May chce dalszego opóźnienia brexitu

Premier Wielkiej Brytanii Theresa May, źródło: Flickr/EU2017EE Estonian Presidency, fot. Arno Mikkor (EU2017EE)

Premier Wielkiej Brytanii Theresa May, źródło: Flickr/EU2017EE Estonian Presidency, fot. Arno Mikkor (EU2017EE)

Brytyjska premier, po siedmiogodzinnym kryzysowym posiedzeniu rządu, oświadczyła, że chce ponadpartyjnego porozumienia wokół brexitu. Będzie na to jednak potrzebowała więcej czasu niż do 12 kwietnia. Taki termin na znalezienie rozwiązania ustaliła UE.

 

Theresa May podkreśliła, że wciąż chce doprowadzić do wyjścia Wielkiej Brytanii z UE i to w terminie, który pozwoli uniknąć Londynowi udziału w majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego. Dodała, że wciąż szukać będzie możliwości przeprowadzenia brexitu w oparciu o określającą jego warunki umowę, ale musi być ona zgodna z wynegocjowanym już z UE porozumieniem.

May stwierdziła również, że „rozumie zmęczenie tych, którzy skłaniają się do brexitu bez umowy” i że chciałaby „przedłużenia wszystkiego na tak krótko jak to tylko możliwe.” „To trudne czasy dla wszystkich, a emocje buzują. Możemy i musimy jednak doprowadzić do kompromisów, dzięki którym damy Brytyjczykom to, za czym zagłosowali w referendum” – powiedziała brytyjska premier.

Poinformowała też, że jeśli nie uda jej się porozumieć z liderem Partii Pracy Jeremym Corbynem, to przedstawi w Izbie Gmin szereg propozycji na temat dalszych działań i wyniki głosowania uzna za wiążące dla siebie, o ile zaakceptuje to opozycja. Wówczas przedstawi projekt nowej ustawy implementującej umowę brexitową, aby zamknąć cały proces przed 22 maja.

Wielka Brytania: Izba Gmin po raz trzeci odrzuca umowę brexitową

Brytyjski parlament po raz trzeci odrzucił w głosowaniu projekt umowy rozwodowej z Unią Europejską. Tym razem posłowie głosowali nad odchudzoną wersją porozumienia, która obejmowała jedynie podstawowe kwestie. Premier Theresa May w zamian za poparcie umowy oferowała swoją dymisję. Posłowie jednak …

Reakcje na wystąpienie May

Jeremy Corbyn poinformował, że spotka się z Theresą May, aby omówić sytuację wokół brexitu. „Zdaję sobie sprawę z tego, że ciąży na mnie odpowiedzialność związana z reprezentowaniem ludzi, którzy wsparli Partię Pracy w ostatnich wyborach, a także tych, którzy tego nie zrobili, ale oczekują pewności i bezpieczeństwa co do swojej przyszłości” – oświadczył. Przypomniał, że jego ugrupowanie opowiada się za brexitem w miękkiej wersji, czyli m.in. pozostaniem Wielkiej Brytanii w unii celnej oraz na wspólnym unijnym rynku.

Z kolei jeden z liderów skrzydła zwolenników twardego brexitu w Partii Konserwatywnej Jacob Rees-Mogg stwierdził, że inicjatywa May to „próba odwołania brexitu przez dobicie targu z socjalistami.” Inny wpływowy członek tego skrzydła wśród torysów Boris Johnson nazwał wystąpienie May „bardzo rozczarowującym”.

Natomiast lider Szkockiej Partii Narodowej (SNP) w Izbie Gmin Ian Blackford odrzucił propozycję May. „Jedynie wydłużamy agonię zamiast zapewnienia jasności w sprawie przyszłości. SNP wykazało się gotowością do znalezienia kompromisu, aby przełamać ten impas, ale naszym priorytetem pozostaje zatrzymanie brexitu. Fiasko brexitu pokazuje ponad wszelką wątpliwość, że Szkocja nie jest traktowana jako równy partner w ramach Zjednoczonego Królestwa i jedyną drogą, aby ochronić nasz interes narodowy jest ogłoszenie niepodległości” – powiedział Blackford.

Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, który na 10 kwietnia zwołał specjalny szczyt UE ws. brexitu, skomentował doniesienia z Londynu ostrożnie. „Nawet jeśli, po dzisiejszym dniu nie wiemy jaki będzie koniec, bądźmy cierpliwi” – napisał na Twitterze, oznaczając swój wpis hasztagiem #Brexit.