USA straszą Niemców wizją przeniesienia części wojsk do Polski

W trakcie ostatniej wizyty w Waszyngtonie prezydent Andrzej Duda zabiegał w rozmowie z Donaldem Trumpem o zwiększenie amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce. [Flickr]

Waszyngton coraz bardziej otwarcie wyraża niezadowolenie z powodu niewystarczających nakładów przeznaczanych przez niemiecki rząd na cele wojskowe. Od kilku miesięcy mówi się o możliwej relokacji wojsk amerykańskich z Niemiec do Polski.

 

Na terenie Niemiec stacjonuje obecnie największa w całej Europie, bo licząca aż 35 tys. grupa amerykańskich żołnierzy. Pojawiające się coraz częściej głosy o możliwej relokacji części wojsk USA z Niemiec na wschód Europy wywołują za naszą zachodnią granicą różne komentarze.

„Obecność wojsk amerykańskich w Niemczech stanowi nasz wspólny interes, jakim jest zapewnienie bezpieczeństwa. Nie mam sygnałów, jakoby Stany Zjednoczone miały na ten temat odmienne zdanie” – powiedziała niemiecka minister obrony i przewodnicząca rządzącej partii CDU Annegret Kramp-Karrenbauer, zapytana o doniesienia z Waszyngtonu przez dziennik Bild.

Boris Johnson: Merkel otwarta na porozumienie z Wielką Brytanią

Angela Merkel nie wyklucza znalezienia rozwiązania satysfakcjonującego Wielką Brytanię w sprawie porozumienia brexitowego. Taką wiadomość usłyszał premier Boris Johnson wczoraj wieczorem w Berlinie. Kanclerz Niemiec podkreśliła, że rozmowy mające na celu uniknięcie „twardego brexitu” powinny zakończyć się w ciągu miesiąca.
 

 

Boris …

Niemcy nie realizują zobowiązań

Na zorganizowanym w Walii w 2014 r. szczycie NATO państwa członkowskie zobowiązały się do osiągnięcia do 2024 r. poziomu wydatków na cele wojskowe w wysokości 2 proc. PKB rocznie. Tymczasem w maju 2018 r. ówczesna niemiecka minister obrony Ursula von der Leyen deklarowała już jedynie 1,5  proc. PKB do 2024 r. W czerwcu br. Annegret Kramp-Karrenbauer zapewniała, że celem nadal pozostaje 2 proc. Przeczą temu jednak najnowsze średniookresowe cele budżetowe przedstawione niedawno przez ministra finansów Olafa Scholza (SPD), zgodnie z którymi w najlepszym razie możliwe będzie osiągnięcie poziomu zaledwie 1,26 proc. do 2023 r. Kwestia ta coraz częściej rodzi napięcia wewnątrz rządzącej obecnie koalicji Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU) i Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD), szczególnie, że ta druga stanowczo sprzeciwia się idei zwiększania budżetu Bundeswehry (niemieckiej armii).

„Amerykanie mają rację – Niemcy powinny wydawać więcej. Powinniśmy faktycznie płacić więcej, aby mieć lepiej wyposażoną armię. Przez zbyt długi czas te wydatki były za niskie, a obecnie mamy rosnący budżet i wiele działań zmierzających do zwiększenia wydatków na obronę” – powiedział EURACTIV Henning Riecke, ekspert ds. bezpieczeństwa transatlantyckiego Niemieckiej Rady Stosunków Międzynarodowych (DGAP). Sprawa nie jest jednak prosta, jak podkreśla Riecke, bowiem „niemiecka opinia publiczna nie uważa wzmocnienia Bundeswehry i zwiększenia wydatków na obronę za kwestie priorytetowe, tym bardziej, że wiele jest ciągle do zrobienia w zakresie edukacji i polityki społecznej”. W obecnej sytuacji socjaldemokraci i inni krytycy zwiększenia wydatków na wojsko mają w ręku dodatkowy argument, jakim jest niechęć do spełniania żądań prezydenta Donalda Trumpa i do bycia „na każde jego zawołanie” – dodaje Riecke.

Brexit: Unia Europejska nie ustąpi w sprawie irlandzkiej granicy

Donald Tusk odrzuca możliwość zmian w umowie brexitowej wynegocjowanej przez rząd Theresy May. Punktem spornym wciąż pozostaje klauzula tzw. irlandzkiego bezpiecznika, o wyłączenie którego zwrócił się w liście do przewodniczącego Rady Europejskiej Boris Johnson.
 

 

Premier Wielkiej Brytanii twierdzi, że pozostawienie zapisu …

Policzek od USA

Podczas gdy poprzednie rządy Stanów Zjednoczonych także krytykowały politykę Niemiec w zakresie wydatków na cele obronne, dopiero od czasu objęcia urzędu przez Donalda Trumpa groźba zastosowania „sankcji” w postaci częściowego przeniesienia wojsk amerykańskich z Niemiec do Polski stała się znacznie bardziej realna. Na początku sierpnia br. amerykańska ambasador w Warszawie Georgette Mosbacher wróciła do tematu potencjalnej relokacji wojsk. W umieszczonym na Twitterze wpisie podkreśliła, że Polska, w przeciwieństwie do Niemiec, wywiązuje się z założonego celu przeznaczania 2 proc. PKB rocznie na cele wojskowe.

W myśl porozumienia zawartego w czerwcu br. między prezydentem Donaldem Trumpem oraz prezydentem Andrzejem Dudą, liczba wojsk amerykańskich stacjonujących w Polsce ma się zwiększyć z 4,5 do 5,5 tys. W czasie zeszłorocznej wizyty w Waszyngtonie prezydent Duda zasugerował utworzenie w Polsce „Fortu Trump” – wysokiej klasy bazy wojskowej, której powstanie opłacone miało zostać przez polski rząd. Ostatecznie jednak administracja Trumpa nie zdecydowała się wysyłać do Europy dodatkowych sił zbrojnych i skłania się raczej ku temu, aby przemieszczać wojska, które już stacjonują na kontynencie.

W zeszłym tygodniu ambasador USA w Niemczech Richard Grenell, w wywiadzie dla niemieckiej agencji prasowej dpa, podtrzymał stanowisko Waszyngtonu w kwestii relokacji wojsk i przekonywał o słuszności tej decyzji. „Oczekiwanie, że amerykański podatnik będzie nadal utrzymywał w Niemczech ponad 50 tys. Amerykanów (żołnierzy i urzędników państwowych), podczas gdy Niemcy wykorzystują pieniądze z nadwyżki handlowej na własne potrzeby, jest naprawdę obraźliwe” – powiedział.

Według Henninga Riecke, eksperta ds. bezpieczeństwa transatlantyckiego, takie komentarze stanowią dla Niemców „policzek w twarz” od USA, mający skłonić ich do tego, aby zaczęli wreszcie przeznaczać większe nakłady na obronę. „Trump próbował zasygnalizować Europejczykom z Europy Wschodniej, a zwłaszcza Polakom, że jego administracja poważnie traktuje ich bezpieczeństwo. Ale sygnalizował również Niemcom: jeśli nie zapłacicie wystarczająco dużo i nie wywiążecie się ze swoich zobowiązań, możemy pójść gdzie indziej” – powiedział Riecke w rozmowie z EURACTIV.

Trump za powrotem Rosji do G7

Prezydent USA Donald Trump opowiedział się wczoraj za przywróceniem Rosji w skład G7 – grupy najbardziej rozwiniętych gospodarczo państw świata. Kraj ten usunięto z niej w 2014 r. po aneksji Krymu.

Ostrożna reakcja Warszawy

Warszawa podjęła w ostatnim czasie kolejne starania, aby zbliżyć się do Waszyngtonu i promować swój kraj jako alternatywną lokalizację dla amerykańskich wojsk na kontynencie. Trwają ustalenia dotyczące zakupu od USA trzydziestu dwóch myśliwców Lockheed F-35, a prezydent Trump zaproszony został do udziału w obchodach 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej.

Reakcja polskiego rządu na informacje o możliwej relokacji wojsk amerykańskich z Niemiec do Polski była jednak dość ostrożna. Minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz zapytany przez dziennik Rzeczpospolita czy amerykańskie wojska powinny zostać przesunięte z Niemiec do Polski, odpowiedział: „Na pewno nigdy nie będziemy o to zabiegali. Wojska amerykańskie w Niemczech służą też bezpieczeństwu Polski”. Zaznaczył, że „jest to decyzja Amerykanów”, choć podkreślił jednocześnie, że „obecność amerykańskich wojsk w Polsce odgrywa bardzo ważną, odstraszającą rolę”. Dodał również, że szczegóły techniczne dotyczące zwiększenia wojskowej obecności Stanów w Polsce, takie jak rodzaj sił i ich lokalizacja powinny zostać potwierdzone podczas nadchodzącej wizyty Donalda Trumpa w Polsce.

„Polska oczywiście chętnie przyjmie więcej żołnierzy amerykańskich na swojej ziemi i zgadza się ze Stanami Zjednoczonymi w kwestii wydatków na obronę w ramach NATO, ale reakcja polskiego rządu na te ostatnie tweety i doniesienia była raczej ostrożna” – powiedział EURACTIV ekspert w dziedzinie bezpieczeństwa międzynarodowego Artur Kacprzyk z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM). Według Kacprzyka stanowisko polskiego rządu w tej sprawie zakłada, że choć wojska rozmieszczone w Polsce i w krajach bałtyckich mają kluczowe znaczenie odstraszające, to jednak jednostki stacjonujące w Niemczech są nie mniej ważne, ponieważ w razie potrzeby mogłyby one znacząco wzmocnić wschodnią flankę NATO. „Jeśli USA zdecydują się na stałą relokację 1 tys. żołnierzy do Polski, w Niemczech nadal pozostanie ponad 30 tys. amerykańskich żołnierzy,  a zatem ta relokacja nie wpłynie aż tak bardzo na amerykańską obecność na ziemi naszego zachodniego sąsiada” – powiedział ekspert. „Nie byłoby jednak realne, aby Stany przeniosły większość swoich sił zbrojnych z Niemiec do Polski, nie są też w stanie zrobić tego szybko, częściowo z tego powodu, że akcja taka wymagałaby dużo czasu i sporego nakładu środków” – dodał.

Merkel i Orban upamiętnili "symbol wartości europejskich"

Kanclerz Niemiec i premier Węgier wzięli udział w uroczystościach upamiętniających wydarzenia sprzed 30 lat, które przeszły do historii, jako „piknik paneuropejski”. Impreza stała się wówczas pretekstem do uchylenia na kilka godzin żelaznej kurtyny.
 

 

Wiatr zmian wiał w połowie lata 1989 r. …

Wspólny interes

Niemcy stanowią drugą największą, zaraz po Japonii, lokalizację sił zbrojnych USA na świecie. Jak twierdzą eksperci – w przypadku rezygnacji z tego miejsca, trudno byłoby w krótkim czasie zrekompensować siły zbrojne na tym obszarze. „Ze względu na to, że istnieje potrzeba zwiększenia liczby żołnierzy w Europie Wschodniej, jest prawdopodobne, że stracimy część sił przebywających obecnie na naszym terenie. Nie byłoby to złe dla samych Niemiec, ale może okazać się złe dla lokalnych gmin, opierających swoje funkcjonowanie na obecności Amerykanów” – powiedział EURACTIV Henning Riecke. Zaznaczył przy tym, iż idea zakrojonej na większą skalę relokacji amerykańskich wojsk na tereny wschodnie stanowiła jedynie „nierealne zagrożenie”.„Jest w interesie Stanów Zjednoczonych, aby wykorzystywać infrastrukturę Niemiec na potrzeby swoich dwóch głównych siedzib oraz innych instalacji”, dodał Riecke.

W Niemczech przebywa obecnie 35 tys. żołnierzy ze Stanów. Oprócz tego, armia USA zatrudnia 17 tys. amerykańskich i 12 tys. niemieckich pracowników cywilnych. Wiele innych miejsc pracy jest także związanych z istniejącą tu infrastrukturą strategiczną: centrum dowodzenia operacjami w Europie i Afryce w okolicy Stuttgardu, bazą lotniczą w Ramstein oraz szpitalem wojskowym w Landstuhl.