Tusk o piekle i brexicie

Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, źródło: © European Union 2016 - European Parliament

Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, źródło: © European Union 2016 - European Parliament

Przewodniczący Rady Europejskiej podgrzał nieco atmosferę wokół brexitu. Jego wypowiedziane po spotkaniu z premierem Irlandii słowa o „specjalnym miejscu w piekle dla promotorów brexitu bez planu działań” jednym bardzo się spodobały, innych bardzo oburzyły.

 

Donald Tusk rozmawiał z Leo Varadkarem w Brukseli. Przewodniczący Rady Europejski oświadczył przy tej okazji, że ogromna liczba ludzi – zarówno w Irlandii i Wielkiej Brytanii, jak i w pozostałych krajach członkowskich UE – chciałaby, aby do brexitu nie doszło. „Jednak fakty są, jakie są. Obecnie probrexitowe stanowisko premier Wielkiej Brytanii i lidera opozycji wyklucza tę kwestię. Dzisiaj nie ma politycznych sił i skutecznego przywództwa, aby zostać. Mówię to bez satysfakcji, ale nie można kłócić się z faktami” – powiedział Tusk.

Po raz kolejny podkreślił też, że UE nie zrezygnuje z awaryjnego mechanizmu backstop, który ma zapewnić sprawne funkcjonowanie i otwartość granicy między Irlandią a Irlandią Północną, ponieważ ewentualne zamknięcie tej granicy grozi ponownym wybuchem konfliktu na wyspie. „Nie ma tutaj miejsca dla spekulacji. Unia Europejska jest przede wszystkim projektem pokoju. Nie będziemy w tej kwestii ryzykować. Dlatego backstop jest potrzebny. Dajcie nam wiarygodne gwarancje dla pokoju w Irlandii Północnej, a Wielka Brytania opuści Unię Europejską jako zaufany przyjaciel” – zaznaczył Tusk.

Premier Irlandii poparł przewodniczącego Rady Europejskiej, który oświadczył, że wynegocjowana już umowa między Wielką Brytanią a UE jest najlepszym możliwym porozumieniem. „Ta umowa dostarczy niezbędnych gwarancji dla obywateli, rolników, rybaków, eksporterów i przedsiębiorców. Wydarzenia w Londynie i niestabilność brytyjskiej polityki ostatnich tygodni pokazują, dlaczego potrzebujemy gwarancji prawnych” – powiedział Leo Varadkar.

Tusk o piekle

Ale kolejną wypowiedzią Donald Tusk zelektryzował wielu obserwatorów. Krytykując chaotyczne działania brytyjskiego rządu, stwierdził: „Tak przy okazji… zastanawiałem się, jak wygląda specjalne miejsce w piekle dla tych, którzy promowali brexit bez nawet szkicu planu tego, jak go bezpiecznie przeprowadzić.” Swoje słowa powtórzył krótko potem na Twitterze.

Jeszcze podczas konferencji prasowej Varadkar, co uchwyciły telewizyjne mikrofony, ostrzegł Tuska, że po tej wypowiedzi stanie się obiektem ataku brytyjskich mediów i brytyjskich polityków. „Wiem o tym” – odpowiedział mu Tusk.

Jako jeden z pierwszych skomentował wypowiedź przewodniczącego Rady Europejskiej rzecznik prasowy brytyjskiego rządu James Slack. „Pojawia się pytanie do Donalda Tuska, czy uważa użycie takiego języka za pomocne” – powiedział.

Ostrzej zareagowali brytyjscy parlamentarzyści. Przewodnicząca klubu Partii Konserwatywnej w Izbie Gmin Andrea Leadsom powiedziała, że wypowiedź Tuska była „nieakceptowalna i haniebna”, a sam przewodniczący Rady Europejskiej „jest źle wychowany.” Inny poseł Partii Konserwatywnej Nick Boles stwierdził zaś, że Tusk „perfekcyjnie uosobił powody, dla których uważam, że Wielka Brytania nie mogłaby pozostać członkiem UE.” Dodał też, że Wielka Brytania powinna jak najszybciej opuścić Unię Europejską, choć – jak zastrzegł – musi się to odbyć z umową.

Tuska skrytykowali też północnoirlandzcy lojaliści z Demokratycznej Partii Unionistycznej (DUP). Liderka tego ugrupowania Arlene Foster nazwała słowa Tuska „okazującymi brak szacunku dla tych z nas, którzy zagłosowali za wyjściem z Unii Europejskiej.” Inny polityk DUP Sammy Wilson nazwał nawet przewodniczącego Rady Europejskiej „diabelskim euromaniakiem”. Natomiast były lider antyunijnej Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP) Nigel Farage określił Tuska mianem „dręczyciela i aroganckiego łobuza”.

UE gotowa na wyjaśnienia, ale nie na renegocjacje umowy ws. brexitu

Melania Ciot, minister ds. europejskich Rumunii, która sprawuje obecnie unijną prezydencję zapewniła wczoraj, że UE jest gotowa na wyjaśnianie zapisów “umowy rozwodowej”, ale wykluczyła renegocjacje tego dokumentu.

Słowa wsparcia dla Tuska

Ale nie wszyscy na Wyspach Tuska skrytykowali. Odpowiedzialny za kwestie europejskie w Szkockiej Partii Narodowej Stephen Gethins stwierdził, że szef RE „trafił w samo sedno”. „Szarlatani i cwaniacy, którzy stanęli na czele kampanii za wyjściem z Unii Europejskiej nie mieli nawet na tyle przyzwoitości, aby nakreślić swoje plany przed głosowaniem, co bezpośrednio doprowadziło do niepewności i szkód, z którymi mierzymy się teraz. Reszta Europy jasno widzi, że my wszyscy w Wielkiej Brytanii płacimy cenę za ich ciągłe niepowodzenia” – powiedział Gethins.

Tuska poparła również liderka północnoirlandzkiej republikańskiej partii Sinn Fein Mary Lou McDonald. Skrytykowała przy tym najbardziej pro-brexitowe skrzydło w Partii Konserwatywnej, któremu przewodzą Boris Johnson i Jacob Rees-Mogg. „To ludzie, którzy działali z absolutną pogardą dla tego kraju oraz całkowitym brakiem szacunku dla doświadczeń Irlandczyków na północy i południu oraz procesu pokojowego, który był kolektywnie budowany przez dekady. To ich język jest przesadny, a ich stanowisko – niemożliwe do obrony” – stwierdziła McDonald.

W sukurs Tuskowi poszedł także kierujący zespołem ds. brexitu w Parlamencie Europejskim Guy Verhofstadt. Wyraził jednak pewne wątpliwości. „Cóż, wątpię, czy Lucyfer by ich (zwolenników brexitu bez planu – przyp. red.) przyjął po tym, co zrobili Wielkiej Brytanii. Myślę, że daliby radę wywołać podziały nawet w piekle” – zażartował na Twitterze.

W żart wypowiedź Tuska próbował przemienić także przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker. „Nie jestem aż takim katolikiem, jak mój przyjaciel Donald. On głęboko wierzy w niebo, a więc i piekło, ja wierzę w niebo i nigdy nie widziałem piekła, oprócz czasu kiedy pracuję tutaj, bo tutaj to jest piekło” – oświadczył Juncker.