Unijna misja w Mali

Misja EUTM Mali nie będzie mieć charakteru bojowego, mimo że w tym kraju toczy się wojna między islamskimi partyzantami i wojskami rządowymi wspieranymi przez żołnierzy francuskich.

Na razie jednak nie wiadomo, ilu instruktorów i żołnierzy wyślą poszczególne państwa członkowskie UE. Wiceszef polskiego MSZ Bogusław Winid, który uczestniczył w brukselskim spotkaniu poinformował, że pod koniec stycznia w tej sprawie odbędzie się specjalna konferencja.

W oczekiwaniu na decyzję

Rozmieszczenie misji wymaga jednak odrębnej decyzji Rady UE, która powinna zapaść w pierwszej połowie lutego. Koszty misji oszacowano na 12,3 mln euro, a jej mandat ma obowiązywać 15 miesięcy.

Szefowie dyplomacji państw członkowskich UE na czwartkowym spotkaniu – na które zaproszono malijskiego ministra spraw zagranicznych Tiemana Coulibaly`ego – powołali również dowódcę tej unijnej misji szkoleniowej dla malijskiej armii – francuskiego generała Francois Lecointre’a.

Już w czasie najbliższego weekendu ma on udać się do Mali, żeby ocenić, czy i na ile eskalacja konfliktu oraz francuska interwencja wpłyną na zmianę początkowych planów misji. Zakładały one przeszkolenie czterech batalionów malijskiej armii, liczących po 650 żołnierzy. Cała malijska armia liczy osiem batalionów.

Tiemana Coulibaly dziękował UE na konferencji prasowej za decyzję o powołaniu misji szkoleniowej i Francji za rozpoczęcie operacji zbrojnej. "Rebeliantom przyświecają cele przestępcze, a nie polityczne. To przestępcy, którzy chcą się usadowić w naszym regionie (…) Są oni zagrożeniem dla pokoju u stabilności w regionie, ale też na świecie" – ostrzegał.

Zapowiedział też przygotowanie w najbliższych dniach "mapy drogowej" dotyczącej normalizacji sytuacji po zakończeniu konfliktu i dialogu z Tuaregami na północy Mali. Szef malijskiej dyplomacji  podkreślał, nie wszyscy oni wspierają islamskich rebeliantów.

Polska nie wyklucza udziału

Minister Sikorski zastrzegł w środę, że na razie nie zapadły żadne decyzje w sprawie udziału Polaków w misji szkoleniowej w Mali i zapowiedział konsultacje w tej sprawie z premierem i prezydentem. „Elementami naszej decyzji będzie kilka czynników” – dodał. Minister wyjaśniał, że polskie wojska są wciąż zaangażowane w Afganistanie, podczas gdy inne państwa już się stamtąd wycofały. Przypomniał jednak również udział Polaków w wielu misjach UE na kontynencie afrykańskim, np. w misję bojową w Czadzie.

Sikorski podkreślił także, że "w polskim interesie jest wzmacnianie europejskiej polityki bezpieczeństwa i polityki obronności". Zwrócił również uwagę, że "Mali jest znacznie bliższe Europie niż Afganistan, to jest około 2 tys. km od wybrzeża Morza Śródziemnego". Szef polskiej dyplomacji zwrócił ponadto uwagę, że olbrzymie połacie Mali kontroluje Al-Kaida, a – jak dodał – "od czasu Afganistanu i planowania ataków na Europę Zachodnią i Nowy Jork wiemy, jak niebezpieczna sytuacja jest wtedy, gdy terroryści mają fizyczną kontrolę nad jakimś terytorium".

„Francja w odpowiedzi na to złamanie rozejmu podjęła akcję zbrojną, którą traktujemy nie tylko ze zrozumieniem, ale i popieramy, bo dzięki tej akcji radykałowie islamistyczni nie zdobyli stolicy kraju” – powiedział szef polskiego MSZ.

Na razie tylko Francja

Spośród państw europejskich na zbrojną interwencję w północnoafrykańskim kraju zdecydowała się bowiem jedynie – popierana przez rządy pozostałych państw UE – Francja. Zwiększa ona liczebność swoich wojsk w Mali z 600 do 2,5 tysiąca. Od 11 stycznia francuskie lotnictwo bombarduje pozycje islamistów na północy Mali, a w nocy z 15 na 16 stycznia francuscy żołnierze rozpoczęli operacje lądowe w tym kraju.

„Francja nie jest sama, jest kluczową częścią Unii Europejskiej, i zadziałała dokładnie tak, jak powinna, w odpowiedzi na niepokój, w odpowiedzi na prośbę prezydenta Mali” – powiedziała szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton po nadzwyczajnym posiedzeniu ministrów spraw zagranicznych poświęconym sytuacji w Mali. „Jeśli chodzi o wsparcie wojskowe, to było kilka krajów, które jasno dały do zrozumienia, że będą chętne pomóc i wesprzeć Francję w każdy sposób, i nie wykluczyły żadnego aspektu (pomocy), włącznie ze wsparciem wojskowym” – dodała.

Szefowa unijnej dyplomacji odpierała też zarzuty o pozostawienie Francji samej sobie. „Francja jest głównym motorem strategii na rzecz Sahelu, ściśle współpracując ze służbami UE, z kolegami z innych państw członkowskich” – tłumaczyła. Podkreśliła przy tym, że „rolą UE jest wsparcie Francji w jej działaniach”. Zwróciła także uwagę, że Francji otrzymała już wsparcie logistyczne (m.in. brytyjskie i duńskie samoloty transportowe).

Ponadto Ashton poinformowała, że ministrowie przyjęli strategię na rzecz krajów Sahelu zakładającą m.in. wsparcie humanitarne i pomoc rozwojową, a także odbudowę gospodarki i "sprostania wyzwaniom ze strony terrorystów". „Wyznaczymy specjalnego przedstawiciela do spraw Sahelu, kogoś, kto ujednolici tę strategię i pomoże we współpracy dotyczącej nie tylko sytuacji w Mali, ale także we współpracy z krajami regionu” – zapowiedziała.

Unijni ministrowie powtórzyli też deklarację szybkiej pomocy finansowej dla międzynarodowej misji w Mali kierowanej przez państwa afrykańskie – AFISMA.

W przyszłym tygodniu wojska państw regionu

Pod koniec przyszłego tygodnia w stolicy Mali, Bamako ma stawić się około 2 tys. żołnierzy interwencyjnego kontyngentu, pochodzących z państw zrzeszonych w ECOWAS (Wspólnota Gospodarcza Państw Afryki Zachodniej, do której należy 15 państw regionu). Pierwszy kontyngent z Nigerii ma przybyć do Mali jeszcze w czwartek. Nigeria zadeklarowała wsparcie liczące 900 żołnierzy, Niger, Burkina Faso, Togo i Senegal po 500, Benin – 300, a Gwinea i Ghana – po 100.

Rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ upoważnia do rozmieszczenia w północnych prowincjach Mali międzynarodowych sił interwencyjnych, pochodzących głównie z innych państw Afryki Zachodniej, w celu zwalczania tam islamskiej rebelii.

Konferencja donatorów

Konferencja donatorów poświęcona sytuacji w Mali odbędzie się w stolicy Etiopii, Addis Abebie, 29 stycznia, nazajutrz po szczycie Unii Afrykańskiej (UA) – poinformowała ta międzynarodowa organizacja o charakterze politycznym, wojskowym i gospodarczym, która – poza Marokiem – skupia wszystkie państwa tego kontynentu.

Będzie to "okazja do zebrania środków i (przekazania) innego koniecznego wsparcia dla malijskich sił obronnych i bezpieczeństwa, podobnie, jak dla sił afrykańskich" – dodała Komisja Unii Afrykańskiej (jeden z organów UA), po posiedzeniu z przedstawicielami państw zrzeszonych w ECOWAS. Podczas tego spotkania postanowiono, żeby – zgodnie z charakterem afrykańskiej misji – zabiegać o dodatkowe wsparcie wojskowe od innych członków UA.

Wiosną 2012 roku północną część Mali zajęli muzułmańscy radykałowie, którzy chcą na tym obszarze utworzyć własne państwo i przekształcić je w islamski kalifat. Od tego czasu islamscy rebelianci zdołali opanować na północy Mali pustynny teren o powierzchni równej Francji.

Sprzyjał im chaos, w jakim pogrążył się kraj po obaleniu w marcowym wojskowym zamachu stanu demokratycznie wybranego prezydenta Amadou Toure. Eksperci ds. bezpieczeństwa są zdania, że jeśli islamiści utworzą swoje państwo, to przekształcą je w ośrodek ekstremizmu, zagrażający sąsiednim krajom, również tym położonyn w Europie. (bba)