Marine Le Pen: „Sądy dokonują zamachu stanu”

Marine Le Pen, © European Union 2016 - European Parliament

Marine Le Pen, © European Union 2016 - European Parliament

W ten sposób liderka francuskiej nacjonalistycznej partii Zgromadzenie Narodowe skomentowała decyzję sędziów o zablokowaniu wypłaty dla jej ugrupowania 2 mln euro budżetowej dotacji. Partia Marine Le Pen jest w poważnych finansowych tarapatach. Sąd UE nakazał kilku europosłom zwrot bezprawnie wydanych funduszy unijnych. Zbliża się także termin spłaty kilku bankowych pożyczek.

 

Zablokowanie przez francuski sąd na wniosek prokuratury 2 mln euro to skutek śledztwa prowadzonego w sprawie sprzeniewierzenia pieniędzy jakie eurodeputowani Zgromadzenia Narodowego (do niedawna ugrupowanie to znane było jako Front Narodowy) mieli wydać niezgodnie z regulaminem Parlamentu Europejskiego. Zamiast na pracę w Brukseli czy Strasburgu zostały one bowiem wydane na partyjne działania na francuskiej lokalnej scenie politycznej. Kwestionowany jest także zakup świątecznych prezentów od eurodeputowanych. Sama Marine Le Pen ma zwrócić prawie 300 tys. euro. Niewiele niższą kwotę ma oddać inny polityk jej partii Bruno Gollnisch.

W sumie – według ustaleń Europejskiego Urzędu ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF) – europosłowie francuskiej skrajnej prawicy mogli w latach 2010-2016 z funduszy PE opłacić nawet 40 krajowych asystentów za łączną kwotę nawet 5 mln euro. Francuska prokuratura podejrzewa, że mogło to być nawet 7 mln euro. W sumie dochodzeniem objętych jest 10 francuskich europosłów, większość z nich to właśnie politycy skrajnej prawicy.

Sąd UE podtrzymał decyzję PE. Marine Le Pen musi zwrócić 300 tys. euro

Sąd Unii Europejskiej podtrzymał decyzję Parlamentu Europejskiego, który nakazał francuskiej europosłance i liderce skrajnie prawicowego ugrupowania Zgromadzenie Narodowe zwrócić prawie 300 tys. euro unijnych dotacji, które zostały wydane niezgodnie z zasadami. Le Pen może się jeszcze od tej decyzji odwołać …

Nacjonaliści zbankrutują do końca wakacji?

Zabezpieczenie części budżetowej dotacji dla Zgromadzenia Narodowego ma zapewnić środki na spłatę wszelkich zobowiązań wobec PE, gdy decyzje w tej sprawie się uprawomocnią. Marine Le Pen zaskarżyła już decyzję o zablokowaniu partyjnych środków i zapowiada pozew przeciw PE do Trybunału Sprawiedliwości UE. Ale na razie – przynajmniej przez kilka tygodni – pieniądze francuskich nacjonalistów będą zamrożone. To poważny cios dla finansów partii, ponieważ rocznie otrzymuje ona z budżetu państwa ok. 4,5 mln euro. Dotacje takie otrzymują francuskie partie obecne w krajowym parlamencie. Ich wysokość zależy od wyborczego wyniku. Zgromadzenie Narodowe ma w niższej izbie francuskiego parlamentu 7 deputowanych.

Marine Le Pen nazwała decyzję w sprawie jej partii „atakiem na demokrację”, który „ma doprowadzić do uśmiercenia Zgromadzenia Narodowego”. „Dwóch sędziów postanowiło zlekceważyć zasadę domniemania niewinności i wydać zarządzenie bez jakiegokolwiek prawomocnego wyroku, aby zamordować główną opozycyjną partię we Francji. To prawdziwy zamach stanu” – oświadczyła. Tłumaczyła, że jej ugrupowanie bardzo szybko straci płynność finansową i do sierpnia praktycznie zbankrutuje. Rzecznik Zgromadzenia Narodowego Sebastien Chenu oświadczył natomiast, że pieniądze skończą się już 15 lipca. „Od tej chwili nie będziemy mogli wypłacać wynagrodzeń naszym pracownikom, płacić czynszu za biura czy regulować wszelkich innych zobowiązań” – powiedział.

Zgromadzenie Narodowe zaciągnęło też kilka kredytów na kampanie wyborcze. Ponieważ udzielenia ich odmówiło wiele banków francuskich, nacjonaliści zwrócili się do banków zagranicznych, głównie takich o rosyjskim kapitale oraz powiązanych z Gazpromem i Kremlem. Termin spłaty części z tych zobowiązań już nadszedł. Partia Marine Le Pen ma także kłopot z bankowymi rachunkami. W listopadzie kilka francuskich banków wymówiło nacjonalistom umowy o prowadzenie rachunków argumentując to podejrzanymi przepływami finansowymi (np. od udzielających kredytów zagranicznych instytucji finansowych). Le Pen nazwała te działania „bankową fatwą nałożoną na jej partię”.

Inne partie opozycyjne wspierają nacjonalistów

Decyzja sądu o zablokowaniu budżetowej dotacji nie spodobała się także części politycznych przeciwników Le Pen, którzy jednak pozostają również w opozycji do prezydenta Emmanuela Macrona i jego partii Naprzód Republiko!, która kontroluje parlament. Wynika to jednak nie z poparcia dla polityki Marine Le Pen, ale z niechęci do Macrona i obaw o wykorzystanie wymiaru sprawiedliwości do utrudnienia działania opozycji. „Jedną z podstawowych zasad działania demokratycznego państwa jest zapewnienie, aby wszelkie konfiskaty nie zagrażały podstawowej egzystencji partii politycznej” – oświadczył lider Partii Socjalistycznej Olivier Faure. Z kolei przewodniczący centrowej Unii Demokratów i Niezależnych (to ugrupowanie blisko współpracuje z centroprawicowymi Republikanami) Jean-Christophe Lagarde stwierdził, że protesty Le Pen „są słuszne”, a francuscy sędziowie powinni zaczekać na uprawomocnienie się wyroków sądów unijnych.

Zgromadzenie Narodowe próbuje ratować się nie tylko protestami i apelacjami, ale także zbiórką publiczną. Uruchomiono już zaadresowaną do zwolenników partii internetową platformę, przez którą można wpłacać specjalne datki. Skarbnik nacjonalistów Wallerand de Saint-Just poinformował, że w ciągu kilku pierwszych godzin udało się zebrać 60 tys. euro.

Marine Le Pen oskarża banki o zmowę wymierzoną we Front Narodowy

Liderka francuskiej skrajnej i antyunijnej prawicy ostro skrytykowała sektor finansowy po tym jak kilka banków zamknęło konta należące do niej samej oraz do kierowanej przez nią partii. Oświadczyła, że na Front Narodowy nałożono „bankową fatwę”, której celem jest „zduszenie przez …