Włochy: będzie referendum ws. euro?

Matteo Renzi ma nadzieję wrócić po wyborach na stanowisko premiera, które obecnie zajmuje jego były minister spraw zagranicznych Paolo Gentiloni / Źródło: Partito Democratico

We Włoszech do debaty publicznej wraca kwestia członkostwa w strefie euro. W związku z rosnącym poparciem Ruchu Pięciu Gwiazd, temat może być główną osią kampanii wyborczej przed wyborami parlamentarnymi zapowiedzianymi na wiosnę 2018 r.

 

Czołowy polityk Ruchu Pięciu Gwiazd (M5S) Alessandro Di Battista zapytany 18 lipca, czy we Włoszech powinno odbyć się referendum w sprawie członkostwa państwa w strefie euro odparł, że „absolutnie tak!”.

Wypowiedź Di Battisty jest sprzeczna z ewolucją stanowiska partii wobec uczestnictwa w strefie euro. Motyw rezygnacji z waluty i odzyskania przez Włochy „fiskalnej i monetarnej suwerenności” był głównym hasłem partii w kampanii wyborczej przed wyborami samorządowymi w 2015 r. Od tamtej pory jednak partia zmieniła nieco narrację, określając potencjalne referendum raczej jako jedynie „narzędzie do negocjacji”, a nie faktyczny cel partii. Łagodząc stanowisko, partia chciała poszerzyć swój potencjalny elektorat i zwiększyć szanse na wygraną w nadchodzących wyborach parlamentarnych.

Di Battista zaprzeczył jednak, by partia zmniejszyła naciski w sprawie zmiany waluty. „Wcale nie zmieniliśmy swojego stanowiska. Zawsze proponowaliśmy referendum konsultacyjne, czyli jedyne możliwe” – powiedział polityk, podkreślając świadomość konstytucyjnego zakazu przeprowadzania referendów ludowych w sprawach regulowanych przez traktaty międzynarodowe – a do tej kategorii należy włoskie członkostwo w strefie euro.

Różne stanowiska członków ugrupowania podkreślają problemy, przed którymi staje partia starając się zadowolić swoich wyborców i jednocześnie zerwać z byciem postrzeganą jako ugrupowanie populistyczne. M5S chce także udowodnić zagranicznym inwestorom i rynkom finansowym, że po dojściu do władzy będzie godna zaufania.

Problematyczna ordynacja

Od momentu przegrania przez premiera Matteo Renziego referendum konstytucyjnego w grudniu 2016 r., włoska scena polityczna jest nadzwyczaj niestabilna. Po dymisji, do której obligowała Renziego przegrana, nawoływał on do rozpisania przyśpieszonych wyborów. Wymagało to jednak reformy systemu wyborczego, co do której parlament nie mógł się porozumieć.

Reformy trwają od 2013 r., kiedy to Sąd Konstytucyjny stwierdził o częściowej niezgodności z ustawą zasadniczą przepisów dotyczących sposobu przeprowadzania wyborów do Senatu (drugiej izby parlamentu włoskiego). W styczniu br. Sąd stwierdził również o niekonstytucyjności ordynacji wyborczej do Izby Deputowanych (pierwszej izby). Styczniowe orzeczenie kładło kres reformom forsowanym przez Renziego w 2015 r., które popierał także prezydent Republiki Włoskiej Sergio Mattarella.

W czerwcu br. wydawało się, że osiągnięto konsensus. Nowy sposób głosowania miał być podobny do systemu niemieckiego, będącego syntezą systemu większościowego i proporcjonalnego. Wyborca ma w tym systemie dwa głosy: jeden oddaje na listę partyjną, a drugi – na konkretnego kandydata w jednomandatowych okręgach wyborczych.

Włoskie wybory coraz bliżej?

Włoskie partie porozumiały się co do zmian w prawie wyborczym. Zwiększa to prawdopodobieństwo przyspieszonych wyborów jesienią.
 

Wczoraj (5 czerwca) komisja ds. konstytucyjnych w Izbie Deputowanych, izbie niższej włoskiego parlamentu, porozumiała się w sprawie zmian prawa wyborczego. Mimo że muszą one jeszcze …

Porozumienie jednak się załamało i nadchodzące wybory odbędą się w dotychczasowym trybie, powszechnie uważanym za nieefektywny oraz utrudniający znalezienie stabilnej większości parlamentarnej.

Wiosenne wybory

„Nie ma już nadziei na reformę ordynacji wyborczej w obecnym składzie parlamentu” – powiedział deputowany M5S Luigi Di Maio.

Podobnego zdania jest Renzi. „Mieliśmy obowiązek [przeprowadzić reformę], ale teraz gra skończona” – powiedział były premier. „Mamy na horyzoncie czekające nas za niecały rok wybory, weźmy się zatem do pracy na rzecz Włoch” – dodał, zaprzeczając chęci przeprowadzenia wcześniejszych wyborów i zapowiadając je na wiosnę 2018 r., zgodnie z konstytucyjnie przewidzianym terminem.

Winą za zaprzepaszczenie ostatniego porozumienia obarczają się wzajemnie Partia Demokratyczna (PD), której liderem jest Renzi oraz M5S.  To właśnie te partie prowadzą łeb w łeb w sondażach wyborczych – poparcie każdej z nich oscyluje wokół 30 proc. – i to one zawalczą wiosną o większość.

Renzi walczy o powrót do władzy

Były premier Włoch Matteo Renzi wciąż zabiega o rozpisanie przyspieszonych wyborów, które mają mu umożliwić powrót na stanowisko premiera. Tym razem chce skoordynowania włoskich wyborów z niemieckimi.
 

Matteo Renzi był premierem Włoch od lutego 2014 r.  do grudnia 2016 r. Po …