Węgry: Fidesz wyraźnie wygrywa wybory. Viktor Orban po raz trzeci premierem

Orbán Viktor; FAYMANN, Werner

Premier Węgier Viktor Orbán// Źródło: Werner Faymann via Kancelaria Premiera Węgier

Rządząca Węgrami od dwóch kadencji konserwatywna partia Fidesz po raz trzeci wyraźnie wygrała wybory parlamentarne. Partia premiera Viktora Orbana, która startowała w koalicji z Chrześcijańsko-Demokratyczną Partią Ludową (KDNP) zdobyła 133 mandaty w 199-miejscowym parlamencie. Frekwencja z wyborach była rekordowa.

 

Narodowe Biuro Wyborcze przeliczyło już 98 proc. głosów. Na koalicję Fidesz-KDNP głos oddało 49,5 proc. wyborców. To wynik lepszy o 5 p.p. od wyniku z 2014 r. Fidesz-KDNP będzie mieć w 199-miejscowym parlamencie 133 mandaty, czyli o 2 więcej niż dotąd. W parlamencie znajdzie się też skrajnie prawicowy Jobbik, który uzyskał 26 miejsc (o 3 więcej niż w wyborach 4 lata temu). Trzecie miejsce zajęła Węgierska Partia Socjalistyczna startująca wspólnie z partią Dialog (będą miały razem 20 miejsc), a czwarte partia Koalicja Demokratyczna pod wodzą byłego premiera Ferenca Gyurcsany’ego – 9 miejsc. W parlamencie znajdzie się także Polityka Może Być Inna z 8 mandatami. Ponieważ część miejsc obsadzanych jest w okręgach jednomandatowych, w parlamencie zasiądzie także jeden przedstawiciel mocno lewicowej partii Razem.

Rekordowa frekwencja i przedłużone głosowanie

W niedzielnych wyborach wzięła udział rekordowa liczba Węgrów. Głosowanie miało się zakończyć o godzinie 19:00, ale przed częścią lokali, zwłaszcza w stolicy, ustawiły się ogromne kolejki. Dlatego w niektórych miejscach komisje pracowały jeszcze przez kilka godzin. Najdłuższa kolejka w Budapeszcie ciągnęła się na 1,5 km.

Frekwencja do godziny 18:30 (jak obliczyło Narodowe Biuro Wyborcze) wyniosła 72,7 proc. Prognozowano wówczas, że ostatecznie przekroczy nawet 75 proc. Politolodzy spodziewali się, że wysoka frekwencja będzie promować partie opozycyjne, ponieważ do głosowania ruszyli w tym roku masowo młodzi ludzi z dużych miast, którzy zwykle popierają partie lewicowe i liberalne. Ostatecznie jednak prognoza ta nie potwierdziła się. Choć do urn poszło znacznie więcej Węgrów niż w poprzednich wyborach w 2014 r. (61 proc.), co najmniej połowa nowych głosów wsparła Fidesz – tłumaczy EURACTIV.pl Szilárd Teczár z węgierskiego tygodnika Magyar Narancs. Zwraca on uwagę, że partia Orbana straciła część poparcia w Budapeszcie, zyskała jednak zdecydowanie na prowincji, którą prawdopodobnie przekonała skrajnie antyimigrancka narracja – praktycznie jedyny temat kampanii wyborczej.

Bardzo długie kolejki ustawiały się także przed węgierskimi placówkami dyplomatycznymi, zwłaszcza w zamieszkanych przez dużą większość węgierską krajach ościennych, np. na Słowacji, w Rumunii czy Serbii. Ponieważ te głosy trafią na Węgry później, a głosy oddane korespondencyjnie będą spływać jeszcze przez kilka dni, ostateczne wyniki wyborów zostaną ogłoszone dopiero około 14 kwietnia. Nie powinno to jednak zmienić wyniku wyborczego. Wśród Węgrów mieszkających zagranicą (a zwłaszcza w krajach ościennych) dominują zwolennicy Fideszu.

Orban ogłasza zwycięstwo

Węgierska scena polityczna uznała już jednak pełne zwycięstwo Viktora Orbana, który po raz trzeci z rzędu obejmie funkcję premiera. „Wygraliśmy! Za nami wielka batalia, odnieśliśmy decydujące zwycięstwo, dostaliśmy szansę, aby móc obronić Węgry” – powiedział do swoich zwolenników Orban tuż po ogłoszeniu wstępnych wyników głosowania. W kampanii wyborczej węgierski premier najmocniej atakował uchodźców i migrantów, których uznał za największe zagrożenie dla Węgier i całej Europy.

Węgry razem z Polską i Słowacją najmocniej sprzeciwiają się ustalonym przez Komisję Europejską obowiązkowym kwotom uchodźców, jakich kraje członkowskie powinny przyjąć na swoje terytorium. „Migracja jest jak rdza, która powoli, ale uparcie zżera Węgry” – powiedział Orban w ostatni piątek na wielkim wiecu wyborczym swojej partii. Węgierski premier komunikował się z wyborcami głównie podczas tego typu wydarzeń. Omijał media i odmawiał debatowania z liderami partii opozycyjnych.

Natomiast w niedzielny wieczór, już po ogłoszeniu wyborczego zwycięstwa, Orban podziękował też „polskim przyjaciołom, prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu i premierowi Mateuszowi Morawieckiemu, że przyjechali i nas poparli”. Polscy politycy zjawili się w Budapeszcie tuż przed wyborami, aby wziąć udział m.in. w uroczystości odsłonięcia pomnika upamiętniającego katastrofę smoleńską. Jako pierwsza wyborczego zwycięstwa pogratulowała jednak Fideszowi przewodnicząca skrajnie prawicowego francuskiego Frontu Narodowej Marine Le Pen, która na Twitterze napisała, że „masowa imigracja promowana przez UE została zatrzymana po raz kolejny”.

Lawina rezygnacji w partiach opozycyjnych

Także opozycja uznała swoją wyborczą porażkę. Do dymisji podało się całe kierownictwo Węgierskiej Partii Socjalistycznej. Lider tej partii Gyula Molnar oświadczył, że „przyjmuje wolę wyborców i bierze za wszystko całkowitą odpowiedzialność”. Do dyspozycji zarządu swojej partii oddał się także przewodniczący Jobbiku Gabor Vona. „Chcieliśmy zmienić rząd. Nie udało nam się to” – powiedział.

Z partyjnymi stanowiskami postanowili pożegnać się także współprzewodniczący lewicowo-ekologicznego ugrupowania Polityka Może Być Inna Akos Hadhazy oraz lider lewicowej partii Razem Peter Juhasz.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński dziś w Budapeszcie

Prezes PiS Jarosław Kaczyński dziś w Budapeszcie będzie uczestniczył w odsłonięciu pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej, a właśnie piątek (6 kwietnia) jest ostatnim dniem kampanii wyborczej na Węgrzech.