Katalonia: Ruszył proces organizatorów referendum niepodległościowego

Flagi Hiszpanii i Katalonii, źródło Pixabay

Flagi Hiszpanii i Katalonii, źródło: MaxPixel (CC0 Public Domain)

Przed Sądem Najwyższym w Madrycie stanęło dziś 12 katalońskich polityków związanych z obozem niepodległościowym. Wszyscy oni brali udział w organizacji nielegalnego według władz Hiszpanii referendum na temat niepodległości Katalonii, które odbyło się 1 października 2017 r.

 

9 z 12 oskarżonych jest obecnie objętych aresztem tymczasowym. Na początku lutego przewieziono ich z więzień na terenie Katalonii do Madrytu. W dwóch madryckich aresztach przebywają obecnie szefowie dwóch największych katalońskich organizacji niepodległościowych Jordi Sanchez i Jordi Cuixart oraz była przewodnicząca lokalnego katalońskiego parlamentu Carme Forcadell, były wicepremier katalońskiego rządu lokalnego Oriol Junqueras, a także pięcioro byłych ministrów – Raul Romeva, Jordi Turull, Josep Rull, Joaquin Forn i Dolors Bassa.

Z wolnej stopy odpowiadać będą natomiast trzej inni eks-członkowie rządu – Santi Vila, Meritxell Borras oraz Carles Mundo. Wszyscy oni oskarżeni są o wszczęcie buntu, niepodporządkowanie się decyzjom władz centralnych oraz sprzeniewierzenie środków publicznych, które wydano na referendum niepodległościowe. Przestępstwa te są zagrożone karą nawet 25 lat więzienia.

Ogromne zainteresowanie procesem

Proces budzi ogromne zainteresowanie nie tylko w Hiszpanii, ale również na świecie. Sala rozpraw Sądu Najwyższego liczy tylko 100 miejsc. Wejściówki na rozprawy rozeszły się błyskawicznie. Na czas procesu w sądzie akredytowało się dodatkowych 600 dziennikarzy ze 170 redakcji z niemal całego świata. Ci, którzy nie zmieszczą się na sali rozpraw (wejściówki udało się zdobyć głównie obywatelom Hiszpanii), będą mogli śledzić przebieg rozprawy podczas specjalnej transmisji z sali sądowej. Transmisja będzie dostępna w internecie dla wszystkich we wszystkie dni procesu.

Rozprawy będą się odbywać przez conajmniej kilkanaście tygodni we wtorki, środy i czwartki. Sędziowie zapowiedzieli, że będą chcieli zakończyć proces za ok. 3 miesięcy, aby zdążyć przed zaplanowanymi na maj wyborami samorządowymi w Hiszpanii. Będzie to jednak trudne. Do przesłuchania jest ponad 500 świadków, w tym były premier Mariano Rajoy czy burmistrz Barcelony Ada Colau. Według niektórych ocen proces może więc potrwać conajmniej do lipca.

Na ławie oskarżonych brakuje jednak „numeru jeden” na liście poszukiwanych katalońskich polityków – byłego premiera lokalnego rządu Katalonii i lidera ruchu pro-niepodległościowego Carlesa Puigdemonta. Przebywa on obecnie w Belgii, dokąd zbiegł tego samego dnia, gdy hiszpański prokurator generalny polecił zatrzymać organizatorów referendum. Belgijskie władze odmówiły Hiszpanii wydania Puigdemonta (oraz sześciu zbiegłych razem z nim innych członków jego rządu), ponieważ w belgijskim systemie prawnym nie istnieje takie przestępstwo jak wszczynanie rebelii. W Belgii chronili się także przed laty przed hiszpańskim wymiarem sprawiedliwości działacze baskijskiego ruchu niepodległościowego, na których nie ciążyły zarzuty o działalność terrorystyczną.

Hiszpania: Przygotowania do procesu katalońskich separatystów

Długo zapowiadany proces organizatorów referendum ws. niepodległości Katalonii odbędzie się 12 lutego przed Sądem Najwyższym w Madrycie. W sumie oskarżonych jest 12 osób. Zdecydowano, że rozprawy odbędą się bez udziału zagranicznych obserwatorów.
 

9 z 12 oskarżonych jest obecnie objętych aresztem tymczasowym. …

Nowy premier Katalonii grozi secesją

Rozpoczęcie procesu zbiega się z kolejnym wzrostem napięcia na linii Barcelona – Hiszpania. Po tym jak władzę w Madrycie objęli w czerwcu ubiegłego roku socjaliści pod wodzą Pedro Sancheza, wydawało się, że droga do stopniowej odwilży stoi otworem. Strony zaczęły ze sobą rozmawiać, a nowy premier Sanchez odwiedził Barcelonę.

W ostatni piątek (8 lutego) rząd w Madrycie zerwał jednak rozmowy z katalońskimi władzami, które miały doprowadzić do rozwiązania powstałego problemu. Wicepremier Hiszpanii Carmen Calvo poinformowała, że powodem zerwania negocjacji była postawa rządu Katalonii, który uparcie domaga się zorganizowania ponownego (i uzgodnionego z Madrytem referendum niepodległościowego). Tymczasem centralny rząd Hiszpanii za punkt wyjścia postawił sobie niedopuszczenie do kolejnego referendum i znalezienie innego rozwiązania, np. poprzez poszerzenie obecnej katalońskiej autonomii.

Aby uzyskać zgodę premiera Sancheza na referendum niepodległościowe, katalońscy separatyści, którzy nie tylko kontrolują lokalny parlament w Barcelonie, ale mają także kilku przedstawicieli w ogólnokrajowym Kongresie Deputowanych, zagrozili, że zablokują przyjęcie ustawy budżetowej. Socjalistyczny rząd jest gabinetem mniejszościowym i do przepchnięcia kluczowych ustaw potrzebuje m.in. głosów partii katalońskich czy baskijskich. Premier Sanchez postanowił jednak nie ulec szantażowi, zerwał negocjacje z Katalończykami i zapowiedział, że jeśli budżet przepadnie w jutrzejszym (13 lutego) głosowaniu, ogłosi przedterminowe wybory parlamentarne, które odbyłyby się 14 kwietnia.

W odpowiedzi na te działania obecny kataloński premier Quim Torra zapowiedział wczoraj (11 lutego), że jego rząd może jednostronnie ogłosić secesję Katalonii od Hiszpanii. Taki akt został przez władze Katalonii (jeszcze pod wodzą Puigdemonta) przyjęty pod koniec października 2017 r. w niecały miesiąc po referendum. Wejście w życie dokumentu niemal natychmiast jednak bezterminowo zawieszono. Teraz Torra grozi jego odwieszeniem.

Kataloński premier, bliski współpracownik Puigdemonta, mocno związany z ruchem proniepodległościowym, wezwał także władze w Madrycie, aby „zaprzestały represji wobec katalońskich więźniów politycznych”. W ten sposób odniósł się do rozpoczętego dziś przed Sądem Najwyższym procesu. Torra odwiedził też w sobotę (9 lutego) katalońskich polityków w madryckich więzieniach.

Separatyści katalońscy znów się radykalizują

Rząd Hiszpanii ostrzegł wczoraj (10 grudnia) katalońskiego premiera Quima Torrę przed próbą proklamowania niepodległej republiki Katalonii i odrzucił możliwość zawieszenia autonomii tego regionu.
 

W poniedziałkowym komunikacie gabinet premiera Pedro Sancheza skrytykował także wypowiedzi Quima Torry, który po swojej czwartkowej wizycie w …