Niemcy i Francja nie sprzeciwią się opóźnieniu brexitu

Kanclerz Niemiec Angela Merkel, premier Wielkiej Brytanii Theresa May oraz prezydent Francji Emmanuel Macron na szczycie UE w Brukseli 20 października 2017 r., źródło European Council Audiovisual Services

Kanclerz Niemiec Angela Merkel, premier Wielkiej Brytanii Theresa May oraz prezydent Francji Emmanuel Macron na szczycie UE w Brukseli 20 października 2017 r., źródło European Council Audiovisual Services

Kanclerz Niemiec oraz prezydent Francji oświadczyli na wspólnej konferencji prasowej, że nie będą wyrażać sprzeciwu, jeśli Wielka Brytania zawnioskuje o przesunięcie w czasie wyjścia z Unii Europejskiej. Przypomnieli jednak, że opowiadają się za wynegocjowaną już umową brexitową.

 

Niemiecka kanclerz Angela Merkel podkreśliła, że odnosi się do przedstawianej przez brytyjską premier Theresę May koncepcji krótkoterminowego opóźnienia brexitu (o 2-3 miesiące). „Jeśli Wielka Brytania potrzebuje trochę więcej czasu, to nie będziemy się sprzeciwiać” – powiedziała Merkel. Dodała, że rozmawiała na ten temat z May podczas niedawnego szczytu UE-Liga Arabska w Szarm el-Szejk w Egipcie.

Francuski prezydent Emmanuel Macron wtórował kanclerz Merkel, mówiąc, że Francja i Niemcy stoją na stanowisku, że wciąż obowiązuje wynegocjowana już między Wielką Brytanią a UE umowa rozwodowa. „Nadszedł czas, żeby Brytyjczycy podjęli decyzję. Jesteśmy zgodni, że umowa nie może być jeszcze raz negocjowana, nawet jeśli potrzebują więcej czasu” – stwierdził Macron.

Wielka Brytania: May obiecuje głosowanie nad opóźnieniem brexitu

Brytyjska premier podczas swojego wystąpienia w parlamencie powtórzyła, że wciąż liczy, że Izba Gmin za 2 tygodnie zatwierdzi wynegocjowaną przez jej rząd umowę z Unią Europejską. Gdyby to jednak się nie udało, parlament będzie mógł zagłosować za odłożeniem brexitu.
 

Ponowne głosowanie …

Potencjalne opóźnienie brexitu

W ostatni wtorek (26 lutego) na posiedzeniu plenarnym Izby Gmin premier May zaproponowała więc nowy scenariusz rozwoju wypadków. Jeśli 12 marca rząd znów przegra głosowanie, natychmiast ogłoszone zostanie na 13 marca kolejne głosowanie. Posłowie mieliby tym razem zatwierdzić lub nie no-deal brexit. Jak tłumaczyła May, „chodzi o to, aby opuścić wówczas UE przy wyraźnej zgodzie ze strony parlamentu”.

Gdyby jednak Izba Gmin nie zatwierdziła no-deal brexit – 14 marca przeprowadzone będzie kolejne głosowanie. Dopiero w nim parlament mógłby wyrazić zgodę na odłożenie brexitu w czasie. May potwierdziła jednak, że liczy na to, że cała procedura zakończy się jednak 12 marca podczas pierwszego głosowania.

„Powiem to jasno, nie chcę rozciągania w czasie obowiązywania artykułu 50. unijnego traktatu. Gdyby brexit przesunięto przynajmniej do czerwca, Wielka Brytania musiałaby wziąć udział w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Pomyślcie jaki wysłalibyśmy wówczas sygnał do 17 mln ludzi, którzy 3 lata temu poparli wyjście z UE. Dlatego musimy się skupić na tym, aby wdrożyć umowę, która pomoże nam opuścić UE 29 marca” – powiedział May.

Premier dodała też, że ewentualne przedłużenie brexitu powinno być krótkie i jednorazowe, a groźba no-deal brexit przez to nie zniknie. „Można by to zrobić tylko poprzez odwołanie artykułu 50., ale tego nigdy nie zrobię i na to nigdy się nie zgodzę” – zapewniła. Nie dopuściła też możliwości zorganizowania ponownego referendum na temat wyjścia z UE. Jak tłumaczyła, „musi się bowiem trzymać swoich poprzednich zobowiązań”.

Brytyjscy rolnicy obawiają się amerykańskiej presji po brexicie

W przypadku bezumownego brexitu, brytyjski rząd nie powinien spieszyć się z zawarciem umowy handlowej ze Stanami Zjednoczonymi, twierdzi w rozmowie z EURACTIV.com urzędnik z Brytyjskiego Związku Rolników.
 

„Myśl, że sytuacja kiedy mamy bezumowny brexit i szukamy ratunku w umowie z państwem, …