Rząd Theresy May przegrał ważne głosowanie ws. Brexitu

Theresa May przemawia w Izbie Gmin, źródło Flickr

Theresa May przemawia w Izbie Gmin, źródło Flickr/UK Parliament

Po zażartej dyskusji, zaledwie czterema głosami przewagi brytyjska opozycja zapewniła sobie prawo do zatwierdzenia na forum Izby Gmin ostatecznego porozumienia ws. warunków Brexitu. „Za” głosowało także kilkunastu posłów rządzącej Partii Konserwatywnej, co przeważyło szalę. Komentatorzy uznali to za porażkę rządu. Jeden z torysowskich buntowników stracił nawet za karę stanowisko wiceprzewodniczącego partii.

 

Przegłosowana wczoraj (13 grudnia) wieczorem poprawka to element szerszej ustawy dotyczącej wyjścia Wielkiej Brytanii z UE. Ma ona określić, jakie obowiązujące dziś na Wyspach unijne przepisy w marcu 2019 r. (czyli w chwili Brexitu) zostaną przeniesione do prawa brytyjskiego. Chodzi o zachowanie ciągłości prawnej w wielu aspektach życia codziennego. Przez lata Brytyjczycy wdrożyli bowiem aż 12 tys. unijnych zapisów, które bez ich przepisania do prawa krajowego, przestaną w marcu 2019 r. obowiązywać.

Bunt części torysów w przeddzień szczytu UE

Za poprawką wymuszającą na rządzie zgodę Izby Gmin na ostateczny kształt negocjowanego właśnie porozumienia z UE nt. warunków Brexitu zagłosowało 309 posłów. Przeciw było 305. Opozycję poparło kilkunastu prounijnych członków rządzącej Partii Konserwatywnej, co ostatecznie sprawiło, że gabinet Theresy May przegrał głosowanie. Autor poprawki, właśnie poseł torysów, Dominic Grieve przekonywał, że w ten sposób parlament odbiera rządowi „czek in blanco” na ostateczny kształt Brexitu.

Brexit: Przełom w rozmowach. Jest kompromis ws. pierwszej fazy negocjacji

Komisja Europejska poinformowała, że Brukseli i Londynowi udało się osiągnąć zgodę co do tematów z pierwszej fazy rozmów na temat warunków wyjścia Wlk. Brytanii z UE. KE przesłała do państw członkowskich rekomendację, w której stwierdza, że dotychczasowy postęp w negocjacjach …

Niektórzy komentatorzy uznali zatwierdzenie tej poprawki za „prawo weta Izby Gmin wobec brexitu”, które wyraźnie pokazało słabość mniejszościowego rządu Theresy May. A to może przełożyć się na pozycję Londynu w prowadzonych z Brukselą negocjacjach. Do pierwszej parlamentarnej porażki brytyjskiej premier ws. Brexitu doszło także w bardzo niefortunnym dla niej czasie. Głosowanie w Izbie Gmin miało miejsce zaledwie kilka godzin przed tym jak Theresa May wyruszyła do Brukseli na rozpoczynający się dziś (14 grudnia) dwudniowy szczyt UE, na którym państwa członkowskie miałyby dać zielone światło, aby przejść do drugiej fazy unijno-brytyjskich negocjacji, czyli rozmów nt. handlu.

Dlatego brytyjski rząd tuż po wczorajszym głosowaniu opublikował oświadczenie, w którym wyraził głębokie rozczarowanie jego wynikiem. Na wniosek Theresy May jeden z buntowników – Stephen Hammond stracił nawet funkcję wiceprzewodniczącego Partii Konserwatywnej. Z okazji do kolejnych uderzeń w rząd skorzystała także opozycja. Lider Partii Pracy Jeremy Corbyn napisał na Twitterze, że środowe wieczorne głosowanie to „poniżająca utrata przez rząd autorytetu w przeddzień spotkania Rady Europejskiej”.