Wielka Brytania: Prawnicy i przedsiębiorcy domagają się drugiego referendum nt. brexitu

źródło: MaxPixel

źródło: MaxPixel

Za sprawą dwóch listów otwartych powraca w Wielkiej Brytanii dyskusja nad możliwością przeprowadzenia kolejnego referendum na temat opuszczenia Unii Europejskiej. Autorzy obu listów apelują do brytyjskiej premier, aby zgodziła się na referendum, gdy znana będzie ostateczna treść umowy brexitowej negocjowanej obecnie przez Londyn i Brukselę.

 

List 70 biznesmenów opublikował „Sunday Times”. „Środowisku biznesowemu obiecano, że jeśli kraj opowie się za brexitem, handel z Unią Europejską nadal będzie funkcjonował bez tarć. Tymczasem, pomimo najlepszych starań pani premier, propozycje omawiane przez rząd i Komisje Europejską są od tego dalekie” – napisano w dokumencie, pod którym podpisali się m.in. były dyrektor sieci hipermarketów Sainsbury’s Justin King, współzałożyciel firmy Innocent Drinks Richard Reed, były prezes Marks & Spencer Paul Myners czy założycielka serwisu lastminute.com Martha Lane Fox.

Sygnatariusze listu 70 przedstawicieli biznesu zwracają uwagę, że niepewność wokół tego, jak ostatecznie będzie wyglądał brexit, już wywołała spadek inwestycji w Wielkiej Brytanii. „Teraz będziemy musieli stawić czoło albo ślepemu, albo niszczącemu twardemu brexitowi. Uważamy więc, że ostateczny wybór powinien zostać oddany ludziom” – napisali brytyjscy przedsiębiorcy. Pytany później przez telewizję BBC o motywację jeden z podpisanych pod listem biznesmenów – dyrektor generalny sieci księgarni Waterstones James Daunt – wskazywał, że brexit zagraża fundamentom przedsiębiorstwa, którym zarządza. „Cały papier, którego używamy jest importowany. Polegamy na metodzie just-in-time. Teraz jesteśmy bardzo niepewni swojej przyszłości” – oświadczył.

Wielka Brytania: Wielki marsz przeciw brexitowi

Uczestnicy gigantycznej manifestacji w Londynie domagali się zorganizowania ponownego referendum ws. opuszczenia przez ich kraj Unii Europejskiej, a w efekcie rezygnacji z brexitu. Według organizatorów demonstracji wzięło w niej udział nawet 700 tys. osób.
 
„Brexit zabrał mi przyszłość” czy „Oddajcie ludziom …

Prawnicy przekonują, że referendum z 2016 r. nie może być wiążące

Przeprowadzenia drugiego referendum ws. brexitu domaga się od brytyjskiej premier Theresy May także ponad 1,5 tys. prawników. Ich list otwarty opublikował dziennik „Guardian”. Pod tekstem znalazły się m.in. nazwiska najważniejszych brytyjskich profesorów prawa, czy byłych członków najważniejszych sądów i trybunałów – np. były sędzia Sądu Apelacyjnego Anglii i Walii (wyżej jest już tylko Sąd Najwyższy) Konrad Schiemann, były brytyjski przedstawiciel w Trybunale Sprawiedliwości UE, David Edward czy wybitna profesor prawa, posiadaczka tytułu Królewskiej Doradczyni i członkini Izby Lordów z ramienia Partii Pracy baronessa Helena Kennedy.

Prawnicy przekonują, że do ostatecznego wyjścia Wielkiej Brytanii z UE nie wystarczy tylko głosowanie w parlamencie, które zatwierdzi umowę wynegocjowaną między Londynem a Brukselą. Ich zdaniem posłowie nie powinni być związani wynikiem referendum z 2016 r., które – w przekonaniu sygnatariuszy listu – powinno zostać potraktowane jako sygnał do rozpoczęcia brexitowych negocjacji, a nie jako ostateczna decyzja. Tym bardziej, że wielu prawników kwestionuje ważność referendum sprzed dwóch lat.

„Wyborcy mają prawo wiedzieć za czym głosują. Tak było z referendum ws. wejścia Wielkiej Brytanii do UE w 1975 r. (wówczas była to Europejska Wspólnota Gospodarcza – przyp. red.). Między tymi głosowaniem, a głosowaniem z 2016 r. jest zasadnicza różnica. W 1975 r. wyborcy doskonale wiedzieli za czym głosują. Negocjacje były zakończone i każdy wiedział z czym wiąże się oddanie głosu” – napisano w liście prawników. „W 2016 r. wyborcy nie byli w stanie przewidzieć efektu rozmów negocjacyjnych i skutków tego procesu dla życia gospodarczego, ekonomicznego i społecznego. Ludzie mieli do wyboru głosować za znaną im rzeczywistością, albo za nieznaną im alternatywą. Do tego wspomnijmy jeszcze kampanię, w której nie brakowało przekłamań i mijania się z faktami” – dodają sygnatariusze listu.

Szczyt UE: Będzie więcej czasu na brexit?

Bruksela jest gotowa na wydłużenie okresu przejściowego dla wychodzącej z Unii Europejskiej Wielkiej Brytanii. Choć na środowo-czwartkowym szczycie przywódców państw członkowskich UE nie doszło do przełomu w rozmowach z Londynem, nastrój wyraźnie się wszystkim poprawił.
 
Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk był …

May wyklucza ponowne referendum

Premier Theresa May, która w kampanii w 2016 r. nie zajmowała jasnego stanowiska, ale łączono ją raczej ze zwolennikami pozostania w UE, teraz jednak konsekwentnie wyklucza przeprowadzenie ponownego powszechnego głosowania. Swoje zdanie wyraziła na wrześniowym szczycie UE, a następnie powtórzyła je w swoim artykule dla konserwatywnego dziennika „Daily Telegraph”. „Nie ustąpię wobec tych, którzy chcą na nowo otworzyć całą kwestię. Byłaby to zdrada demokracji, ponieważ brytyjscy wyborcy już raz się w tej sprawie jasno wypowiedzieli” – napisała May.

Tymczasem ostatnie sondaże pokazują, że gdyby referendum w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z UE odbyło się teraz, niewielką przewagę mieliby w nim zwolennicy pozostania w Unii Europejskiej. W pewnej mierze wynika to z niepewności wywołanej przedłużającymi się negocjacjami Londynu z Brukselę, ale również z faktu, że część z osób, która sprzeciwiała się brexitowi, ale w 2016 r. została podczas referendum w domu, tym razem poszłaby już zagłosować.

EBOiR ostrzega: Brak umowy ws. brexitu uderzy w kraje kandydujące do UE

Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju (EBOiR) ocenił w swojej analizie, że jeśli do końca marca przyszłego roku nie uda się wynegocjować i ostatecznie zatwierdzić umowy między Londynem a Brukselą, która określi warunki, na jakich Wielka Brytania opuści …