Zakończył się społeczny szczyt UE w Göteborgu

Uczestnicy społecznego szczytu UE w Göteborgu, źródło Rkbildarkiv.se

Uczestnicy społecznego szczytu UE w Göteborgu, źródło Rkbildarkiv.se

Rozmowy, których gospodarzami były władze Szwecji oraz Komisja Europejska dotyczyły przyszłości europejskiej polityki społecznej, zatrudnienia oraz dostęp do rynku pracy. Nie zabrakło także rozmów o brexicie oraz spotkań dwustronnych brytyjskiej premier z innymi europejskimi przywódcami. Polska premier odniosła się natomiast do środowej rezolucji PE na temat Polski.

 

Współgospodarzami Szczytu Społecznego na rzecz Sprawiedliwego Zatrudnienia i Wzrostu Gospodarczego byli przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker i premier Szwecji Stefan Löfven, a uczestniczyli w nim nie tylko szefowie państw lub rządów państw członkowskich UE i przywódcy unijnych instytucji, ale także partnerzy społeczni i przedstawiciele społeczeństwa obywatelskiego.

Uczestnicy szczytu dyskutowali o możliwościach poprawy funkcjonowania rynków pracy, wdrażania efektywnych i zrównoważonych systemów zabezpieczenia społecznego czy promowania dialogu społecznego. Spotkanie w Göteborgu wpisywało się w debatę o wzmocnieniu społecznego wymiaru UE w związku z pracami dotyczącymi budowy Europejskiego Filaru Praw Socjalnych – w trakcie szczytu został m.in. przyjęty oficjalny dokument w tej sprawie.

Unijni liderzy ponaglają Londyn ws. negocjacji brexitowych

Unijni przywódcy ostrzegli także w Göteborgu Wielką Brytanię, że Londyn musi wykazać więcej dobrej woli w negocjacjach z Brukselą, aby mogło dojść do otwarcia drugiego rozdziału negocjacyjnego jeszcze w tym roku. W pierwszym etapie omawiane są kwestie warunków na jakich będą mogli pozostać w Wielkiej Brytanii unijni obywatele, przyszłości granicy między Republiką Irlandii a Irlandią Północną oraz kosztów brexitu.

O ile w pierwszym obszarze blisko jest do porozumienia, a w drugim rozmowy jakoś się toczą, o tyle w trzecim mamy do czynienia z całkowitym patem. Bruksela żąda od Londynu 60 mld euro (to koszty brytyjskich składek do budżetu UE w okresie przejściowym, fundusze na emerytury dla pracowników instytucji UE czy wydatki związane z przenosinami poza Wyspy dwóch agencji unijnych). Londyn, jak sugerowała w swoim wrześniowym przemówieniu we Florencji premier Theresa May, byłby skłonny zapłacić najwyżej 20 mld.

Europejski Bank Centralny ostrzega banki z londyńskiego City

EBC poinformował, że banki, które mają dziś swoje europejskie centrale w Londynie, mogą stracić po brexicie uprzywilejowany dostęp do rynków w państwach strefy euro, jeśli nie przeniosą odpowiednio dużej części swojej działalności na terytorium UE. Tymczasem instytucje finansowe z londyńskiego …

Londynowi bardzo jednak zależy, aby otworzyć już także drugi rozdział negocjacji. Dotyczy on kwestii handlowych i przyszłych relacji Wielkiej Brytanii z UE w tym zakresie. Na negocjacyjnym stole pojawi się wtedy m.in. kwestia dostępu Brytyjczyków do wspólnego unijnego rynku. Londyn zamierza opuścić UE 29 marca 2019 r., ale większość spraw musi zostać uzgodniona do października 2018 r., aby brytyjski parlament miał czas zatwierdzić wszystkie te kwestie i przygotować prawnie Wielką Brytanię do funkcjonowania już poza Unią Europejską. Liderzy europejscy nie byli jednak skłonni pójść Theresie May na rękę, zanim nie zostaną do końca uzgodnione tematy z pierwszego rozdziału negocjacji. „Wielka Brytania musi wyjaśnić, co rozumie przez odpowiedzialność finansową. Wszyscy chcielibyśmy już przejść do drugiej fazy negocjacji, ale najpierw musimy zakończyć pierwszą” – mówił na koniec szczytu premier Szwecji Stefan Löfven.

Irlandia chce jasnych deklaracji ws. granicy

Sceptyczna co do przejścia do rozmów na temat handlu jest także Irlandia. Premier tego kraju Leo Varadkar podkreślał, że Dublin musi uzyskać pewność, że między Republiką Irlandii a Irlandią Północną nie powstaną nowe bariery administracyjne czy biznesowe. Stopniowe zanikanie granicy i barier administracyjno-handlowych walnie bowiem przyczyniło się do uspokojenia napięć w Irlandii Północnej. Londyn boi się jednak, aby przyszłą granica irlandzko-irlandzka nie stała się szeroko otwartym tylnym wejściem dla towarów z całej UE podczas, gdy Wielka Brytania będzie musiała zderzać się z jakimiś ograniczeniami w dostępie do wspólnego unijnego rynku.

„Otrzymujemy wciąż ustne zapewnienia, że nie będzie powrotu do twardej granicy jaką znamy z przeszłości, że nie będzie na nowo budowana graniczna infrastruktura. Chcemy to jednak dostać jasno na piśmie w konkluzjach z pierwszej fazy negocjacji” – mówił Leo Varadkar. Premier Theresa May starała się rozwiać możliwie dużo wątpliwości z rozmowach dwustronnych zarówno z premierem Irlandii, jak i przewodniczącym Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem.

Niemcy zapłacą najwięcej za brexit

Według przeprowadzonej przez Parlament Europejski analizy, po wyjściu Wielkiej Brytanii z UE, w unijnej kasie będzie brakować ok. 10,2 mld euro. Lukę tę będą musiały wypełnić pozostałe państwa członkowskie. Najwięcej będą musiały dołożyć Niemcy.

Do raportu dotarł wydawany w Essen dziennik …

Hiszpańsko-belgijskie rozmowy o Katalonii

Na marginesie szczytu w Göteborgu spotkali się także premierzy Hiszpanii i Belgii. Mariano Rajoy i Charles Michel rozmawiali o sytuacji w Katalonii oraz o przebywających na belgijskim terytorium kilku członkach zdymisjonowanych władz tego regionu z katalońskim premierem Carlesem Puigdemontem na czele. Sąd w Madrycie wydał za Puigdemontem i czterema jego ministrami Europejski Nakaz Aresztowania. Dziś sąd w Brukseli miał rozstrzygnąć o tym czy Katalończycy zostaną wydani Hiszpanii. Rozprawę odroczono jednak do 4 grudnia.

„To kwestia wymiaru sprawiedliwości, a ten jest niezależny od władzy wykonawczej z powodu zasady trójpodziału władzy. Decyzja w tej sprawie należy wyłącznie do sędziów” – mówił po spotkaniu premier Michel. Jego rzecznik Barend Leyts precyzował potem, że rozmowy obu szefów rządów były „konstruktywne” i nie koncentrowały się tylko na wątkach katalońskich. Rajoy i Michel mieli dyskutować przede wszystkim o obsadzie unijnych stanowisk oraz losie dwóch unijnych agencji, które będą musiały przenieść się po brexicie z Londynu do innych państw członkowskich UE. O przejęcie którejś z agencji starają się obecnie niemal unijne kraje.

Beata Szydło: Polska „oszkalowana i obrażona” na forum PE

Szefowa polskiego rządu Beata Szydło przedstawiła przywódcom innych państw UE swój komentarz do środowej rezolucji Parlamentu Europejskiego. PE przyjął bowiem 15 listopada rezolucję wzywającą do stwierdzenia zagrożenia dla praworządności w Polsce i zastosowania wobec niej tzw. opcji atomowej, czyli art. 7 Traktatu o UE w związku z przeprowadzoną przez Prawo i Sprawiedliwość reformą Trybunału Konstytucyjnego, którą za niezgodną z polską konstytucją uznały sam TK, poproszona o ocenę przez samą Warszawę Komisja Wenecka oraz opozycja. Reformę krytykowała też sama KE. W rezolucji europosłowie wezwali również rząd w Warszawie do potępienia „ksenofobicznego i faszystowskiego” Marszu Niepodległości. W marszu, który przeszedł ulicami polskiej stolicy 11 listopada, uczestniczyło według policji 60 tys. osób. Część z nich niosła transparenty z rasistowskimi hasłami skandując także takie hasła jak: „Biała siła!”, „Ku Klux Klan!” czy „Sieg Heil!”.

Parlament Europejski uruchamia „opcję atomową” wobec Polski

Parlament Europejski przyjął wczoraj (15 listopada) rezolucję wzywającą do stwierdzenia zagrożenia dla praworządności w Polsce i zastosowania wobec niej tzw. opcji atomowej, czyli art.7 Traktatu o UE. Głosowanie poprzedziła debata, którą zdecydowanie skrytykowali m.in. prezydent Andrzej Duda i premier Beata Szydło.

Polska premier, jak relacjonowała potem sama dziennikarzom, oświadczyła unijnym przywódcom zgromadzonym w Göteborgu, że rezolucja PE „obraża i szkaluje” Polskę. „Nie może być takich sytuacji jak ostatnio w Parlamencie Europejskim, gdy jeden z narodów z rodziny europejskiej jest szkalowany, a 60 tys. ludzi którzy wzięli udział w tej pięknej manifestacji, żeby uczcić Święto Niepodległości, nazywa się faszystami. Zaapelowałam do premierów państw członkowskich, aby powzięli na ten temat refleksję, aby nigdy więcej coś takiego nie miało miejsca. Polska nie toleruje zachowań przekraczających normy, nie toleruje ekstremizmów. Nigdy się nie zgodzę aby mój kraj, kraj który był ofiarą dwóch totalitaryzmów, był tak pomawiany i szkalowany” – mówiła Beata Szydło. Na temat wezwania europosłów do uruchomienia art. 7 Traktatu o UE, który przewiduje także obłożenie kraju członkowskiego sankcjami za złamanie unijnej praworządności, polska premier mówiła: „Powinniśmy szanować się również nawzajem. Państwa wprowadzają programy, do których wdrożenia zobowiązały się zwycięskie partie przed wyborami i Polska ma również do tego prawo.”

Wystąpienie polskiej premier komentował również podczas swojej konferencji prasowej przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, który wyraził zadowolenie, że Beata Szydło potępiła ekstremistyczne hasła jakie głosiła część uczestników Marszu Niepodległości. „Jeśli chodzi o ekscesy w czasie Marszu Niepodległości widocznych i licznych grup, to one przyniosły Polsce wyjątkowe szkody, jeśli chodzi o reputację i dobre imię Polski. Właściwie o tym pani premier dziś wspomniała, broniąc Marszu Niepodległości i piętnując równocześnie ekstremistów, którzy brali w tym marszu udział. To jest moim zdaniem znacznie lepszy głos niż początkowa próba obrony tego, co się wydarzyło w czasie Marszu Niepodległości” – mówił Tusk.