wprawdzie wciąż oficjalnie deklarują poparcie, spoglądając jednak w kierunku innych opcji politycznych. To właśnie odróżniało w znacznym stopniu wtorkowe (4 sierpnia) przemówienie Łukaszenki od wszystkich poprzednich. 

Warto zwrócić uwagę nie tylko na słowa, ale również na sam wygląd prezydenta. Łukaszenka mocno się postarzał. Prawdopodobnie jego zdrowie też już szwankuje. Choć podczas przemówienia prezydent starał się wyglądać przekonująco, to jego charyzma wyraźnie słabnie. Być może to kwestia wieku czy stanu zdrowia a może po prostu niepewność wyborczego zwycięstwa. Niewykluczone, że to splot wszystkich czynników.

Krótko mówiąc, orędzie Łukaszenki było niezwykle interesujące. Widać było, że prezydent robi, co może, aby przekonać wyborców, ale z pewnością na wielu obserwatorach wywarło ono niekorzystne wrażenie.

Czy prezydent jest zaniepokojony widocznymi zmianami nastrojów w białoruskim społeczeństwie? Czy obawia się, że doprowadzą one do utraty przez niego władzy?

Bez wątpienia tak. Zachodzące w społeczeństwie procesy stały się głównym źródłem obaw Łukaszenki. W ostatnim czasie bardzo wielu Białorusinów doszło do wniosku, że są już zmęczeni jego rządami i oczekują zmian.

Nie mówimy już o mniejszości na poziomie dwóch, trzech czy nawet pięciu procent, która sprzeciwia się obecnej władzy. Odsetek niezadowolonych jest dziś o wiele większy.

Łukaszenka mimo że wciąż ma wokół siebie wierny orszak, który przyklaskuje każdemu jego słowu, to jednocześnie dostrzega pełny obraz białoruskiego społeczeństwa i zdaje sobie sprawę, jak jest postrzegany.

Wtorkowe przemówienie: ostry ton głosu i padające z jego ust groźby potwierdzają, że sytuacja  prezydenta jest trudna i z pewnością odczuwa on niepokój. 

Białoruś: "Jesteście gotowi na zmianę przywódcy" – zapytał w orędziu Alaksandr Łukaszenka

“Nie jestem święty, mam wszystko, zarówno dobre, jak i złe. Ale znacie mnie, wiecie, czego się podejmę, a czego nie, co mogę i czego nie mogę” – powiedział Aleksandr Łukaszenka.

Żadna z trzech kobiet, o których mówi się obecnie jako o największych rywalkach Łukaszenki, nie ma doświadczenia w polityce. Zakładając czysto hipotetycznie: jeżeli Swietłana Cichanouska wygrałaby wybory, to brak politycznego doświadczenia wpłynie negatywnie na relacje Białorusi z partnerami międzynarodowymi?

Prawdopodobieństwo zwycięstwa Swietłany Cichanouskiej jest, rzecz jasna, bardzo małe. By taki scenariusz mógł się spełnić, konieczna jest przede wszystkim uczciwa procedura liczenia głosów, a tego raczej trudno się spodziewać.

Jeśli jednak żona Siergieja Cichanouskiego zostałaby prezydentem, czy to na skutek jakiegoś przewrotu, czy procedury wyborczej, to nie wydaje mi się, by doświadczenie polityczne bądź jego brak miało duże znaczenie.

Wręcz przeciwnie – jej wybór byłby wspaniałą wiadomością dla zagranicy. Zresztą Cichanouska na swoich wiecach powtarza, że chce objąć urząd prezydenta tylko po to, by uwolnić aresztowanych i rozpisać nowe wybory. Byłaby to zatem prawdziwa szansa dla Białorusi. 

Cuda się zdarzają, także w polityce. Nie wiem, jak będzie tym razem. Tego nie wie nikt – ani Łukaszenka, ani sama Cichanouska. Jeżeli faktycznie dojdzie do takiego cudu, wskutek którego kandydatka opozycji dojdzie do władzy, to ten fakt w żaden sposób nie odbije się negatywnie na stosunkach z zachodnimi i wschodnimi sąsiadami.

Oczywiście nowa prezydent będzie musiała liczyć się z początkowymi trudnościami wynikającymi z braku doświadczenia politycznego, jednak ostatecznie zmiana władzy okaże się dla Białorusi bardzo dobra.

Białoruś: Niedoszły kandydat na prezydenta wyjechał z kraju. Łukaszenka przestraszył się jego żony?

Walery Capkała, jeden z dwóch polityków niedopuszczonych do sierpniowych wyborów prezydenckich na Białorusi wyjechał z kraju. Wraz z żoną i dziećmi przebywa w Moskwie. Inny niedopuszczony do startu polityki – Wiktar Babaryka – trafił zaś do aresztu.

Jaką pozycję, Pana zdaniem, powinna zająć wobec wyborów Unia Europejska, a także Polska, jako zachodni sąsiad Białorusi? Czy władze UE i polski rząd powinny wspierać białoruską opozycję czy zachować neutralne stanowisko?

Jeśli chodzi o łamanie praw człowieka, to nie ma mowy o zachowaniu neutralności. Albo mówi się jasno, że jest to niedopuszczalne i podejmuje się konkretne działania, albo ignoruje się sprawę i w ten sposób udziela się dyktatorowi milczącego poparcia.

Wiele osób wspomina w tym kontekście o realpolitik. Jednak nie polega ona na tym, by współpracować z przywódcą znajdującym się aktualnie u władzy, a na tym, by umieć spojrzeć nieco dalej, niż miesiąc czy rok do przodu.

Unia Europejska powinna zastanowić się, z jakimi państwami wolałyby sąsiadować: autorytarnymi czy demokratycznymi. Te młode demokracje będą wprawdzie przez kilka lat borykać się z ogromnymi problemami, ale w końcu staną się prawdziwie europejskimi krajami, które nie będą wygrażać sąsiadom wyłącznie z racji tego, że znajdują się w jednym bloku z Rosją.

W kwestii represji na Białorusi UE, jak również Polska i wszystkie inne kraje utrzymujące jakiekolwiek relacje z Białorusią, nie mogą milczeć. Powinny wykazać się działaniem na szczeblu dyplomatycznym.

Potrzebny jest jasny sygnał, że Unia Europejska i jej poszczególne państwa nie poprzestaną na wyrażeniu zaniepokojenia, ale podejmą konkretne kroki na rzecz przeciwdziałania łamaniu praw człowieka na Białorusi.

Unia Europejska upomina się o uwięzionego białoruskiego blogera – Siarhieja Cichanouskiego

Unia Europejska wezwała Białoruś do natychmiastowego uwolnienia niezależnego białoruskiego blogera Siarhieja Cichanouskiego. Jego żona jest opozycyjną kandydatką w zbliżających się wyborach prezydenckich.

Czy „przebudzenie obywatelskie”, jakie obserwujemy na Białorusi doprowadzi do trwałych zmian w białoruskim społeczeństwie? Czy może rewolucyjne nastroje ucichną niedługo po wyborach?

Tego tak naprawdę nikt nie wie. Dużo zależy od reakcji władz oraz działań administracji państwowej. Możliwe, że zmiany w białoruskim społeczeństwie są początkiem czegoś większego. Może Białoruś rzeczywiście się budzi. 

Nie można wykluczyć, że władze ponownie wykorzystają jedyną metodę tłumienia wszelkiego sprzeciwu i dziesiątki, jeśli nie setki osób, zostaną aresztowane. Będą wszczynane postępowania karne, a najbardziej zagorzali opozycjoniści skończą ze złamanymi żebrami czy rękami.

Trudno jednak przewidzieć reakcję społeczeństwa w nowych warunkach na masowe represje. W przeszłości w podobnych sytuacjach obserwowaliśmy liczne gesty solidarności społeczeństwa z prześladowanymi, choć ograniczała się ona głównie do nagłaśniania sprawy czy wspierania poszkodowanych za pomocą słów lub pieniędzy.

Dzisiaj mamy do czynienia z inną sytuacją, gdyż sprzeciwiający się obecnej władzy nie stanowią już mniejszości. Myślę, że obecnie jest to duża część, jeśli nie większość społeczeństwa. Zastosowanie radykalnych, represyjnych działań wobec tylu ludzi może więc obrócić się przeciwko samym prześladowcom: zarówno tym, którzy wydają rozkazy, jak i tym, którzy je wykonują.