Wielka Brytania: Johnson i Hunt rozpoczęli II fazę kampanii wyborczej

Minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Jeremy Hunt, źródło: Flickr/NHS Confederation (CC BY 2.0)

Minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Jeremy Hunt, źródło: Flickr/NHS Confederation (CC BY 2.0)

Dwaj politycy, którzy wciąż ubiegają się o stanowisko przewodniczącego Partii Konserwatywnej, a w efekcie także fotel premiera, starają się teraz pozyskać poparcie wszystkich ponad 160 tys. członków ugrupowania. To oni właśnie zdecydują kto od lipca będzie przewodził torysom i całemu krajowi.

 

Boris Johnson i Jeremy Hunt wzięli udział w Birmingham w pierwszym z serii 17 spotkań z wyborcami. Były i obecny ministrowie spraw zagranicznych najpierw wygłosili 7-minutowe wystąpienia, w których nakreślili swoje polityczne plany. Potem każdy z nich udzielił kilkunastominutowego wywiadu jednemu z czołowych brytyjskich radiowych dziennikarzy politycznych – Ianowi Dale’owi, a na koniec odpowiadali na pytania od publiczności.

Dwie wizje brexitu

Obaj politycy powtórzyli, że są zwolennikami wyjścia Wielkiej Brytanii z UE, ale mają różne pomysły na finalną realizację. Obaj wprawdzie stwierdzili, że brexit musi się wydarzyć nawet, gdyby do 31 października nie udało się przyjąć umowy rozwodowej, ale w inny sposób planują powalczyć o to, aby możliwe były zmiany w tekście owego porozumienia.

Johnson postawił na twardy kurs wobec UE i zaproponował, aby Londyn niejako „zaszantażował” Brukselę. Wielka Brytania zgodziła się bowiem pokryć tzw. rachunek za brexit, czyli podstawowe koszty związane z wyjściem z UE. Chodzi o niebagatelną kwotę prawie 40 mld funtów, na którą składają się np. wszystkie podjęte wcześniej przez Londyn zobowiązania liczone do końca 2020 r.

Johnson zaproponował, aby zagrozić Brukseli wstrzymaniem wypłaty tych środków i w ten sposób zmusić UE do ponownego otwarcia negocjacji, co na razie unijni przywódcy wykluczają. „Najciemniej jest zawsze tuż przed świtem i jestem tutaj, aby powiedzieć wam z całą pewnością, że możemy jeszcze odwrócić tę sytuację” – zapewniał Johnson.

Z kolei Hunt tłumaczył, że chce postawić na swoje umiejętności negocjacyjne i wykorzystać doświadczenia zdobyte niegdyś w biznesie. Obiecał stworzyć zupełnie nowy zespół negocjacyjny, złożony nie z przedstawicieli rządu, ale wszystkich frakcji w Izbie Gmin. „Chodzi o to, aby UE widziała, że jesteśmy w stanie przepchnąć przez parlament wszystko to, co zaproponujemy i uzgodnimy” – mówił Hunt.

Polityk dodał również, że zawarcie jakiegokolwiek, choćby okrojonego porozumienia z UE będzie dla Wielkiej Brytanii lepsze niż bezumowny brexit. Johnson natomiast uznał, że „lepszy brexit bez umowy niż zła umowa”. Obaj natomiast przestrzegali przed bardzo negatywnymi dla torysów skutkami ewentualnego odwołania lub dalszego odłożenia rozwodu.

„Polityczne zagrożenia związane z niezrealizowaniem brexitu są większe, niż gospodarcze ryzyko związane z bezumownym brexitem” – powiedział Hunt. Stwierdził również, że brak brexitu oznacza dla torysów podwójne ryzyko: utraty władzy i rozpadu Partii Konserwatywnej. Johnson prezentował podobne obawy. Obaj politycy wykluczają też organizację ponownego referendum brexitowego.

Wielka Brytania: Johnson i Hunt powalczą o stanowisko szefa torysów

W wyścigu o przewodzenie brytyjskiej Partii Konserwatywnej pozostało już tylko dwóch kandydatów – były oraz obecny minister spraw zagranicznych. Na tym etapie głosować będą już nie torysowscy parlamentarzyści, ale wszyscy szeregowi członkowie partii.
 

Wczoraj (20 czerwca) odbyły się 2 ostatnie głosowania, …

Plany odnośnie Wielkiej Brytanii

Kandydaci mówili także o swoich planach dotyczących sytuacji w kraju. Były one jednak dość podobne i zgodne ze znanym powszechnie programem Partii Konserwatywnej. Akcentowali konieczność zreformowania systemu edukacji, zwiększenia inwestycji w rozwój infrastruktury oraz wzmocnienie walki z przestępczością, co oznaczałoby m.in. odwrót od cięć z finansowaniu policji. Obaj podkreślali też, że potrzebne będzie większe wsparcie dla małej i średniej przedsiębiorczości oraz osób zarabiających najmniej. „Zbyt wiele osób czuje, że zostały pozostawione same sobie. Powinniśmy dążyć do zjednoczenia kraju” – mówił Johnson.

Były minister spraw zagranicznych odmówił natomiast odpowiedzi na pytania dotyczące incydentu, jaki miał miejsce w nocy w piątek (21 czerwca) w jego domu w Londynie. Sąsiedzi słyszeli bowiem tak głośną awanturę między Johnsonem a jego o 24 lata młodszą partnerką, byłą szefową PR-u Partii Konserwatywnej Carrie Symonds, że wezwali policję. Według świadków Symonds (Johnson zostawił dla niej w ubiegłym roku żonę i trójkę dzieci) usiłowała wyrzucić Johnsona z domu. Policja poinformowała jednak, że sprawa została wyjaśniona i nie będzie się wiązać z żadnym dalszym postępowaniem.

„Nie wydaje mi się, żeby ludzie chcieli słyszeć o czymś takim. Myślę, że chcą usłyszeć więcej o moich planach dla kraju i partii. To chyba oczywiste, że nie będę tego komentował” – powiedział Johnson. Z kolei Hunt, pytany o to przez publiczność, mówił o konieczności walki z homofobią i edukowania na ten temat już od szkoły podstawowej, a także równouprawnienia osób ze społeczności LGBT+. Powołał się przy tym na historię swojego przyjaciela z dzieciństwa, który „ukrywał swój homoseksualizm i czuł się winny, jakby zrobił coś złego”.

Hunt powiedział, że doświadczenia jego przyjaciela mocno wpłynęły na jego przekonania o konieczności walki o prawa osób homo czy transseksualnych. „To mi dało do myślenia. Ten kraj nie zgadza się na uprzedzenia wobec ludzi, którzy są gejami” – powiedział Hunt, a sala nagrodziła jego słowa owacją.

Irlandia nie zgodzi się na wykreślenie backstopu z umowy brexitowej

„Brexit bez awaryjnego mechanizmu backstop będzie dla Irlandii tak samo szkodliwy, jak bezumowne wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej” – stwierdził premier Irlandii Leo Varadkar. Oświadczył jednak, że ufa Brukseli, że pozwoli ona na wykreślenie backstopu z umowy z Londynem.
 

Irlandzki …

Co dalej?

Obaj kandydaci na szefa torysów wezmą udział w jeszcze 16 podobnych spotkania z wyborcami. Mają także wziąć udział w debatach transmitowanych w telewizji. Pierwsza taka debata ma się w założeniu odbyć jutro (25 czerwca) wieczorem na antenie telewizji Sky News. Ale nie jest pewne czy Johnson pojawi się w studio telewizyjnym. Już wcześniej bowiem zapowiadał, że zamiast do telewizji woli jeździć na spotkania z wyborcami. Były szef dyplomacji wziął wprawdzie w ubiegłym tygodniu udział w debacie w telewizji BBC (wtedy było jeszcze 5 kandydatów), ale nie był obecny w Channel 4 na początku czerwca (gdy kandydatów było 10).

Hunt wezwał swojego rywala, aby „zachował się jak mężczyzna” i stanął z nim do rozmowy. Obiecał, że nie będzie poruszał tematów osobistych, a chce rozmawiać jedynie o przyszłości Wielkiej Brytanii. „Będę na ciebie czekał. Więc nie bądź Boris tchórzem, zbierz odwagę i pokaż całemu krajowi, że jesteś w stanie sprawować bez obaw najtrudniejszą funkcję w naszym kraju” – napisał Hunt w artykule w dzienniku „The Times”. Kolejna debata zaplanowana jest na 9 lipca na antenie telewizji ITV.

Natomiast Johnson opublikował programowy tekst na łamach „Daily Telegraph”. Stwierdził w nim, że dokończenie brexitu jest konieczne, aby „przywrócić wiarę w demokrację”. „Wiem na pewno, że jeśli teraz zawiedziemy, demokracja może eksplodować, a potop populizmu zmiecie obie główne brytyjskie partie” – napisał Johnson. Odniósł się w ten sposób do wyników majowych wyborów do parlamentu europejskiego, w którym triumfowała założona niedawno Partia Brexit, której twarzą jest kontrowersyjny europoseł Nigel Farage.

Wybory w Partii Konserwatywnej potrwają do 22 lipca. Wszyscy członkowie Partii Konserwatywnej, którzy wyrażą chęć oddania swojego głosu między 6 a 8 lipca otrzymają pocztą kartę do głosowania. Odeślą ją tą samą drogę. Czas na to mają do 22 lipca. Wyniki zostaną ogłoszone być może już 23 lipca.

Czy brexit zaszkodzi Grupie Wyszehradzkiej?

Trzy lata po referendum brexitowym sytuacja Wielkiej Brytanii wciąż pozostaje niejasna. Umowa rozwodowa między Londynem a Brukselą nie została bowiem jeszcze zatwierdzona przez brytyjski parlament, a Londyn musiał przeprowadzić wybory do Parlamentu Europejskiego. I choć to właśnie Brytyjczycy są najczęściej …