Wielka Brytania: Rząd zatwierdził projekt umowy ws. brexitu

źródło: publicdomainpictures.net, fot. George Hodan

źródło: publicdomainpictures.net, fot. George Hodan

Brytyjska premier poinformowała, że członkowie jej gabinetu zaaprobowali na specjalnym posiedzeniu rządu projekt umowy, która określa warunki opuszczenia przez Wielką Brytanię Unii Europejskiej. Oznacza to, że umowa może zostać sfinalizowana jeszcze w tym miesiącu.

 

Specjalne posiedzenie brytyjskiego rządu trwało 5 godzin. Premier Theresa May poinformowała, że debata wewnątrz jej gabinetu była „długa, szczegółowa i gorąca.” Przyjęcie projektu umowy nazwała zaś „decydującym krokiem na drodze do brexitu”. Wyraziła przy tym nadzieję, że całość umowy będzie można zatwierdzić zarówno w Londynie, jak i w Brukseli w ciągu najbliższych dni.

„Wierzę, że ta wstępna wersja umowy była najlepszą, jaką można było wynegocjować. To decydujący moment, pozwalający nam na podjęcie kolejnych kroków. Wiem, że przed nami są trudne dni, ta decyzja będzie teraz dokładnie analizowana. I słusznie” – powiedziała May.

Burzliwe posiedzenie rządu

W tym samym czasie, gdy w Londynie debatowali brytyjscy ministrowie, z treścią wynegocjowanej umowy zapoznawali się ambasadorowie pozostałych 27 państw członkowskich UE. Dziennikarze widzieli też pracowników KE, którzy nieśli wielkie, zaplombowane kartonowe pudła z dokumentami. Ostatecznie, tuż po tym jak premier May obwieściła zatwierdzenie projektu umowy przez jej ministrów, na stronie internetowej KE pojawił się cały, liczący 585 stron tekst porozumienia.

Premier Theresa May została jednak ostro skrytykowana za zatwierdzenie przez rząd umowy przez opowiadającą się za zerwaniem jak największej liczny powiązań Wielkiej Brytanii z UE grupę polityków Partii Konserwatywnej. Zwolennicy tzw. twardego brexitu – np. były minister ds. wyjścia z UE David Davis czy były minister spraw zagranicznych Boris Johnson – już wcześniej atakowali szefową rządu za zbyt ugodową postawę wobec UE. Ten ostatni stwierdził, że Wielka Brytania stanie się „wasalem UE”.

Umowa, aby ostatecznie wejść w życie, musi zostać jeszcze zatwierdzona przez brytyjski parlament. Wpływowy poseł Partii Konserwatywnej Jacob Rees-Mogg już wystosował do swoich partyjnych koleżanek i kolegów list otwarty z apelem o odrzucenie porozumienia. Stwierdził on m.in., że premier May „zniszczyła zaufanie” jakim ją obdarzono.

Uczestnicząca w posiedzeniu rządu przewodnicząca Izby Gmin Andrea Leadsom, która należy do domagającego się twardego brexitu skrzydła torysów, odmówiła dziennikarzom komentarza. Brytyjski tygodnik „Spectator” poinformował jednak, że przeciw umowie zagłosowało 10 członków gabinetu, za umową miało zaś być 18.

Wśród tych, którzy sprzeciwili się premier mieli się oprócz Leadsom znaleźć także m.in. minister spraw wewnętrznych Sajid Javid, minister spraw zagranicznych Jeremy Hunt, minister obrony Gavin Williamson, minister handlu międzynarodowego Liam Fox czy minister rozwoju międzynarodowego Penny Mordaunt. Jak natomiast podał dziennik „Daily Telegraph” minister pracy i emerytur Esther McVey miała wręcz nakrzyczeń podczas posiedzenia na premier May.

Natomiast minister ds. brexitu Dominic Raab powiedział dziennikarzom, że projekt umowy poparł, ale „z ciężkim sercem”. Dziś (15 listopada) premier Theresa May ma w Izbie Gmin przekonywać posłów do poparcia porozumienia. Brytyjskie media spekulują jednak, że część jej własnej partii może złożyć wniosek o wotum nieufności wobec szefowej rządu.

Co znalazło się w projekcie porozumienia?

Wielka Brytania znalazłaby się poza unijną Wspólną Polityką Rolną. Zachowałaby też niezależność w kwestii rybołówstwa jako „niezależne państwo wyspiarskie”. Kwestię zrównoważonego połowu ryb określiłaby natomiast odrębna umowa zawarta z UE. Uczciwą konkurencję i równe zasady wzajemnego handlu byłyby z kolei zgodne z główną linią przyszłej umowy handlowej między Londynem a Brukselą. To ona określi kwestie podatkowe, środowiskowe oraz zasady zatrudniania pracowników czy udzielania pomocy państwowej przedsiębiorstwom.

Wielka Brytania i UE współpracować miałyby blisko w kwestii bezpieczeństwa zewnętrznego i wewnętrznego, a brytyjski i unijny wymiary sprawiedliwości działać wspólnie, aby zapewnić bezpieczeństwo Europejczykom. W kwestii polityki zagranicznej ustalono, że nadrzędna będzie zasada elastyczności. Ewentualne brytyjskie uczestnictwo w unijnych misjach czy projektach realizowanych poza UE byłyby każdorazowo ustalane w oparciu o okoliczności konkretnego przypadku. Jeśli chodzi o nakładane przez UE międzynarodowe sankcje, Wielka Brytania rozważać będzie przyłączenie się do nich po przeanalizowaniu wszelkich dostępnych informacji czy danych wywiadowczych.

Co do transportu drogowego, morskiego czy lotniczego ustalono, że obowiązywać będą dotychczasowe zasady dające obustronnie dostęp do świadczenia usług przewoźnikom unijnym i brytyjskim. W umowie określono także mechanizm zapewniający sprawny handel energią oraz sposób zarządzania siecią przesyłu prądu i gazu w zakresie istniejących obecnie połączeń energetycznych między Wielką Brytanią a UE.

Prawa obywateli i klauzula backstop

Zostanie także ustanowiona strefa wolnego handlu między obiema stronami umowy, w ramach której dopuszczony będzie handel bez obciążań celnych oraz pozataryfowych. Szczegóły określi odrębna umowa. Wielka Brytania i UE będą mogły zachować autonomię w kwestii zawierania porozumień o wolnym handlu z partnerami zewnętrznymi bez ograniczeń geograficznych. W umowie znalazły się też zapisy gwarantujące możliwość przeprowadzania wzajemnych inwestycji oraz świadczenia transgranicznych usług finansowych. Brytyjskie produkty regionalne (szkocka whisky czy walijska jagnięcina) będą na terenie UE chronione, a stosowne zapisy znajdą się w przyszłej umowie handlowej.

Zlikwidowana będzie dotychczasowa swoboda przemieszczania się między Wielką Brytanią a UE. Zamiast tego powstanie nowy brytyjski system imigracyjny uwzględniający kwalifikacje potencjalnych migrantów. Pomiędzy UE a Wielką Brytanią funkcjonował będzie reżim bezwizowy obejmujący krótkoterminowe przyjazdy turystyczne czy biznesowe. Prawa ponad 3 mln unijnych obywateli mieszkających na stałe w Wielkiej Brytanii będą w pełni chronione. Podobnie będzie w przypadku 1 mln Brytyjczyków mieszkających w UE.

Do końca 2020 r. trwał będzie okres przejściowy, który rozpocznie się po 29 marca 2019 r. (czyli po formalnym wystąpieniu Wielkiej Brytanii z UE). Ma to zapewnić sprawne dostosowanie się przedsiębiorców do nowych reguł. Jeśli do marca przyszłego roku nie uda się zawrzeć umowy handlowej między obiema stronami, Wielka Brytania tymczasowo pozostanie w unii celnej, aby nie doszło do powrotu tzw. twardej granicy między Irlandią a Irlandią Północną (tzw. klauzula backstop). W przypadku Irlandii Północnej mają zostać zastosowane specjalne przepisy, które sprawią, że część unijnych ułatwień handlowych będzie tam obowiązywać także wtedy, gdy reszta Zjednoczonego Królestwa wystąpi definitywnie z unii celnej. Rząd w Londynie będzie miał jednak prawo wypowiedzieć klauzulę backstop w każdym momencie.

Reakcje na porozumienie

Projekt porozumienia skrytykowali nie tylko torysi, którzy opowiadają się za twardym brexitem, ale także wspierający rząd Theresy May północnoirlandzcy lojaliści z Demokratycznej Partii Unionistycznej (DUP). Obawiają się oni szczególnie, że ustalenia dotyczące Irlandii Północnej odsuną ten kraj od reszty Zjednoczonego Królestwa, a zbliżą do niepodległej Irlandii. May zaraz po posiedzeniu rządu zadzwoniła do przewodniczącej DUP Arlene Foster, aby przekonywać ją, że nie ma się czego obawiać. „Tu chodzi o to, czy dzielimy Królestwo. Jako przywódczyni unionizmu w Irlandii Północnej nie mogę się na to zgodzić” – mówiła po tej rozmowie telewizji Sky News Foster.

Projekt porozumienia skrytykowała też premier Szkocji Nicola Sturgeon. Również ona rozmawiała telefonicznie z premier May. Sturgeon napisała potem na Twitterze, że jej zdaniem umowa nie gwarantuje ochrony szkockich interesów. „W projekcie nie ma słowa o Szkocji. To zignorowanie naszych interesów i zagrożenie dla szkockiej konkurencyjności” – stwierdziła Sturgeon.

Natomiast szef lokalnego rządu Walii Carwyn Jones, który także odbył telefoniczną rozmowę z premier May, reagował w sposób stonowany. Stwierdził, że należy przyjrzeć się bliżej szczegółom porozumienia. „Aby zapewnić Walii wzrost gospodarczy i wysoki poziom zatrudnienia, musimy mieć szeroki dostęp do wspólnego rynku oraz być obecni w unii celnej” – napisał Jones na Twitterze.

Theresa May osobiście spotkała się natomiast z przewodniczącym opozycyjnej Partii Pracy Jeremym Corbynem. Ten już wcześniej zapowiadał, że chciałby, aby jego partia odrzuciła w w parlamencie umowę ws. brexitu. Głosowanie w Izbie Gmin odbędzie się prawdopodobnie na początku grudnia. Część labourzystów wyraziła jednak poparcie dla projektu umowy.

Bruksela zachwycona, europejskie stolice ostrożne

Z wielkim entuzjazmem na porozumienie zareagował przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker. Na Twitterze poinformował, że przesłał już list do przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska z prośbą o zorganizowanie specjalnego szczytu UE, który mógłby zatwierdzić projekt umowy ws. brexitu. Szczyt taki mógłby się odbyć 25 listopada.

Szef unijnego zespołu negocjacyjnego Michel Barnier zaapelował do Brytyjczyków, aby domagali się od swoich posłów zatwierdzenia umowy. „Gdyby porozumienie zostało odrzucone, czeka was mnóstwo niepewności”.

Natomiast kierujący specjalnym zespołem ds. brexitu w Parlamencie Europejskim Guy Verhofstadt zwrócił w swoim oświadczeniu uwagę na to, że projekt umowy brexitowej gwarantuje utrzymanie Porozumienia Wielkopiątkowego, które zakończyło konflikt w Irlandii Północnej.

Z dużym entuzjazmem wypowiadał się o projekcie porozumienia irlandzki premier Leo Varadkar. Nazwał on umowę „satysfakcjonującą, jeśli chodzi o kluczowe kwestie dotyczące Irlandii”. Choć zapewniał, że szanuje „wynik brytyjskiego referendum”, to jednak „brexit nie jest zgodny z polityką Irlandii”.

Niemiecka dyplomacja także reagowała optymistycznie, ale spokojnie. „Czuje ulgę, że umowa została zatwierdzona. Po miesiącach niepewności mamy wreszcie z Londynu jasny sygnał, że brexit może się odbyć w sposób kontrolowany. Ale przed nami jeszcze wiele pracy. Potrzebne będzie jeszcze podjęcie wielu kroków po obu stronach. Brexit pozostanie czymś, czego żałujemy” – napisał minister spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maas. Kanclerz Austrii Sebastian Kurz nazwał porozumienie „dobrym”.

Holenderski minister spraw zagranicznych Stef Blok stwierdził natomiast, że „to pozytywny krok, że negocjatorom udało się przedstawić projekt porozumienia”. „Holandia zainteresowana jest głównie kwestią rybołówstwa oraz konkurencyjności” – napisał na Twitterze. Z kolei premier Finlandii Juha Sipila stwierdził: „Zrobiono ważny krok, ale obie strony muszą jeszcze ostatecznie zatwierdzić to porozumienie”. Premier Belgii Charles Michel zwrócił za to uwagę na to, że porozumienie „musi być zgodne z europejskimi wartościami”.

Brexit rekordowo zmniejszył liczbę pracowników z UE na Wyspach

Liczba pracowników ze wszystkich państw członkowskich UE zatrudnionych w Wielkiej Brytanii zmniejszyła się w ostatnim roku o 132 tysięcy – poinformował wczoraj (13 listopada) brytyjski urząd statystyczny (ONS). To największy spadek od 20 lat. Również Polacy zmienili kierunek swoich wyjazdów.