Kraj Basków: Ponad 200 km „żywego łańcucha” ws. referendum nt. niepodległości

"Żywy łańcuch" w Kraju Basków, źródło: Wikipedia/Argia.com/fot. Dani Blanco

"Żywy łańcuch" w Kraju Basków, źródło: Wikipedia/Argia.com/fot. Dani Blanco

Tysiące osób utworzyło wczoraj (10 czerwca) długi na 202 kilometry „żywy łańcuch”, który miał symbolizować baskijskie dążenia do uzyskania niepodległości. Położony na północy Hiszpanii Kraj Basków ma największą autonomię ze wszystkich hiszpańskich regionów. Ruch proniepodległościowy nie cieszy się jednak aż takim poparciem jak w Katalonii.

 

Według organizatorów „żywy łańcuch” utworzyło aż 175 tys. osób. Miejscowa policja nie podała natomiast żadnych swoich szacunków na temat liczby uczestników. Udało się jednak połączyć dwa największe miasta regionu – Bilbao i San Sebastian z miastem Vitoria, gdzie mieści się siedziba lokalnego parlamentu. Wiele osób miało na sobie chustki lub koszulki z napisem „Gure Esku Dago”, czyli „Wszystko w naszych rękach”. Tak nazywa się też proniepodległościowa organizacja, która zorganizowała ten happening.

Baskowie chcą referendum, niepodległości już niekoniecznie

Demonstrację poparły wszystkie ugrupowania, które opowiadają się za niepodległością, w tym rządząca w regionie Baskijska Partia Nacjonalistyczna (PNV) i EH Bildu, czyli partia, która przez wiele lat uznawana była za polityczne ramię terrorystycznej organizacji ETA. Niemal dokładnie miesiąc temu ETA ogłosiła samorozwiązanie i przejście jej działaczy do wyłącznie politycznej działalności na rzecz oderwania się od Hiszpanii. „Chcemy wysłać sygnał do Unii Europejskiej i rządów Hiszpanii oraz Francji, że nasz prastary naród chce w swobodny i demokratyczny sposób decydować o swej przyszłości, i że to zrobimy” – mówił koordynator EH Bildu Arnaldo Otega.

Również rzecznik prasowy organizacji Gure Esku Dago Angel Oiarbide powiedział, że Baskowie „chcą decydować sami o swojej przyszłości”. „Prawo do decydowania jest podstawowym instrumentem gwarantującym długotrwałe współistnienie” – podkreślił Oiarbide. Pod koniec maja proniepodległościowe partie, które mają większość w lokalnym parlamencie, przyjęły projekt nowej preambuły do tzw. statutu regionu, w którym wspomniano o możliwości przeprowadzenia referendum ws. secesji od Hiszpanii. W Kraju Basków poparcie dla niepodległości nie jest jednak aż tak wysokie jak w Katalonii. Według ostatnich badań oderwanie się od Hiszpanii popiera tylko 15-17 proc. mieszkańców Kraju Basków, podczas gdy w Katalonii niepodległości chce ok. 50 proc. respondentów. Jednak brak wielkiego poparcia dla niepodległości wśród Basków nie oznacza, że nie chcą oni przeprowadzenia referendum. Podczas gdy sukcesywnie spada liczba zwolenników secesji, rośnie odsetek tych, którzy chcieliby tę kwestię rozstrzygnąć wreszcie w powszechnym głosowaniu.

Baskijska organizacja separatystyczna ETA ogłosiła rozwiązanie

Znana m.in. z działalności separatystycznej ETA wydała oświadczenie, w którym ogłosiła zamiar zakończenia swojej działalności. Prowadzona przez nią z rządem w Madrycie walka o oderwanie Kraju Basków od Hiszpanii została oficjalnie zakończona w 2011 r. W czasie trwającego od 1959 …

Referendum mało prawdopodobne

Jest jednak bardzo mało prawdopodobne, by władze w Madrycie zgodziły się na przeprowadzenie w Kraju Basków referendum ws. niepodległości. Rząd centralny nie będzie chciał bowiem zachęcać do działania separatystów w Katalonii. Podczas wczorajszego „żywego łańcucha” w Kraju Basków część osób przystrojona była również w katalońskie barwy lub symbolikę. 1 października 2017 r. lokalne władze w Barcelonie przeprowadziły mimo sprzeciwu Madrytu referendum ws. niepodległości. Rząd centralny odpowiedział zawieszeniem katalońskiej autonomii i przejęciem bezpośredniej kontroli nad regionem.

Kraj Basków posiada większą autonomię niż pozostałe 16 regionów Hiszpanii, ma m.in. własną policję, system edukacji oraz pewną autonomię podatkowo-finansową. Baskijski jest też w tym regionie językiem urzędowym. Kraj Basków znajduje się pod hiszpańskim panowaniem od XVI wieku. Mówiący własnym językiem Baskowie, których kultura różni się od hiszpańskiej, mieszkają także w południowo-zachodniej Francji. Ruch pro-niepodległościowy aktywny jest jednak głównie w Hiszpanii i wywodzi swoje korzenie od XIX-wiecznych baskijskich nacjonalistów. Wojna między hiszpańskim rządem centralnym a baskijską zbrojną organizacją ETA trwał od 1968 do 2010 r. i kosztowała życie ponad 850 osób.

Premier Hiszpanii: Samorozwiązanie ETA nie zmieni naszej polityki

Mariano Rajoy ogłosił w odpowiedzi na decyzję, sięgających nierzadko po metody terrorystyczne, baskijskich separatystów, że nie zagwarantuje im ona bezkarności. Podczas prawie sześciu dekad działalności ETA zabiła ponad 850 osób. W tym tygodniu liderzy tej organizacji poinformowali o zakończeniu „jakiejkolwiek …