Wielka Brytania: Minister ds. brexitu zrezygnował ze stanowiska

David Davis, źródło: Flickr/Tiocfaidh ár lá 1916

David Davis, źródło: Flickr/Tiocfaidh ár lá 1916

David Davis podał się do dymisji na znak protestu wobec strategii negocjacyjnej, jaką premier Theresa May postanowiła obrać na ostatnie miesiące przed opuszczeniem przez Wielką Brytanię Unii Europejskiej. Davis był zwolennikiem tzw. twardego brexitu, czyli maksymalnego odcięcia się od UE.

 

David Davis ogłosił swoją decyzję w niedzielny (8 lipca) wieczór. Zareagował w ten sposób na przedstawioną w ostatni piątek przez premier Theresę May strategię na ostatnie etapy negocjacji, jakie Londyn prowadzi z Brukselą na temat warunków brexitu. W liście do szefowej rządu napisał, że opracowany przez nią plan daje jemu oraz brytyjskiemu parlamentowi „co najwyżej bardzo słabą pozycję negocjacyjną” i „składa się ze zbyt wielu słabości”. Dodał też, że w zaistniałej sytuacji jego „dalsze trwanie na stanowisku było nie do utrzymania jak na osobę, która naprawdę wierzy w brexit”.

Stwierdził jednak, że May jest dobrym premierem i będzie jej udzielał wsparcia oraz zaprzeczył pogłoskom, by namawiał innych członków rządu do odejścia lub sam miał zamiar stanąć do walki o partyjne przywództwo. Media informowały bowiem, że do rezygnacji przymierza się także inny wpływowy zwolennik twardego brexitu w rządzie – minister spraw zagranicznych Boris Johnson. Premier dymisję Davisa przyjęła i krótko podziękowała mu za dwuletnią pracę w jej gabinecie. Razem z nim do dymisji podało się też dwoje jego zastępców – Suella Braverman oraz Steve Baker. Oboje uchodzili za wpływowych w Partii Konserwatywnej zwolenników zerwania wszelkich więzi z UE.

Jeśli będzie więcej wiadomo o warunkach brexitu, Szkocja rozważy kolejne referendum niepodległościowe

Tak zapowiedziała we wczorajszym (20 maja) wywiadzie telewizyjnym szefowa lokalnego szkockiego rządu Nicola Sturgeon. Szkoci są największymi euroentuzjastami Unii Europejskiej w całym Zjednoczonym Królestwie. Podczas referendum na temat brexitu w 2016 r. to właśnie na terenie Szkocji wygrali zwolennicy pozostania …

„Miecz Damoklesa” nad Wielką Brytanią?

Davisowi, zwolennikowi twardego brexitu, szczególnie nie podoba się pomysł harmonizacji brytyjskich reguł handlowych (zwłaszcza w kontekście obrotu towarami, w tym produktami rolnymi) z regułami unijnymi. Nazwał to „mieczem Damoklesa wiszącym Wielką Brytanią”, ponieważ w tej sytuacji – jego zdaniem – Londyn znajdzie się w pułapce, gdyż nie będzie mógł swobodnie zmieniać swoich regulacji handlowych bez ryzyka utraty dostępu do unijnego wspólnego rynku. Nie podobały mu się też propozycje dotyczące uregulowania statusu handlowego Irlandii Północnej, które nazwał „krokiem wstecz”. Dzięki utworzeniu „wspólnego obszaru celnego” między Wielką Brytanią a UE kontrole graniczne nie byłyby w praktyce potrzebne, o co mocno zabiegają Irlandczycy. Swobodny przepływ osób nie zostałby zachowany, ale istniałoby wiele udogodnień, które umożliwiałyby obywatelom UE podróżować, pracować i uczyć się w Wielkiej Brytanii.

Davisa nie przekonały zapewnienia, że nawet w modelu ciągłej harmonizacji reguł handlowych ostateczny głos w tej sprawie na terytorium brytyjskim zawsze miałby krajowy parlament. Uznał, że to zbyt mało, a głos parlamentu zawsze byłby według niego słabszy niż głos rządu. Davis odżegnywał się od miana „buntownika”. Swoje zastrzeżenia zgłaszał otwarcie od ubiegłego tygodnia, a podczas piątkowego posiedzenia rządu przyjął do wiadomości wyniki wewnętrznego głosowania nad propozycjami jego i premier May. Szefowa rządu wygrała stosunkiem głosów „dwa do trzech”. Davis do dymisji podał się więc – jak zapewniał – honorowo.

Wielka Brytania: Komisja Wyborcza ukarała finansowo kampanię na rzecz brexitu

70 tys. funtów kary mają zapłacić osoby związane z nawołującą podczas referendum w 2016 r. do głosowania za opuszczeniem przez Wielką Brytanię Unii Europejskiej kampanii Leave.EU. Chodzi o liczne naruszenia przepisów wyborczych, a przede wszystkim przekroczone limity budżetowe i nieudokumentowane …

Czy May kontroluje swój rząd?

Ale nie ustają dywagacje na temat tego, czy Theresa May rzeczywiście kontroluje jeszcze sytuację w swoim rządzie, czy już tylko gasi kolejne wewnętrzne bunty. Od ostatnich wyborów do dymisji podało się bowiem sześcioro jej ministrów, choć nie wszyscy z powodu sporów o brexit. W tym kontekście coraz więcej obserwatorów powątpiewa w to, czy premier będzie w stanie skupić się na kluczowej fazie negocjacji brexitowych, które muszą się zakończyć jesienią, by brytyjski parlament miał czas wdrożyć zapisy umowy z Brukselą do krajowego prawa.

Wielka Brytania – z umową rozwodową czy bez – opuści UE 29 marca 2019 r. Stąd coraz częstsze spekulacje na temat tego, że w wyniku wewnętrznej rewolty w Partii Konserwatywnej ktoś może May na stanowisku szefa rządu zastąpić. Wymienia się tu m.in. nazwisko dość ekscentrycznego posła torysów (i zwolennika twardego brexitu) Jacoba Reesa-Mogga. Jest on często wyśmiewany przez media, ponieważ ma duże zamiłowanie do staroświeckiego stylu i obyczajów.

Komitet Regionów chce utworzenia funduszu stabilizacyjnego dla regionów, które ucierpią z powodu brexitu

Jak ostrzega Komitet Regionów, wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej może przynieść liczne problemy wielu regionom i miastom w Europie. Z tego względu prosi Komisję o uruchomienie specjalnych funduszy na stabilizację regionalną przed 29 marca 2019 r. 
 

Komitet Regionów przeprowadził ostatnio …