Rumunia rozpoczęła swoją prezydencję w UE

Flagi UE i Rumunii, źródło: MaxPixel

Flagi UE i Rumunii, źródło: MaxPixel

Po raz pierwszy w historii Rumunia będzie przewodniczyć pracom Rady Unii Europejskiej. Władze w Bukareszcie zapowiadają, że są do tego przygotowane, ale unijni przywódcy różnie oceniają ich szanse na skuteczną prezydencję.

 

Bukareszt formalnie przejął przewodnictwo w pracach UE wczoraj (1 stycznia). Będzie je sprawował przez najbliższe 6 miesięcy. Unijną prezydencję przekazała Rumunii Austria.

Konflikt polityczny w Rumunii

Hasło rumuńskiej prezydencji brzmi: „Spójność to wspólna wartość europejska”. Ma podkreślać nie tylko kwestię unijnych funduszy, ale także w różny sposób rozumianą jedność, konwergencję i równe traktowanie. Ale właśnie w Rumunii trwa jeden z najgorętszych w UE sporów politycznych między rządem a prezydentem.

Rządy w Bukareszcie sprawuje bowiem koalicja Partii Socjaldemokratycznej (PSD) oraz Sojuszu Liberałów i Demokratów (ALDE). Gabinet ten, pod wodzą trzeciego już premiera (obecnie jest to Viorica Dancila) forsuje reformy w systemie wymiaru sprawiedliwości, które nie tylko przez rumuńską opozycję, ale także Komisję Wenecką oraz Komisję Europejską uważane są naruszające praworządność.

Zdaniem wielu obserwatorów zmiany w funkcjonowaniu prokuratur mogą bardzo utrudnić walkę z korupcją, a ustawa amnestyjna przysłuży się mocno liderowi PSD Liviu Dragnei, który z powodu wyroku skazującego za wyborcze oszustwa nie może sam stanąć na czele rządu.

Krytykiem reform i samego rządu jest też wywodzący się z centroprawicy i popierający antyrządowe protesty obywatelskiej opozycji prezydent Klaus Iohannis. Stąd obawy o to, że wewnątrz-rumuński spór polityczny sparaliżuje prezydencję.

Rumunia: Rząd przetrwał głosowanie ws. wotum nieufności

Rumuński rząd wygrał w Izbie Deputowanych głosowanie ws. wotum nieufności. Opozycja krytykuje władze za reformę wymiaru sprawiedliwości, która zdaniem instytucji międzynarodowych mocno utrudni walkę z korupcją. Za kilka dni Rumunia przejmie unijną prezydencję.
 
Aby odwołać rząd w Rumunii, należy zgromadzić w …

Szef KE „ma wątpliwości”

Swoje obawy o skuteczność rumuńskiej prezydencji wyraził wprost przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker. W wywiadzie dla niedzielnego wydania niemieckiego dziennika „Die Welt” pochwalił co prawda „techniczne przygotowania Bukaresztu do objęcia prezydencji”, ale jednocześnie stwierdził, że rumuńskie władze „nie do końca zrozumiały na czym polega przewodzenie UE.”

„Do rozsądnych negocjacji potrzebna jest również gotowość słuchania innych oraz solidna wola odłożenia na bok swoich życzeń. Mam tutaj pewne wątpliwości. W kraju musi bowiem istnieć zjednoczony front, by podczas prezydencji wspierać również jedność w Europie” – powiedział Juncker.

Ale nie każdy w Brukseli aż tak krytycznie patrzy na początek rumuńskiej prezydencji. Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk (a to właśnie on będzie na codzień pracował z rumuńskimi urzędnikami) napisał na Twitterze: „Szczęśliwego Nowego Roku! Życzę Rumunii wszystkiego najlepszego z okazji waszej pierwszej prezydencji w UE. Jestem przekonany, że sobie poradzicie i nie mogę się doczekać pracy z wami.”

Bukareszt zapewnia, że da radę

Rumuńskie władze odrzuciły krytykę ze strony przewodniczącego KE. „Jesteśmy krytykowani, chociaż na to nie zasłużyliśmy i jesteśmy karani tylko dlatego, że jesteśmy państwem wschodnioeuropejskim” – mówiła jeszcze przed świętami premier Dancila. Słowa te padły podczas konferencji prasowej jaką szefową rządu zorganizowała wspólnie z prezydentem Iohannisem.

Głowa państwa zapewniła wówczas, że choć „istnieją w Rumunii bardzo poważne różnice poglądów na wiele kwestii, to jednak w najważniejszych sprawach nie można sobie pozwolić na zaprzestanie konstruktywnej współpracy.” Podczas rumuńskiego przewodnictwa dojdzie w UE do kilku ważnych wydarzeń, m.in. brexitu oraz wyborów do PE. W decydującą fazę wejdą także negocjacje nad kształtem unijnego budżetu na lata 2021-2027.

Rumunia: Zmiany w rządzie i bunt w Partii Socjaldemokratycznej

Głęboka rekonstrukcja w rumuńskim rządzie. Sześcioro ministrów zostało zdymisjonowanych, jeden odszedł sam, a dotychczasowa minister pracy i sprawiedliwości społecznej pokieruje teraz resortem transportu. To próba zdławienia buntu tlącego się w rządzącej krajem Partii Socjaldemokratycznej (PSD).
 
Postkomunistyczna PSD od grudnia 2016 r. …