Partia Marine Le Pen zbankrutuje?

Marine Le Pen, źródło: Flickr/© European Union 2015 - European Parliament

Marine Le Pen, źródło: Flickr/© European Union 2015 - European Parliament

Francuski sąd rozpoczął rozpatrywanie odwołania nacjonalistycznego ugrupowania Zgromadzenie Narodowe (RN), któremu niedawno zablokowano budżetowe dotacje. Wiąże się to z aferą wokół europosłów tej partii, którzy mieli niezgodnie z przepisami wykorzystywać fundusze Parlamentu Europejskiego. Ale partii Marine Le Pen szkodzi także malejąca liczba regularnie opłacanych składek członkowskich.

 

Zablokowanie przez francuski sąd na wniosek prokuratury 2 mln euro to skutek śledztwa prowadzonego w sprawie sprzeniewierzenia pieniędzy jakie eurodeputowani Zgromadzenia Narodowego (Rassemblement National, do niedawna znanego jako Front Narodowy) mieli wydać niezgodnie z regulaminem Parlamentu Europejskiego. Zamiast na pracę w Brukseli czy Strasburgu zostały one bowiem przeznaczone na partyjne działania na francuskiej lokalnej scenie politycznej. Kwestionowany jest także zakup świątecznych prezentów od eurodeputowanych. Sama Marine Le Pen ma zwrócić prawie 300 tys. euro. Niewiele niższą kwotę ma oddać inny polityk jej partii Bruno Gollnisch.

W sumie – według ustaleń Europejskiego Urzędu ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF) – europosłowie francuskiej skrajnej prawicy mogli w latach 2010-2016 z funduszy PE opłacić nawet 40 krajowych asystentów za łączną kwotę nawet 5 mln euro. Francuska prokuratura podejrzewa, że mogło to być wręcz 7 mln euro. W sumie dochodzeniem objętych jest 10 francuskich europosłów, większość z nich to właśnie politycy skrajnej prawicy.

Marine Le Pen: "Sądy dokonują zamachu stanu"

W ten sposób liderka francuskiej nacjonalistycznej partii Zgromadzenie Narodowe skomentowała decyzję sędziów o zablokowaniu wypłaty dla jej ugrupowania 2 mln euro budżetowej dotacji. Partia Marine Le Pen jest w poważnych finansowych tarapatach. Sąd UE nakazał kilku europosłom zwrot bezprawnie wydanych …

Pieniądze skończą się jeszcze w sierpniu?

Ale Marine Le Pen uważa, że decyzja sądu to zamach na jej ugrupowanie. „Konfiskując należną nam dotację bez jakichkolwiek podstaw prawnych sędziowie śledczy stosują wobec nas karę śmierci >>w celu zapobiegawczym<<” – mówiła liderka francuskiej skrajnej prawicy. Jak wyjaśniała, zablokowanie budżetowych subwencji sprawi, że niedługo jej partia stanie się całkowicie niewypłacalna. Fundusze, z których opłacane są partyjne biura i ich pracownicy, skończyć mają się jeszcze w sierpniu. Ale decyzja sądu ws. złożonego odwołania ma zostać podjęta dopiero pod koniec września. Dlatego już teraz działalność RN właściwie zamarła. Odwołano m.in. zaplanowany na wrzesień wielki partyjny wiec we Fréjus w Prowansji, który miał być wstępem do kampanii przed przyszłorocznymi wyborami do Parlamentu Europejskiego. Być może ugrupowanie będzie musiało także zamknąć biura i zwolnić większość pracowników.

Sytuację pogarsza jeszcze to, że do partyjnej kasy spływa coraz mniej składek od członków ugrupowania. Obecnie regularnie opłaca składki ok. 31 tys. członków partii. A jeszcze w kwietniu ubiegłego roku, na miesiąc przed wyborami, Le Pen twierdziła, że płaci je aż 83 tys. osób. Władze RN przekonują jednak, że to nie jest dowód na kurczenie się ugrupowania, ale problemy wynikłe z tego, że wiele banków odmówiło prowadzenia kont dla skrajnej prawicy.  Banki zrobiły to zgodnie z prawem, ale Le Pen stwierdziła, że na jej ugrupowanie nałożono „bankową fatwę”.

Marine Le Pen oskarża banki o zmowę wymierzoną we Front Narodowy

Liderka francuskiej skrajnej i antyunijnej prawicy ostro skrytykowała sektor finansowy po tym jak kilka banków zamknęło konta należące do niej samej oraz do kierowanej przez nią partii. Oświadczyła, że na Front Narodowy nałożono „bankową fatwę”, której celem jest „zduszenie przez …

Zbiórka publiczna uratuje RN?

Odmowa prowadzenia przez banki rachunków RN to także echo skandalu z nieprawidłowym wydawaniem funduszy z PE. Wielu członków partii ma w związku z tym mieć kłopot ze zrobieniem przelewu czy zapłaceniem składki z użyciem karty płatniczej. RN zaciągnęło także kilka kredytów na kampanie wyborcze. Ponieważ udzielenia ich odmówiło wiele banków francuskich, nacjonaliści zwrócili się do banków zagranicznych, głównie takich o rosyjskim kapitale oraz powiązanych z Gazpromem i Kremlem. Termin spłaty części z tych zobowiązań już nadszedł.

Decyzja sądu o prewencyjnym zablokowaniu budżetowych dotacji (nie było jeszcze bowiem żadnego wyroku w tej sprawie) nie podoba się jednak wielu francuskim komentatorom, a nawet części polityków partii przeciwnych RN. „Jedną z podstawowych zasad działania demokratycznego państwa jest zapewnienie, aby wszelkie konfiskaty nie zagrażały podstawowej egzystencji partii politycznej” – oświadczył lider Partii Socjalistycznej Olivier Faure. Z kolei przewodniczący centrowej Unii Demokratów i Niezależnych (to ugrupowanie blisko współpracuje z centroprawicowymi Republikanami) Jean-Christophe Lagarde stwierdził, że protesty Le Pen „są słuszne”, a francuscy sędziowie powinni zaczekać na uprawomocnienie się wyroków sądów unijnych.

Zgromadzenie Narodowe próbuje ratować się nie tylko protestami i apelacjami, ale także zbiórką publiczną. Uruchomiono już zaadresowaną do zwolenników partii internetową platformę, przez którą można wpłacać specjalne datki.

Według najnowszego sondażu IPSOS RN cieszy się obecnie poparciem na poziomie ok. 18 proc. Dla porównania, za rządzącą Republique En Marche! prezydenta Emmanuela Macrona wraz z koalicyjnym Ruchem Demokratycznym – Mouvement Democrate – opowiada się 26 proc. respondentów.

Sąd UE podtrzymał decyzję PE. Marine Le Pen musi zwrócić 300 tys. euro

Sąd Unii Europejskiej podtrzymał decyzję Parlamentu Europejskiego, który nakazał francuskiej europosłance i liderce skrajnie prawicowego ugrupowania Zgromadzenie Narodowe zwrócić prawie 300 tys. euro unijnych dotacji, które zostały wydane niezgodnie z zasadami. Le Pen może się jeszcze od tej decyzji odwołać …