Irlandia zaostrza stanowisko wobec brexitu

Premier Irlandii Leo Varadkar, źródło Flickr

Premier Irlandii Leo Varadkar, źródło Flickr/Fine Gael

Dublin zamierza za wszelką cenę bronić sytuacji, w której granica między Republiką Irlandii a Irlandią Północą praktycznie nie istnieje. Zapowiedział to szef irlandzkiego rządu. Kwestia przyszłej granicy irlandzko-irlandzkiej jest jednym z trzech elementów składających się na pierwszy etap negocjacji nt. warunków opuszczenia przez Wielką Brytanię UE.

 

Premier (taoiseach) Irlandii Leo Varadkar wyjątkowo mocno potwierdził stanowisko Dublina. „Na razie popierają nas wszystkie pozostałe państwa członkowskie UE, ale nawet jeśli już by tak nie było, my nie ustąpimy w sprawie utrzymania swobody przekraczania granicy” – oświadczył. Podczas niedawnego szczytu społecznego w Göteborgu domagał się nawet zagwarantowania tej kwestii na piśmie zanim wszyscy przejdą do kolejnych rund negocjacji. Londynowi bardzo na tym zależy, bowiem za najważniejsze uważa rozmowy o przyszłych relacjach handlowych Wielkiej Brytanii z UE. Jeszcze niedawno wydawało się, że to kwestia brytyjskiego „rachunku za koszty brexitu” będzie najtrudniejszą kwestią z pierwszego etapu negocjacji. Ponieważ jednak Londyn zdaje się mięknąć w tej kwestii, na pierwszy plan wysuwa się wątek granicy z Irlandią.

Irlandia boi się o swój gospodarczy sukces

Stanowisko premiera Varadkara potwierdził w rozmowie z brytyjskim tygodnikiem „The Observer” irlandzki przedstawiciel w KE, komisarz ds. rolnictwa i rozwoju wsi Phil Hogan. Dodał jednak, że pozostanie Wielkiej Brytanii w unii celnej sprawiłoby, że żadna „twarda granica” między Republiką Irlandii a Irlandią Północą nie byłaby potrzebna. Londyn, który nie jest pewny wynegocjowania korzystnego porozumienia z Brukselą na temat handlu, chce się bowiem zabezpieczyć przede wszystkim przed sytuacją, w której granica irlandzko-irlandzka stałaby się „tylnym wejściem” na terytorium UE dla unijnych produktów, podczas gdy Europa pozostałaby zamknięta dla eksportu brytyjskiego.

Tymczasem dla Irlandii przywrócenie „twardej granicy” byłoby katastrofą. Aż 15 proc. irlandzkiego eksportu idzie właśnie na brytyjski rynek. Co więcej, wiele irlandzkich firm zdążyło już wybudować zakłady produkcyjne w Irlandii Północnej (np. słynny browar „Guiness”). Irlandia dzięki niskim stawkom podatkowym dla przedsiębiorców przyciągnęła też do siebie wiele zagranicznych firm, w tym amerykańskich gigantów internetowych z Doliny Krzemowej. Jednak łatwy dostęp do rynku brytyjskiego także był dla nich mocną zachętą. Przyciągnięcie wielu globalnych inwestorów jest jednym z podstawowych elementów irlandzkiego sukcesu gospodarczego.

David McAllister: Brexit jest historycznym błędem – WYWIAD

Irlandia będzie zakładnikiem decyzji Wielkiej Brytanii, która zdecydowała się nie tylko na opuszczenie Unii Europejskiej, ale też wspólnego rynku i unii celnej – z niemieckim europosłem Davidem McAllisterem, przewodniczącym Komisji Spraw Zagranicznych Parlamentu Europejskiego, rozmawiamy o stanie negocjacji brexitowych i …

Hong-Kong w Belfaście?

Dlatego pojawiają się pomysły zapisania w umowie dot. brexitu specjalnego statusu Irlandii Północnej, która pozostałaby częścią wspólnego unijnego rynku oraz unii celnej. Irlandzki minister spraw zagranicznych Simon Coveney rzucił nawet hasło przekształcenia Irlandii Północnej w „europejski Hong-Kong”. Status tego specjalnego regionu administracyjnego Chin – przypominał szef irlandzkiej dyplomacji – wymyślili przecież Brytyjczycy. Podobne sugestie wysnuwał też wcześniej były dyrektor generalny Światowej Organizacji Handlu (WTO) Pascal Lamy.

Na takie rozwiązanie nie zgadzają się wspierający w parlamencie brytyjskim rząd Torysów północnoirlandzcy lojaliści z Demokratycznej Partii Unionistycznej (DUP). Przewodnicząca tego ugrupowania Arlene Foster zapowiedziała, że jej partia „nie poprze żadnych rozwiązań, które sprawiłyby, iż Irlandia Północna musiałaby mocniej uwzględniać unijne regulacje niż reszta Wielkiej Brytanii”. A bez 10 głosów północnoirlandzkich lojalistów mniejszościowy rząd Theresy May nie będzie w stanie – wobec sprzeciwu opozycji – przeforsować żadnej ustawy. Tymczasem brytyjska premier zapewnia, że liczy na to, iż cała Wielka Brytania pozostanie w unii celnej oraz z dostępnem do wspólnego unijnego rynku, o ile warunki tego będą dla Londynu do zaakceptowania. We wrześniowym przemówieniu we Florencji Theresa May podkreśliła też, że Londyn nie chce powrotu żadnej strażniczej infrastruktury na granicę między Republiką Irlandii a Irlandią Północną.

Minister ds. brexitu: Londyn przygotowany na brak porozumienia z UE

David Davis oświadczył, że każdy resort w brytyjskim rządzie opracowuje już „plan B” na wypadek, gdyby Wielka Brytania opuszczała Unię Europejską bez wynegocjowania nowej umowy z Brukselą. Zastrzegł jednak, że Londyn wciąż uważa porozumienie z UE za najlepsze rozwiązanie.
 
David Davis …

Porozumienie Wielkopiątkowe zagrożone?

Ogromne znaczenie mają także kwestie polityczne. Wiele osób obawia się o przyszłość zawartego w 1998 r. Porozumienia Wielkopiątkowego, które położyło kres trzem dekadom konfliktu o Irlandię Północną, jaki pochłonął ponad 3,5 tys. ofiar śmiertelnych. Jednym z fundamentów tej ugody jest zapewnienie, że choć wyspa będzie podzielona na dwie części, to wiele barier zostanie zniesionych (m.in. dzięki członkostwu Republiki Irlandii oraz Wielkiej Brytanii w UE), a obywatele obu krajów będą mieć niemal identyczne prawa w Irlandii Północnej.

Opozycyjni brytyjscy Labourzyści oraz Liberalni Demokraci nawołują do tego, aby utrzymanie Porozumienia Wielkopiątkowego było jedną podstaw uregulowania kwestii granicznych. Tymczasem DUP obawia się, że „celna odrębność” Irlandii Północnej od reszty Wielkiej Brytanii byłaby pierwszym krokiem w kierunku przyłączenia tego obszaru do Republiki Irlandii. Rząd w Dublinie nie ukrywa bowiem, że w długookresowej perspektywie, nie rezygnuje ze starań o przyszłe scalenie wyspy.

Polityczne rozgrywki w Londynie

Sprawy nie ułatwiają też sprzeczne sygnały płynące z brytyjskiego rządu. Podczas gdy premier May wciąż zapewnia o gotowości do pozostania Wielkiej Brytanii na wspólnym rynku, sekretarz handlu międzynarodowego Liam Fox oświadczył w wywiadzie dla telewizji Sky News, że „choć Londyn nie chce twardych granic, to pozostanie w unii celnej jest mało prawdopodobne”. Zastrzegł też, że nie da się zamknąć kwestii irlandzkiej granicy, jeśli nie ustali się najpierw kwestii celnych i handlowych. W podobnym tonie wypowiadał się również, związany z konserwatywnym skrzydłem Torysów, minister spraw zagranicznych Boris Johnson, który odwiedził Dublin w ostatni piątek. Ewidentnie irlandzkiego rządu nie uspokoił.

W tle całej rozgrywki jest napięta sytuacja polityczna zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i Irlandii. Bruksela wyznaczyła Londynowi czas do 4 grudnia na przedstawienie satysfakcjonujących stronę unijną propozycji odnośnie uregulowania tematów z pierwszej fazy negocjacji. Od tego uzależnione jest rozpoczęcie kolejnych rozmów. Gdyby pierwsza faza negocjacji zakończyła się fiaskiem i kwestia handlu wciąż była jedną wielką niewiadomą, biznes mógłby zacząć w panice opuszczać londyńskie City. Wobec takiego kryzysu rządowi Theresy May groziłby upadek, a to otworzyłoby drogę do władzy tej frakcji Torysów, która chce jak najtwardszego brexitu. Na wcześniejsze wybory liczy natomiast opozycyjna Partia Pracy. Pełniący w gabinecie cieni funkcję sekretarza handlu międzynarodowego Barry Gardiner powiedział BBC: „Chciałbym, aby Theresa May ustąpiła i pozwoliła nam załatwić kwestię brexitu.”

Europejski Bank Centralny ostrzega banki z londyńskiego City

EBC poinformował, że banki, które mają dziś swoje europejskie centrale w Londynie, mogą stracić po brexicie uprzywilejowany dostęp do rynków w państwach strefy euro, jeśli nie przeniosą odpowiednio dużej części swojej działalności na terytorium UE. Tymczasem instytucje finansowe z londyńskiego …

Napięcie polityczne w Irlandii

Niełatwa sytuacja polityczna panuje także w Dublinie. Również irlandzki rząd pod wodzą Leo Varadkara jest gabinetem mniejszościowym. Kolejne wybory zaplanowane są zaś już na przyszły rok. Mogą jednak zostać przeprowadzone jeszcze w tym roku. Opozycyjna republikańska partia Fianna Fail złożyła bowiem w ubiegłym tygodniu wniosek o wotum nieufności wobec wicepremier Frances Fitzgerald.

Chodzi o odprysk sprawy ujawnienia ciągnących się od 2014 r. skandali w policji, która przyczyniła się do dymisji w połowie roku poprzedniego premiera Endy Kenny’ego. Pani Fitzgerald (obecnie wicepremier i minister ds. przedsiębiorczości i innowacji) odpowiadała w poprzednim gabinecie za resort sprawiedliwości. Wniosek wotum nieufności wobec niej może jednak obalić cały mniejszościowy rząd konserwatywnej partii Fine Gail, która utrzymuje się u władzy wyłączni dzięki wsparciu Fianna Fail. Dlatego premier Leo Varadkar ma dodatkową motywację do utwardzania swojego stanowiska wobec brexitu. Jeśli uda mu się odnieść sukces na arenie europejskiej, umocni to polityczną pozycję zarówno jego samego, jak i jego partii, co bez wątpienia przełoży się na ewentualny wynik wyborczy. Premier Varadkar zapewnił co prawda po piątkowej rozmowie z liderem Fiana Fail Michaelem Martinem, że obaj politycy zgodzili się, iż nie chcą przedterminowych wyborów, ale konflikt jeszcze nie został zażegnany.

Obie strony (brytyjska i irlandzka) mogą jednak przelicytować. Jeśli nie uda się zamknąć negocjacji nt. handlu do października 2018 r., to (ponieważ brytyjska Izba Gmin potrzebuje ok. pół roku na implementację porozumienia do brytyjskiego prawa) Londyn może w marcu 2019 r. opuścić UE bez jakiegokolwiek uregulowania relacji z Brukselą, co poskutkuje ustanowieniem granicy irlandzko-irlandzkiej w najtwardszy możliwie sposób. A to byłaby już dla Dublina katastrofa.

Irlandia przeprowadzi referendum w sprawie aborcji

Irlandzkie prawo dotyczące przerywania ciąży jest najbardziej restrykcyjne w całej Europie. Tysiące Irlandek wyjeżdża jednak w celu przeprowadzenia aborcji do innych krajów członkowskich UE. Teraz władze w Dublinie zapowiedziały poddanie pod głosowanie obywateli projektu zliberalizowania prawa do przerwania ciąży.
 
W Irlandii …