Prawie 100 milionów Europejczyków cierpi na problemy psychiczne

Fragment obrazu "Krzyk" Edvarda Muncha. https://samling.nasjonalmuseet.no/en/object/NG.M.00939#

Fragment obrazu "Krzyk" Edvarda Muncha. http://samling.nasjonalmuseet.no/en/object/NG.M.00939#

Jeden na sześciu Europejczyków zmaga się z zaburzeniami psychicznymi, wskazuje najnowszy raport OECD i Komisji Europejskiej „Health at a Glance: Europe 2018”*. Pod tym względem Polska wypada nieźle – jesteśmy trzeci od końca z odsetkiem zachorowań na poziomie 14,9 proc. Jednak kondycja polskiej służby zdrowia nadal pozostawia wiele do życzenia.

 

Ponad milion Europejczyków rocznie umiera w wyniku chorób i urazów, którym albo dałoby się zapobiec, albo je wyleczyć – wynika z raportu „Health at a Glance: Europe 2018”. Dałoby się… gdyby tylko służba zdrowia działała lepiej.

Dodatkowo ok. 800 tys. Europejczyków rocznie umiera przedwcześnie z powodu palenia papierosów, nadmiernej konsumpcji alkoholu, niezdrowej diety lub efektów braku aktywności fizycznej.

Ogromnym problemem Europy są też choroby psychiczne. Aż 25 milionów Europejczyków cierpi na stany lękowe, 21 milionów ma depresję lub stany depresyjne, 11 mln zmaga się z uzależnieniem od alkoholu i/lub narkotyków, ok. 1,5 mln ludzi ma zaburzenia ze spectrum schizofrenii. A choroby psychiczne to nie tylko gorsza jakość życia, ale też zbyt często „życie przedwcześnie utracone” – jak piszą autorzy raportu. Ponad 84 tys. Europejczyków zmarło w wyniku problemów psychicznych i samobójstw tylko w roku 2015.

Psychiczna kondycja Europy

Statystycznie jeden na sześciu mieszkańców Unii Europejskiej cierpi na problemy psychiczne – głównie zaburzenia lękowe, depresję, uzależnienia od alkoholu czy narkotyków – wskazuje raport.

Choroby psychiczne dotykają przede wszystkim Finów, Holendrów i Francuzów (ok. 19 proc. populacji), zaś w najmniejszym stopniu Polaków, Bułgarów i Rumunów (poniżej 15 proc.). Najlepiej w rankingu wypadają kraje biedniejszej Europy Środkowej i Wschodniej, których obywatele – prawdopodobnie – rzadziej korzystają z pomocy psychiatrów i psychoterapeutów, bo ich na nią po prostu nie stać. Nie musi to koniecznie wynikać z tego, że cieszą się pełnym zdrowiem. W Polsce psychologowie masowo odpływają z sektora publicznego do prywatnego. W publicznym, oczekiwanie na wizytę może trwać 6 miesięcy, albo i dłużej – marne to pocieszenie, gdy akurat w naszym życiu zdarzyła się tragedia albo gdy nie chce się nam żyć, po prostu. W prywatnym, spotkanie z psychologiem kosztuje ok. 150. Jednorazowo można, ale miesięcznie niewiele osób stać na dodatkowy wydatek w wysokości ok. 600 PLN.

Tymczasem „dalsze rozszerzanie się zjawiska chorób psychicznych nie jest nieuniknione. Wiele europejskich krajów uruchomiło już specjalne programy, które mają na celu walkę z problemem. Wciąż wiele pozostaje jeszcze do zrobienia, aby skutecznie promować troskę o zdrowie psychiczne,” zauważa José Ángel Gurría, sekretarz generalny OECD. W Polsce jednak psychiatria wciąż traktowana jest po macoszemu.

Z powodu zaburzeń psychicznych Europejczyków, państwa członkowskie UE straciły w zeszłym roku średnio 4 proc. swojego PKB. Straty te wynikają ze zmniejszającego się poziomu zatrudnienia, spadku produktywności osób borykających się z zaburzeniami psychicznymi, wydatków na zwolnienia lekarskie oraz większych nakładów na programy pomocowe.

Kto żyje dłużej?

Średnia długość życia Europejczyków to dziś 81 lat. W Polsce 78 lat. Główne przyczyny śmierci w państwach UE to choroby układu krążenia (ponad 1,9 mln w 2015 r.) i nowotwory (1,3 mln), które łącznie odpowiadają za ponad 60 proc. zgonów.

Na różnicę w przewidywalnej długości życia znaczący wpływ ma płeć. Średnia długość życia w Europie jest średnio o ok. 7 lat wyższa dla kobiet. W Polsce o 8 lat – przewidywalna długość życia Polki to 82 lata, zaś Polaka to 73,9 lat.

To, ile lat będziemy żyli w dużej mierze skorelowane jest również z uwarunkowaniami socjoekonomicznymi. I tak 30-letni mieszkaniec Unii Europejskiej o niskim poziomie wykształcenia będzie żył średnio o aż 8 lat krócej niż jego równolatek posiadający stopień uniwersytecki. I tu także zaznacza się podział na Wschód i Zachód – mieszkaniec Europy Środkowo-Wschodniej będzie żył przeciętnie krócej ze względu na niezdrowy tryb życia i trudniejszy dostęp do ochrony zdrowia w tej części kontynentu.

Ile alkoholu piją Europejczycy?

Pod względem spożycia alkoholu Polska wcale nie należy do europejskiej czołówki, wbrew temu, jak często jesteśmy postrzegani. Znajdujemy się równo w połowie „stawki”. W Europie zdecydowanie najwięcej litrów alkoholu na głowę – bo aż 13,2 – spożywają Litwini, za którymi na drugim i trzecim miejscu plasują się Francuzi i Czesi (po 11,7 litra). Najmniej piją za to Grecy – 6,5 litra. Hellenowie nie zawsze jednak byli tak wstrzemięźliwi – w ciągu ostatniej dekady ograniczyli konsumpcję alkoholu prawie o 4 litry na głowę. A przypomnijmy, Grecja była krajem najbardziej dotkniętym przez kryzys gospodarczy, który wybuchł równo 10 lat temu. To mogło nie pozostać bez wpływu na ich styl życia. Drugie i trzecie miejsce od końca zajmują Włosi i Szwedzi, wypijający średnio po – kolejno – 7,1 i 7,2 litra na głowę.

Polacy piją przeciętnie po 10,4 litra alkoholu w ciągu roku. Dokładnie tyle co Rumuni i Belgowie. Co jest jednak ciekawe, w większości państw konsumpcja alkoholu maleje. Ale nie u nas. Jesteśmy jednym z tylko czterech krajów Europy, gdzie pije się teraz więcej niż 10 lat temu – obok Bułgarii, Łotwy i Szwecji. Wzrosty są nieznaczne – może poza Bułgarią, gdzie pije się dziś o litr więcej niż dekadę temu. Ale są.

Konsumpcja alkoholu to jedno, a choroba alkoholowa to drugie. Tak przynajmniej wynikałoby z opisywanego raportu. Problemy z alkoholem najczęściej diagnozowane są wśród mieszkańców wszystkich trzech państw bałtyckich.

Papierosy        

20 proc. Europejczyków pali papierosy. Najwięcej Bułgarów, Greków i Węgrów (kolejno po 28 proc., 27 proc. i 26 proc.), zaś najmniej Szwedów, Finów i Luksemburczyków (11 proc., 15 proc. i 16 proc.). Polska plasuje się nieco powyżej unijnej średniej z 23 proc. palących – tym razem zanotowaliśmy lekki spadek o 1 punkt procentowy.

Gorzej sytuacja wygląda wśród nastolatków. Polska jest jednym z zaledwie dwóch unijnych państw – obok Rumunii – gdzie pali dziś więcej 15- i 16-latków niż 10 lat temu. 25 proc. pytanych przyznało, że paliło w ciągu ostatnich 30 dni – o 5 p.p. więcej niż dekadę temu.

Mężczyźni palą znacznie więcej niż kobiety, średnio o 8 p.p. W Polsce różnica jest jeszcze wyższa i wynosi aż 12 p.p. – pali 29 proc. Polaków i 17 proc. Polek. Ale daleko nam do Cypru, Litwy, Łotwy i Rumunii, gdzie różnice oscylują ok. 25 p.p. Egalitaryzm państw nordyckich widoczny jest także w tym rankingu – w Szwecji, Finlandii, a także pozaunijnych Norwegii i Islandii różnica między płciami to zaledwie 1 p.p.

Narkotyki

Ponad 1/4 Europejczyków w wieku 15-64 lata przyznaje, że kiedyś spróbowało narkotyków. Najczęściej była to marihuana, znacznie rzadziej kokaina, amfetamina czy ekstazy. W ciągu ostatniego roku marihuanę zapaliło ok. 15 proc. Europejczyków w wieku 15-34. Najwięcej – ponad 20 proc. – Francuzów i Włochów.

Polska, obok Bułgarii, jest w marihuanowej czołówce wśród młodzieży w wieku 15-16 lat. Za to najrzadziej po marihuanę sięgają młodzi Duńczycy, Finowie i Szwedzi.

Chora służba zdrowia

Autorzy raportu przekonują, że cała Europa musi zwiększyć nacisk na ochronę zdrowia. Poprawa jej jakości mogłaby uratować aż 1,2 mln Europejczyków w samym 2015 r. – i ratować życie ok. 1 milionowi Europejczyków każdego roku. Tyle osób umiera bowiem z powodu chorób i urazów, których albo dałoby się uniknąć, albo je wyleczyć, gdyby pomoc przyszła szybciej lub wdrożona była bardziej efektywnie.

W Polsce też jest wiele do zrobienia. Na 1000 mieszkańców przypada u nas zaledwie 2,4 lekarzy. Od 2000 roku zanotowaliśmy w tej kwestii jedynie minimalną poprawę, wtedy jednak zajmowaliśmy piąte miejsce od końca. Dziś jest to miejsce ostatnie.

Poza tym tylko 60 proc. polskich pacjentów uważa, że lekarz poświęcił im podczas wizyty odpowiednio dużo czasu. Sytuacja ta nie wynika jedynie ze zbyt dużej liczby pacjentów, którzy czekają w kolejkach, ale również z nadmiernej biurokracji, jaką obarczani są lekarze.

Po konsultacji ze specjalistą pacjenci najczęściej udają się do apteki. Tam właśnie ujawnia się kolejny problem polskiej służby zdrowia – procentowy udział chorego w wydatkach na lekarstwa. Średnia unijna wynosi 34 proc., w Polsce natomiast pacjent pokrywa średnio 66 proc. kosztów leku. Podobny wynik zanotowano na Litwie, gorszy jedynie w Bułgarii i na Cyprze.

Wydatki państw na ochronę zdrowia wzrosły wraz z polepszającą się koniunkturą gospodarczą w Unii Europejskiej. Średnie nakłady państw OECD na ten cel wynoszą 9 proc. PKB. Na czele znajdują się Niemcy oraz Francja wydające po 11 proc. swojego PKB, natomiast Polska – z wynikiem jedynie 6,4 proc – utrzymuje się nieznacznie powyżej niskiej średniej państw wschodniej części UE.

 

*Raport „Health at a Glance: Europe 2018” jest wspólną inicjatywą Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) i Komisji Europejskiej. Badania, których wyniki zestawia raport zostały przeprowadzone w 28 państwach członkowskich UE, 5 państwach kandydujących i 3 krajach Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu (EFTA).