Macron podał się do dymisji

We wtorek (30 sierpnia) z francuskiego rządu odszedł dotychczasowy minister gospodarki Emmanuel Macron. Jego obowiązki przejął minister finansów Michel Sapin, który często ścierał się z Macronem.

Macron poinformował, że planował odejść już w lipcu br. Jednak powstrzymać go miały zamachy we Francji, jako że „dla każdej odpowiedzialnej osoby niewyobrażalnym było odejście z rządu w tym czasie”.

Macron

Młody, obecnie 38-letni Macron był w rządzie dwa lata. Objął to stanowisko nie poprzez struktury rządzącej Partii Socjalistycznej, ale wywodząc się z kręgu doradców prezydenta François Hollande’a. Wcześniej był bankierem inwestycyjnym pracującym w Rothschild & Cie Banque, gdzie doprowadził do przejęcia przez Nestlé firmy Pfizer, wycenianego na ok. 10 mld dolarów. Przedtem pracował m.in. w Inspektoracie Generalnym Finansów (francuski odpowiednik Najwyższej Izby Kontroli) oraz był częścią rządowej komisji starającej się poprawić francuski wzrost gospodarczy.

Mimo że Macron należał do rządu socjalistów, to w ciągu ostatnich dwóch lat promował reformy przyjazne dla biznesu. Zaliczyły się do nich deregulacja zawodów prawnych, pozwolenie na handel w niedziele – pakiet reform został nawet określony jako loi Macron, czyli prawo Macrona. Macron kwestionował także sens dalszego istnienia 35-godzinnego tygodnia pracy oraz propozycję Hollande’a wprowadzenia 75-proc. podatku dla najbogatszych.

>> Czytaj o planie reform gospodarczych we Francji

Prezydenckie ambicje

Macron, prócz tego, że nigdy nie startował w żadnych wyborach, nie był także częścią Partii Socjalistycznej, nawet po wejściu do rządu nie zapisał się do partii. W kwietniu tego roku jednak założył własne ugrupowanie En Marche, co zostało potraktowane jako sygnał prezydenckich ambicji byłego już ministra – za co został skrytykowany przez Hollande’a.

Jego odejście jest poczytywane jako kolejny krok w tym kierunku, choć Macron nie powiedział wprost, że faktycznie będzie kandydował. „Jestem zdeterminowany zrobić wszystko, by nasze wartości, pomysły i czyny przemieniły Francję – od przyszłego roku poczynając” – powiedział minister przy ogłaszaniu dymisji.

Wybory

W przyszłym roku we Francji odbędą się wybory prezydenckie (w kwietniu lub maju). W przeciwieństwie do poprzednich sytuacji, kiedy – jeżeli nie został osiągnięty limit kadencji – spodziewano się poparcia przez partię rządzącą wywodzącego się z niej urzędującego prezydenta, w tym przypadku nie jest to pewne.

Hollande ma jedne z najniższych w historii Francji wyniki poparcia społecznego. Jego partia przygotowuje się do prawyborów (pod koniec stycznia 2017 r.), w których jego zwycięstwo nie jest przesądzone – a kandydatura Macrona może jeszcze bardziej zmniejszyć jego szanse, zabierając mu głosy centrystów popierających dotychczasowe reformy.

Republikanie

Także główni rywale Socjalistów, Republikanie, nie są zjednoczeni wokół jednego kandydata. B. prezydent Nicolas Sarkozy ogłosił w sierpniu, że będzie się ubiegał o nominację partyjną (Republikanie także przeprowadzą prawybory – w listopadzie br.). Jednak w ramach walki o wyborców z populistycznym, skrajnie prawicowym Frontem Narodowym Sarkozy przybiera twardą prawicową linię, co zrodziło obawy wśród części Republikanów o możliwość utraty centroprawicowych wyborców.

>> Czytaj więcej o kandydaturze Sarkozy’ego

Z tego powodu na razie w sondażach (źródło TUTAJ) prowadzi inny kandydat republikański Alain Juppe, który mierzy w zdobycie bardziej centrowego poparcia. Jemu także może zaszkodzić postrzegany jako umiarkowany, pozbawiony wcześniejszych związków partyjnych Macron.

W tegorocznych sondażach ze stycznia br., gdy firma Odoxa badała różne możliwe starcia w drugiej turze wyborów prezydenckich (sondażownie oceniają za mało prawdopodobne uzyskanie przez jakiegokolwiek kandydata wystarczającej liczy głosów do zwycięstwa w pierwszej turze), Macron – rozważany jako kandydat Socjalistów – wygrywał zarówno z Sarkozym, jak i Marine Le Pen, liderką Frontu Narodowego, ale przegrywał z Juppe’m (źródło TUTAJ).

Miesiąc na przygotowanie kandydatury

Na razie En Marche zapowiada, że partia przez wrzesień będzie spotykała się z obywatelami. Ma to pomóc poznać „ich troski i problemy”. Następnie partia przedstawi swoje oficjalne propozycje polityczne – w tym stanowisko w sprawie kandydatury Macrona.

„Macron będzie musiał przekuć swoją popularność na głosy. Nie będzie to jednak łatwe, ponieważ nie jest lubiany na lewicy, a sympatia prawicy wcale nie musi się obrócić w w poparcie wyborcze” – powiedział agencji Reutera analityk sondażowni IFOP Frederic Dabi. (kk)