Niemcy: Skrajnie prawicowe trolle próbowały wpłynąć na wynik ostatnich wyborów

źródło Wikipedia

Dwa opublikowane w tym tygodniu raporty pokazały nie tylko skalę zjawiska, ale także metody jakimi posługiwali się aktywiści skrajnie prawicowych organizacji, aby szerzyć w niemieckojęzycznym internecie mowę nienawiści oraz agitować przeciw partiom głównego nurtu, a za nacjonalistyczną Alternatywą dla Niemiec (AfD). Eksperci zbadali m.in. bardzo skomplikowaną strukturę i hierarchię skrajnie prawicowych internetowych trolli.

 

Kampania wyborcza przed wyborami do Bundestagu we wrześniu 2017 r. była pełna emocji i toczyła się także w internecie. Według analizy przeprowadzonej przez londyński Institute for Strategic Dialogue (ISD) oraz grupę monitorujących działalność skrajnej prawicy aktywistów „Alt Right Leaks”, a opublikowanej przez niemieckie media publiczne oraz dziennik „Süddeutsche Zeitung”, w niemieckojęzycznym internecie niezwykle aktywna była w tym okresie liczącą około 5 tys. osób grupa „Reconquista Germanica”. Jej członkowie zakładali fałszywe konta m.in. w serwisach YouTube, Facebook i Twitter, aby sterować debatą polityczną w globalnej sieci na konkretne tematy lub wątki.

Jak działały skrajnie prawicowe trolle?

Cała operacja była dobrze zaplanowana i przeprowadzona bardzo konsekwentnie. Wszystko rozpoczęło się dokładnie 3 tygodnie przed wyborami. Armia skrajnie prawicowych trolli otrzymywała codziennie rano dokładne instrukcje działań na dany dzień. Dotyczyły one publikowania postów i komentarzy atakujących przede wszystkim partie CDU, SPD, Zielonych oraz Lewicę (Die Linke). Wsparcie otrzymywała natomiast AfD.

Główne wątki, wokół których obracała się inicjowana przez trolli debata dotyczyły polityki migracyjnej, napływu uchodźców do Europy oraz wizerunku Niemiec na arenie międzynarodowej. Raport ISD oraz „Alt Right Leaks” zwraca uwagę, że kampania trollingu była zorganizowana na wzór operacji wojskowej z jasnym podziałem na konkretne oddziały trolli, ich dowódców oraz cały łańcuch dowodzenia. Najwyżsi rangą administratorzy kampanii internetowego oczerniania otrzymywali nawet stopnie na wzór wojskowych.

Działania trolli nie ograniczały się do publikowania określonych treści, ale także podawania ich dalej, kreowania fałszywych trendów w serwisach społecznościowych (tzw. astroturfing) oraz wystawiania pozytywnych ocen jednym treściom, a negatywnych innym. Pomagało to umieszczać konkretny przekaz wyżej na listach wyszukiwania. Przykładem takiego działania było np. wykreowanie przez grupę „Reconquista Germanica” hasztagu #notmychancellor (#niemójkanclerz), dzięki któremu udało jej się przejąć niemal w całości dyskusję na Twitterze na temat debaty telewizyjnej między kanclerz Angelą Merkel, a jej głównym oponentem – ówczesnym liderem SPD Martinem Schulzem. Obiektem ataków trolli byli nie tylko politycy, ale także umiarkowane media.

USA, Rosja i trolle

Zgodnie z przewidywaniami podczas szczytu APEC w Wietnamie nie doszło do dwustronnego spotkania prezydentów Rosji i USA. Krótko przedtem rosyjskie media ujawniły, jak funkcjonowała w latach 2015-2017 rosyjska firma, będąca w rzeczywistości tzw. fabryką trolli, w której bardzo ważny był …

Mała grupa przejęła dużą część debaty

Druga ze wspomnianych analiz (przeprowadzona już tylko przez ISD) pokazała skalę działania skrajnie prawicowych aktywistów w internecie. Badane profile aktywne były jedynie w dyskusjach, w których pojawiała się mowa nienawiści. Użytkownicy ci nie podejmowali żadnych innych tematów. Interesowała ich tylko kampania wyborcza i bieżąca polityka. Według zebranych przez ISD danych aż połowa wszystkich „like’ów” pod postami zawierającymi skrajnie prawicowe treści umieszczania była przez zaledwie 5 proc. aktywnych wówczas użytkowników. Za 25 proc. interakcji odpowiadał zaś tylko 1 proc. aktywnych profili. Przedwyborcza debata polityczna w internecie została więc zdominowana przez małą, ale dobrze zorganizowaną grupę skrajnie prawicowych użytkowników.

Dokładnej analizie poddano ponad 3 tys. postów w serwisach społecznościowych oraz ok. 18 tys. komentarzy pod publikacjami w różnych niemieckich mediach. Od stycznia w Niemczech obowiązuje nowe prawo, które surowo każe finansowo dostawców internetowych treści za odmowę lub zbyt wolne reagowanie na przypadki mowy nienawiści.

Od 1 stycznia działa w Niemczech nowe prawo dotyczące mowy nienawiści. Twitter zablokował czasowo konto posłanki AfD

Do 50 mln euro kary grozi portalom społecznościowym, które w ciągu doby nie usuną wpisu mogącego zawierać mowę nienawiści. Z tego powodu zablokowane zostało konto Beatrix von Storch, posłanki Alternatywy dla Niemiec (AfD). Partia uważa to za cenzurę.

Von Storch oburzył …