Brytyjskie lotnictwo przygotowuje się na spore turbulencje

źr. Flickr

źr. Flickr

W wyniku brexitu linie lotnicze Wielkiej Brytanii prawdopodobnie utracą status przewoźnika wspólnotowego. W związku z tym brytyjski sektor lotniczy będzie musiał zmierzyć się z kryzysem.

 

Brytyjski sektor lotniczy z obrotami na poziomie 22 mld rocznie znajduje się na czele największych przewoźników w Europie. Lotnictwo należy jednak do sektorów najbardziej zależnych od systemu ustawodawczego, dlatego konsekwencje chaosu związanego z brexitem mogą okazać się dla brytyjskich linii lotniczych szczególnie bolesne.

W wyniku odejścia z UE Wielka Brytania może zostać wykluczona z jednolitej europejskiej przestrzeni powietrznej (SES) oraz programu SESAR, inicjatyw zwiększających przepustowość oraz ułatwiających współpracę w całej Unii Europejskiej. Światowa Organizacja Handlu (WTO) nie reguluje sektora lotnictwa, co oznacza, że bez umowy z UE brytyjscy operatorzy linii lotniczych utracą swój status „przewoźnika wspólnotowego” i związane z nim korzyści wynikające z wewnętrznych regulacji ruchu powietrznego w UE.

Zmiany w systemie

Według raportu opublikowanego w poniedziałek 29 stycznia przez Europejskie Stowarzyszenie Lotnictwa Biznesowego (EBAA) jedynym sposobem na uniknięcie dezorganizacji sektora jest utrzymanie obecnych regulacji. Dlatego kontynuowanie członkostwa Wielkiej Brytanii w Europejskim Obszarze Gospodarczym (EOG) jest „wysoce pożądane zarówno dla operatorów brytyjskich, jak i unijnych”.

Innym dobrym rozwiązaniem byłaby umowa pomiędzy Wielką Brytanią a Unią skonstruowana podobnie do umowy, którą Bruksela podpisała ze Szwecją. Według EBAA takie rozwiązanie jest jednak mało prawdopodobne. Raport przedstawia analizę potencjalnych skutków ekonomicznych w zależności od różnych modeli brexitu. Jak twierdzi Robert Baltus, dyrektor ds. operacyjnych EBAA, dokument prezentuje różne narzędzia negocjacyjne. „Dla naszych członków najważniejsze jest to, by zachować wysoki poziom elastyczności w całej Europie” – dodaje.

Brytyjczycy wciąż nie wiedzą, co po brexicie. Bruksela szykuje nowe wytyczne do dalszych rozmów z Londynem

UE chce, by Londyn do 2020 r. stosował nawet te unijne przepisy, w uchwalaniu których nie będzie już uczestniczyć. Ale reguły pobrexitowego „okresu przejściowego” powinny przedłużyć swobody migracyjne m.in. dla Polaków.
 
Unijni ministrowie ds. europejskich zatwierdzają dziś (29 stycznia) w Radzie …

Brytyjskie linie lotnicze należące do Urzędu Lotnictwa Cywilnego (CAA) chcą pozostać częścią Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA), jednak rząd Theresy May nalega na opuszczenie jednolitego rynku. Oznacza to, że Wielka Brytania nie będzie mogła należeć do należeć do żadnej z unijnych agencji. W zeszłym tygodniu Komisja Europejska oświadczyła, ze „brytyjskie członkostwo w EBAA jest niemożliwe”, sugerując podpisanie umowy podobnej do tych zawartych między UE a Stanami Zjednoczonymi i Kanadą.

W tej sytuacji Londyn ma dwie możliwości: może próbować wywierać nacisk na UE, by pozostać członkiem agencji pomimo wyjścia z Unii lub starać się o status obserwatora, który mają Norwegia, Islandia i Liechtenstein.

Jak twierdzi Andrew Haines, dyrektor CAA, tworzenie nowego krajowego organu regulującego nie ma sensu: „W najlepszym wypadku, skończy się to powielaniem europejskich regulacji (…), w najgorszym – stworzy niepotrzebne bariery”.

Niepewna przyszłość

Robert Baltus, który przypomina, że Wielka Brytania była jednym z silnych członków-założycieli agencji, odrzuca często powtarzane w trakcie negocjacji między UE i Brytyjczykami twierdzenie, że „nic nie jest postanowione, dopóki nie zostanie postanowione”. Według dyrektora EASA „niepewność ma wpływ na wszystko, co robimy”, a państwa członkowskie muszą wiedzieć dokładnie, na czym stoją, zamiast podejmować decyzje w oparciu o własne przeczucia.

W poniedziałek 29 stycznia rzecznik premier Theresy May oświadczył, że Wielka Brytania z zadowoleniem przyjęła porozumienie w UE w sprawie warunków okresu przejściowego. Dyrektor EASA pozostaje jednak sceptyczny, a sektor lotniczy przygotowuje się na spore turbulencje.

Niektóre linie lotnicze już zaczęły przygotowywać się na najgorsze. EasyJet podjął decyzję o utworzeniu oddzielnej filii na terenie UE, która ma kosztować 10 mln funtów. Irlandzki Ryanair złożył natomiast w tym miesiącu wniosek o brytyjską licencję powietrzną, dzięki której nie straci dostępu do brytyjskich lotnisk.

Według Baltusa ustalenie warunków fazy przejściowej może być pierwszym krokiem w stronę zmierzenia się z problemem. Jednak bez względu na podjęte decyzje wprowadzenie jakichkolwiek zmian w systemie skomplikuje sytuację sektora: „Chcemy, by władze UE oraz Wielkiej Brytanii miały tego świadomość”.

Parlament Europejski zaniepokojony priorytetami brytyjskiego rządu

Informacja prasowa Parlamentu Europejskiego

Posłowie dostrzegają postępy negocjacji w sprawie Brexitu, ale uważają, że najtrudniejsza część rozmów jeszcze się nie zaczęła, czytamy w komunikacie prasowym Parlamentu Europejskiego. 
 

Podczas debaty z przewodniczącym Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem i przewodniczącym Komisji Jean-Claudem Junckerem w sprawie …