Wielka Brytania: Kolejna dymisja w rządzie May. Tym razem poszło o system Galileo

Sam Gyimah, źródło: Flickr/British High Commission, New Delhi

Sam Gyimah, źródło: Flickr/British High Commission, New Delhi

Minister nauki, badań, innowacji i szkolnictwa wyższego Sam Gyimah podał się do dymisji w związku z decyzją premier Theresy May o wycofaniu się Londynu ze stworzonego przez UE programu nawigacji satelitarnej Galileo. Minister Gyimah oświadczył, że sprawa ta pokazuje jak słabą pozycję będzie mieć Londyn w przyszłych stosunkach z Brukselą.

 

Jako kraj członkowski UE, Wielka Brytania aktywnie uczestniczyła w budowie programu nawigacji satelitarnej Galileo i zainwestowała w ten projekt ponad 1,4 mld euro. Teraz jednak brytyjska armia, służby ratunkowe albo wywiad nie będą miały dostępu do najbardziej precyzyjnej części systemu, ponieważ Londyn – opuszczając w marcu przyszłego roku UE – nie wejdzie do odpowiednich unijnych struktury wojskowo-wywiadowczych. Brytyjczykom pozostanie więc tylko dostęp do cywilnej, ale przez to mniej dokładnej części systemu Galileo.

Gyimah: To przedsmak brutalnych negocjacji

Premier Theresa May podjęła decyzję o całkowitym wycofaniu się jej kraju z dalszych prac nad unijną nawigacją satelitarną, która pełną zdolność operacyjną uzyska w 2020 r.  „Nie mogę pozwolić naszym służbom zbrojnym, aby były zależne od systemu nawigacji, nad którym nie mamy kontroli” – wyjaśniła. Zapowiedziała przy tym, że Wielka Brytania rozpocznie prace nad własnym programem satelitów nawigacyjnych. Rząd już wyasygnował 92 mln funtów na rozpoczęcie wstępnych prac, w wyniku których ma powstać koncepcja nowego systemu.

Minister Sam Gyimah podał się w związku z tym do dymisji, krytykując przy tym w poście na Facebooku wynegocjowany przez szefową rządu projekt umowy brexitowej i zapowiedział, że w przyszłym tygodniu zagłosuje w Izbie Gmin przeciw przyjęciu tego porozumienia. Wezwał także do przeprowadzenia ponownego referendum ws. wyjścia Wielkiej Brytanii z UE.

„To, co się wydarzyło z Galileo to przedsmak brutalnych negocjacji jakie przyjdzie nam jeszcze nie raz toczyć z UE w wielu istotnych dla nas sprawach. W ich wyniku osłabione zostaną nasze interesy narodowe, a nasz kraj stanie się biedniejszy i mniej bezpieczny” – powiedział potem Gyimah Radiu BBC 4.

I will vote against the Government’s EU Withdrawal Agreement.After careful consideration and reflection, I cannot…

Publiée par Sam Gyimah sur Vendredi 30 novembre 2018

Dymisja przeciwnika brexitu

Sam Gyimah to już dziesiąty członek rządu Theresy May, który podał się do dymisji w akcie protestu wobec tego jaki wynik dały brytyjsko-unijne negocjacje w sprawie umowy określającej warunki brexitu. Wcześniej odeszli m.in. minister spraw zagranicznych Boris Johnson, minister pracy i emerytur Esther McVey czy trzech kolejnych ministrów ds. brexitu – Steve Baker, David Davis oraz Dominic Raab.

Dymisja Gyimah podobna jest jednak bardziej do odejścia ministra transportu Jo Johnsona (prywatnie młodszego brata Borisa Johnsona). Zarówno Gyimah, jak i młodszy z Johnsonów należą do w Partii Konserwatywnej do frakcji przeciwników brexitu i podczas referendum z 2016 r. byli aktywnymi członkami komitetu namawiającego do głosowania przeciw wyjściu Wielkiej Brytanii z UE. Dlatego obaj namawiają do przeprowadzenia ponownego powszechnego głosowania nad brexitem. Obaj zapowiadają także, że 11 grudnia zagłosują za odrzuceniem projektu porozumienia z Brukselą, ponieważ liczą, że opóźni to lub nawet uniemożliwi brexit.

Takie sugestie wysuwa od pewnego czasu sama premier May, próbując jednak tym argumentem przekonać zwolenników wyjścia z UE, którzy projekt umowy uważają za zbyt ugodowy wobec Brukseli. W ten sam sposób przekonywał do poparcia projektu porozumienia prominenty członek obozu pro-brexitowego wśród torysów i minister środowiska, żywności i spraw wsi Michael Gove. Jest on co prawda zwolennikiem tzw. twardego brexitu (czyli zerwania dużej liczby więzów z UE), ale postanowił pozostać w rządzie. W udzielonym w ubiegłym tygodniu dziennikowi „Daily Mail” wywiadzie ostrzegł „buntowników z Partii Konserwatywnej”, że odrzucając projekt porozumienia „ryzykują zniszczenie całego procesu brexitu”.

Analiza Banku Anglii: Brexit bez umowy byłby gospodarczą katastrofą

Według analityków Banku Anglii tzw. no-deal brexit doprowadziłby Wielką Brytanię do największej recesji od czasu II wojny światowej. Oznacza to, że jego skutki byłyby poważniejsze nawet niż reperkusje kryzysu finansowego z 2008 r.
 
Eksperci Banku Anglii wskazali w swojej