OBWE krytycznie o wyborach na Węgrzech

Budynek węgierskiego Parlamentu w Budapeszcie, źródło: Flickr, fot. Jorge Franganillo

Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE), która zajmuje się m.in. monitorowaniem procesów wyborczych na świecie, stwierdziła, że partie opozycyjne nie miały podczas kampanii równego dostępu do mediów w porównaniu z partiami rządzącymi. Obserwatorzy wytknęli także niejasność finansowania działań wyborczych  Fideszu, z którymi pokrywały się także przedsięwzięcia podejmowane przez rząd.

 

Węgierskie wybory we wstępnym raporcie oceniło działające w strukturze OBWE Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka (ODIHR). Dokument zaprezentowano na konferencji prasowej w Budapeszcie. Zespół kierowany przez Amerykanina Douglasa Wake’a ocenił, że głosowanie zostało zorganizowane „sprawnie i profesjonalnie”, a podczas wyborów generalnie przestrzegano podstawowych praw i swobód.

Krytyka ze strony OBWE

Niepokój OBWE wzbudził natomiast przebieg kampanii wyborczej. „Wybory charakteryzowało powszechne zazębianie się środków państwowych i partii rządzącej, co podważało zdolność konkurentów do rywalizowania na zasadzie równości. Wyborcy mieli do dyspozycji szeroki wachlarz opcji politycznych, ale zastraszająca i ksenofobiczna retoryka, stronniczość mediów i nieprzejrzyste finansowanie kampanii zawęziły przestrzeń autentycznej debaty politycznej, osłabiając zdolność wyborców do podjęcia całkowicie świadomego wyboru” – napisano we wstępnym raporcie z obserwacji wyborczej.

Obserwatorzy OBWE zwrócili uwagę m.in. na nierówny dostęp partii politycznych do mediów. Wskazali, że wprowadzone w 2010 r. nowe prawo medialne utrudniło pracę mediom niezależnym. „Relacja medialna z kampanii była obszerna, ale bardzo spolaryzowana i pozbawiona analizy krytycznej. Telewizja publiczna spełniła swój obowiązek udostępnienia konkurentom darmowego czasu antenowego, ale jej wiadomości i komentarze ewidentnie sprzyjały rządzącej koalicji, co jest sprzeczne z międzynarodowymi standardami” – stwierdziła OBWE.

W raporcie skrytykowane zostały także niedawne kampanie informacyjne rządu, które zbiegły się z kampanią wyborczą i w swojej retoryce współgrały z przekazem rządzącej partii Fidesz. Chodziło m.in. o plakaty przestrzegające Węgrów przed migrantami spoza Europy. Nie wiadomo ile rząd wydał na swoją kampanię, którą część ludzi wzięła za plakaty wyborcze Fideszu.

Wskazano również na możliwe naruszenie zasady równości poprzez skonstruowanie ordynacji wyborczej. Chodzi o głosowanie z zagranicy. Węgrzy, którzy na stałe mieszkają poza krajem (są np. także obywatelami Słowacji, Rumunii czy Serbii) mogli głosować listownie w miejscu zamieszkania. Węgrzy, którzy wyemigrowali na czas określony (np. zarobkowo) musieli natomiast stawiać się w węgierskich placówkach dyplomatycznych. Politolodzy zwracają uwagę, że w pierwszej grupie przeważają zwolennicy rządzącej prawicy, zaś w drugiej jest wielu wyborców opozycyjnych lewicy i liberałów.

Węgry: Fidesz wyraźnie wygrywa wybory. Viktor Orban po raz trzeci premierem

Rządząca Węgrami od dwóch kadencji konserwatywna partia Fidesz po raz trzeci wyraźnie wygrała wybory parlamentarne. Partia premiera Viktora Orbana, która startowała w koalicji z Chrześcijańsko-Demokratyczną Partią Ludową (KDNP) zdobyła 133 mandaty w 199-miejscowym parlamencie. Frekwencja z wyborach była rekordowa.
 
Narodowe Biuro …

Fidesz odpowiada na zarzuty

Rzecznik prasowy partii rządzącej Gergely Gulyas oświadczył w odpowiedzi na wstępny raport OBWE, że organizacja ta „przekroczyła swoje uprawnienia”. Uznał bowiem, że przedstawione na konferencji prasowej stanowisko misji obserwacyjnej nie było chłodną oceną sytuacji, a „politycznie motywowaną opinią oraz wchodzeniem w spór z rządem, który oficjalnie przeciwny jest migracji”. „Odrzucanie migracji nie jest ksenofobią, ale przejawem instynktu samozachowawczego” – oświadczył Gulyas, który jest także wiceprzewodniczącym Fideszu. Polityk partii rządzącej pochwalił jednak tę część raportu OBWE, która wspomina o „sprawnym i profesjonalnym” przeprowadzeniu samego głosowania.

W niedzielnych wyborach zdecydowanie wygrała prawicowa partia Fidesz pod wodzą premiera Viktora Orbana, która startowała wspólnie z Chrześcijańsko-Demokratyczną Partią Ludową. Rządząca koalicja będzie mieć w 199-osobowym parlamencie prawdopodobnie aż 134 mandaty. Oznacza to, że Orban po raz trzeci z rzędu stanie na czele rządu.

Główną siłą opozycyjną stanie się nacjonalistyczny Jobbik, który zdobył 25 mandatów. Trzecie miejsce zajęła wspólna lista Węgierskiej Partii Socjalistycznej oraz partii Dialog – 20 mandatów. Czwarta była Koalicja Demokratyczna byłego premiera Ferenca Gyurcsany’ego – 9 mandatów, a piąte lewicowo-ekologiczne ugrupowanie Polityka Może Być Inna – 8 mandatów. Ponieważ część miejsc w parlamencie obsadzana jest w okręgach jednomandatowych, w poselskich ławach zasiądą także: jeden przedstawiciel małej lewicowej partii Razem, jeden poseł niezależny oraz jeden przedstawiciel mniejszości niemieckiej.

Węgry to państwo mafijne, ale Polska wciąż ma plan B – WYWIAD

Węgry są zarządzane jak klanowa organizacja kryminalna w wymiarze systemowym. Jeśli chcielibyśmy zrobić zdjęcie elity rządzącej, polecam udać się do loży VIP stadionu Pancho Arena w Felcsút, rodzinnym miasteczku Viktora Orbána – tłumaczy Bálint Magyar*, węgierski socjolog i były polityk liberalny …

Opozycyjny dziennik znika z rynku

Zaledwie dwa dni po wyborach okazało się, że z węgierskiego rynku medialnego znikają opozycyjny wobec rządu dziennik „Magyar Nemzet” oraz opozycyjne Lanchid Radio. Zarówno jedno, jak i drugie medium należą do tej samej osoby – oligarchy Lajosa Simicski. Dziennik po raz ostatni ukaże się w środę (11 kwietnia), zaś radio zamilknie o północy w nocy z wtorku na środę. Dziennikarze z obu redakcji o wszystkim dowiedzieli się dziś na porannych kolegiach redakcyjnych. Właściciel obu mediów swoją decyzję uzasadnił względami ekonomicznymi. „Z powodu problemów finansowych dziennika >>Magyar Nemzet<<, na podstawie decyzji właścicieli, od 11 kwietnia 2018 roku wydawca kończy dostarczanie treści medialnych, wobec czego przestaje się ukazywać >>Magyar Nemzet<< i jego wersja internetowa” – napisano w oświadczeniu.

„Magyar Nemzet” ukazywał się od 80 lat. Na razie nie wiadomo co stanie się z innymi mediami należącymi do Simicski. Telewizja Hir TV ma przejść poważną „racjonalizację” co na Węgrzech zrozumiano jako restrukturyzację i zmniejszenie redakcji. Z kolei dziennikarze tygodnika „Heti Valasz” otrzymali polecenie szukania dla swojego tytułu nowego inwestora.

Oligarcha Lajos Simicska przez wiele lat blisko współpracował z Viktorem Orbanem i partią Fidesz. Jego media wspierały wówczas linię partii rządzącej. Trzy lata temu biznesmen mocno poróżnił się jednak z premierem i odtąd jego gazety, radio oraz telewizja zaczęły wspierać opozycję. Przed niedzielnymi wyborami „Magyar Nemzet” mocno atakowało partię rządzącą pisząc m.in. o skandalach korupcyjnych wokół polityków Fideszu.

Europejska skrajna prawica świętuje triumf Orbana

Wyborcze zwycięstwo Fideszu oraz kolejną kadencję dla Viktora Orbana świętowała wczoraj (9 kwietnia) europejska skrajna prawica. Jako jedna z pierwszych pogratulowała mu na Twitterze liderka francuskiego Frontu Narodowego Marine Le Pen, która napisała, że „odwrócenie wartości i promocja masowej imigracji przez promowane przez UE po raz kolejny zostały odrzucone”. Orbanowi gratulowali też przywódca nacjonalistycznej holenderskiej Partii Wolności Geert Wilders, wiceprzewodnicząca Alternatywy dla Niemiec (AfD) Beatrix von Storch oraz były lider Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP) Nigel Farage.

Z gorącymi gratulacjami pospieszył także przewodniczący włoskiej Ligi Północnej. „Węgry zagłosowały sercem i rozumem, ignorujący przy tym groźby Brukseli i miliardera Geroge’a Sorosa… Mam nadzieję, że spotkam (Viktora Orbana – przyp. red.) niedługo już jako premier Włoch” – napisał na Facebooku Matteo Salvini.

L’Ungheria ha votato con il cuore e con la testa, ignorando le minacce di Bruxelles e i miliardi di Soros.Buon lavoro presidente Orbán, spero di incontrarla presto da Presidente del Consiglio italiano.

Publiée par Matteo Salvini sur dimanche 8 avril 2018

Różne głosy z Niemiec

Kanclerz Niemiec Angela Merkel także pogratulowała Viktorowi Orbanowi wyborczego zwycięstwa, ale jednocześnie wezwała Budapeszt do współpracy w najbardziej dzielących wszystkich kwestiach. Jak informował rzecznik szefowej niemieckiego rządu Steffen Seibert „dla wszystkich jest jasne ile kontrowersji budzi nasza współpraca, skoro nasze kraje tak różnią się w kwestii oceny na przykład wyzwań migracyjnych, ale pani kanclerz proponuje, aby pracować nad rozwinięciem tej współpracy na poziomie bilateralnym oraz europejskim w oparciu o wspólne wartości, jakie nas jednoczą.”

Zdecydowanie bardziej entuzjastycznie wypowiedział się natomiast niemiecki minister spraw wewnętrznych i jednocześnie lider bawarskiej partii CSU Horst Seehofer, który wezwał UE, aby porzuciła wobec Węgier „swoją arogancję oraz protekcjonalność.” Bawarski polityk należy w niemieckim rządzie w kwestiach migracyjnych do frakcji jastrzębi, która chce m.in. zdecydowanego ograniczenia liczby przyjmowanych uchodźców i migrantów. Daleko mu jednak do wypowiedzi Orbana, który mówi o konieczności „obrony chrześcijańskości Europy przed postępującą islamizacją”.

Europa raczej gratuluje

Orbanowi pogratulował także premier Polski Mateusz Morawiecki, który powiedział, że „droga reform nigdy nie jest łatwa, ale poparcie większości społeczeństwa pokazało, że było warto się tego podjąć”. Listy gratulacyjne do Viktora Orbana przesłali także przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker oraz przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. Pierwszy z nich poinformował także, że w najbliższych dniach zadzwoni do węgierskiego premiera, aby „przedyskutować sprawy, które leżą we wspólnym interesie”. Dodał jednak, że ma także zamiar przypomnieć Orbanowi, że „Unia Europejska jest wspólnotą demokracji i wartości, a ich ochrona jest w rozumieniu KE podstawowym obowiązkiem każdego – bez wyjątku – kraju członkowskiego”. Z kolei Donald Tusk poinformował, że „liczy na to, że Węgry odegrają kluczową rolę w utrzymaniu jedności w UE”.

Natomiast lider frakcji liberalnej (ALDE) w Parlamencie Europejskim Guy Verhofstadt, który na Twiterze napisał, że nie można węgierskiemu premierowi składać gratulacji „bez wzywania go do poszanowania europejskich wartości oraz wypomnienia mu atakowania praworządności oraz prób wprowadzenia autorytaryzmu”. Zareagował w ten sposób na gratulacje złożone przez Manfreda Webera, czyli lidera Europejskiej Partii Ludowej (EPP), a więc centroprawicowej frakcji, do której należy w PE węgierski Fidesz.