„Manifest Piketty’ego” odmieni Unię?

Thomas Piketty, źródło: Flickr, CEU, Daniel Vegel (CC BY-NC-ND 2.0 https://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/2.0/)

Jednolita stawka CIT, wyższy PIT dla najbogatszych, a także podatek od majątku i emisji dwutlenku węgla – to główne założenia tzw. manifestu Piketty’ego. Ekonomiści wątpią w jego powodzenie.

 

Manifest na rzecz demokratyzacji został opublikowany w połowie grudnia na łamach kilku europejskich dzienników. Wśród jego sygnatariuszy znalazł się m.in. francuski ekonomista i polityk Thomas Piketty, który zajmuje się zjawiskiem nierówności dochodowych.

Europa musi zbudować nowy model gospodarczy

„W obliczu Brexitu oraz wyboru antyeuropejskich rządów w wielu krajach członkowskich nie można kontynuować takiej polityki, jak dotychczas” – przekonują autorzy manifestu. Podkreślają, że ich propozycje nie są idealne, natomiast opierają się na prostym założeniu: „Europa musi zbudować nowy model gospodarczy, który zapewni sprawiedliwy i trwały rozwój społeczny swoich obywateli”.

W manifeście zaproponowano stworzenie budżetu na rzecz demokratyzacji, o którym decydowałaby nowa instytucja – niezależne Zgromadzenie Europejskie. Nawet 80 proc. jego składu mieliby stanowić posłowie zasiadający w parlamentach krajowych. Wynoszący 800 mld euro budżet stanowiłby aż 4 proc. unijnego PKB, czyli czterokrotnie więcej, niż obecnie. Wpływy do budżetu pochodziłyby z czterech nowych podatków.

Nowe źródła finansowania

Pierwszym źródłem, w założeniu odpowiedzialnym za 1,5 proc. PKB, byłby podatek CIT ustanowiony na poziomie 37 proc. Jak wytłumaczono w manifeście, do uśrednionej wartości CIT w krajach członkowskich (22 proc.) dodano dodatkowe 15 proc.

Stawka PIT od dochodów powyżej 100 tys. euro rocznie miałaby wzrosnąć o 10 proc., a stawka od dochodów powyżej 200 tys. euro – o 20 proc. Według autorów manifestu powinno to zapewnić dochód na poziomie 1 proc. PKB.

Źródłem wpływu na poziomie 1,1 proc. PKB miałoby być opodatkowanie majątków. Majątki warte 1 mln euro objęte byłyby podatkiem wynoszącym rocznie 1 proc., majątki warte ponad 5 mln euro – stawką pięcioprocentową.

Ostatnią propozycją jest podatek od emisji tlenku węgla wynoszący minimum 30 euro za tonę. Obecnie opodatkowanie w tym zakresie różni się w zależności od kraju członkowskiego.

Jakie finansowanie WPR po 2020 r.?

Jaki kształt powinna przybrać w nowej siedmioletniej perspektywie finansowej UE na lata 2021-2027 Wspólna Polityka Rolna? Dotychczasowe informacje jakie napływają z Komisji Europejskiej, choćby z komunikatu KE z końca ubiegłego roku czy z zaprezentowanej na początku maja wstępnej propozycji na …

Nie dla „unii transferowej”

Połowa środków z budżetu miałaby trafić do krajów członkowskich i mogłaby być rozdysponowana wedle ich woli. Reszta miałaby finansować zadania na poziomie unijnym – aż połowa tej części finansowałaby badania naukowe i uczelnie wyższe.

Autorzy projektu podkreślili, że chcą uniknąć sytuacji, w której bogatsze kraje zobowiązane są do finansowania biedniejszych. Zgodnie z projektem różnica między kwotą otrzymywaną z nowych podatków a kwotą wydawaną na to, by je płacić, nie mogłaby przekroczyć 0,1 proc. PKB kraju członkowskiego.

Zbyt duże różnice między krajami członkowskimi

Zdaniem doktora nauk ekonomicznych, prezesa fundacji WiseEuropa Macieja Bukowskiego propozycja ta nie będzie cieszyła się powodzeniem wśród krajów członkowskich.

„Ja jestem bardzo sceptycznie nastawiony do tego typu inicjatyw, dopóki kraje są bardzo zróżnicowane” – ocenił.

Jak podkreślił, podział na mniej i bardziej rozwiniętą Europę będzie trwał jeszcze kilkadziesiąt lat. „Jest ryzyko, że potem okaże się, że Bułgaria, Rumunia czy Polska w wyniku tych podatków emisyjnych płacą bardzo dużo, jednocześnie mając relatywnie słabą walutę” – zauważył.

Bukowski wskazał jednocześnie, że w przypadku państw federalnych, takich jak Stany Zjednoczone i Szwajcaria stawki podatków bezpośrednich różnią się nawet w obrębie jednego kraju. „Raczej się ujednolica podatki pośrednie, zresztą podobnie jest w Unii Europejskiej, VAT jest znacznie bardziej ujednolicony” – powiedział Bukowski.

Krytycznie odniósł się również do propozycji zminimalizowania różnicy między kwotą wpłacaną do budżetu a z niego wypłacaną. Jego zdaniem równie dobrze decyzję o tym, na co wydaje się fundusze, mogłoby podejmować kraje członkowskie. „Podatki służą ostatecznie redystrybucji i ta redystrybucja odbywa się przez podatki” – ocenił.

KE i Włochy porozumiały się w sprawie budżetu

Włoskie władze zgodziły się obniżyć prognozę deficytu budżetowego na przyszły rok, na co nalegała Komisja Europejska. Nie będzie więc juz potrzeby uruchamiania procedury nadmiernego deficytu.
 
O osiągnięciu porozumienia poinformował wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej ds. wspólnej waluty Valdis Dombrovskis. „Intensywne negocjacje doprowadziły do …

Budżet ideologiczny?

Prof. Witold Orłowski, ekonomista PwC, zgodził się, że Unia Europejska potrzebuje większego budżetu, a drogą do tego mogą być wspólne europejskie podatki. Jednak jego zdaniem propozycja autorów manifestu wydaje się nie być do końca przemyślana.

Jego wątpliwości budzi m.in. pomysł zbierania środków wynoszących łącznie 4 proc. PKB krajów Unii i ponownego rozdysponowania aż połowy z nich między kraje członkowskie.

Orłowski wskazuje również, że propozycja nie ogranicza się do stworzenia nowego budżetu, ale forsuje też pewną ideologię podatkową, o czym świadczy wspólna stawka CIT czy bardziej progresywny PIT i podatek od majątku.

„Większy budżet UE to jedno, a zmiana filozofii opodatkowania dla wszystkich krajów Unii to drugie. Nie widzę powodu, aby te sprawy były łączone” – stwierdził prof. Orłowski.

Będzie odrębny budżet dla strefy euro

Podczas ubiegłotygodniowego szczytu w Brukseli europejscy przywódcy postanowili o zainaugurowaniu prac nad odrębnym budżetem dla strefy euro.
 
Pomysł utworzenia osobnego mechanizmu finansowego przeznaczonego tylko dla państw należących do strefy euro przedstawił kilka miesięcy temu prezydent Francji Emmanuel Macron. Latem udało mu …

50 tysięcy podpisów

Pod manifestem na stronie „Poruszamy Europę” (Wemove.eu) podpisało się do tej pory prawie 50 tysięcy osób.