Hiszpania: Kolejne nieudane próby sformowania rządu

Premier Hiszpanii Pedro Sanchez podczas wczorajszego głosowania nad wotum zaufania dla rządu socjalistów / źródło twitter

Nic nie zmieniły dwa dodatkowe dni negocjacji między socjalistami a lewicową Unidas Podemos. Pedro Sanchez po raz kolejny przegrał głosowanie nad wotum zaufania dla swojego rządu. Hiszpanie czekają na stworzenie stabilnej większości w parlamencie od grudnia 2015 r.

 

 

Amerykanie mają swój shutdown, ale i Hiszpanom pojęcie paraliżu rządu jest nieobce. Z tą różnicą, że trwa już 3,5 roku. Od grudnia 2015 r. panuje w Hiszpanii era niestabilnych gabinetów, która nastała po niemal 40 latach dwupartyjnego systemu, w którym na zmianę rządzili konserwatyści i socjaliści. W ciągu trzech ostatnich lat wybory parlamentarne odbyły się już trzykrotnie a niewykluczone, że po raz czwarty będą miały miejsce 10 listopada. W międzyczasie na pierwszy plan wysunęła się sprawa Katalonii – największy kryzys wewnętrzny od czasu zamachu stanu byłych frankistów z lutego 1981 r. – a mimo to państwo funkcjonuje, choć lista niezałatwionych reform wydłuża się: emerytury, podatki, edukacja, finansowanie regionów… Zamiast tego rośnie polaryzacja między głównymi partiami, których relatywnie młodzi liderzy (między 38 a 47 lat) eskalują napięcia w miejsce przezwyciężenia różnic. Nie inaczej było wczoraj w izbie niższej parlamentu. Debata po raz drugi w odstępie dwóch dni była bardziej personalna niż merytoryczna, a wynik głosowania identyczny: brak zgody na utworzenie rządu przez socjalistów (PSOE).

Hiszpania: Pedro Sanchez przegrał pierwsze głosowanie nad wotum zaufania

Rząd zaproponowany przez przewodniczącego Partii Socjalistycznej i Robotniczej (PSOE) Pedro Sancheza został odrzucony przez członków Kongresu Deputowanych. Sanchezowi nie udało się bowiem uzyskać poparcia lewicowej partii Unidas Podemos (UP).
 

Rozmowy między liderem PSOE – premierem Pedro Sanchezem, a liderem UP Pablo …

Od sukcesów do porażki

Ostatnie tygodnie są jednymi z trudniejszych w karierze politycznej premiera Pedro Sancheza. Jeszcze w czerwcu był przedstawiany jako jeden z głównych rozgrywających europejskiej polityki, który aspirował wraz z Emmanuelem Macronem do zmiany statusu quo w Komisji Europejskiej, zastępując przewodniczącego chadeka liberałem lub socjalistą. Ostatecznie plan się nie powiódł a na pocieszenie Madrytowi przypadła teka wysokiego przedstawiciela Unii ds zagranicznych i polityki bezpieczeństwa dla ministra w rządzie PSOE, Josepa Borrella.

Po trudnych negocjacjach w Brukseli nadszedł czas na nie mniej wymagające wyzwanie: zyskania wystarczającego poparcia, by po zwycięskich przedterminowych wyborach parlamentarnych z kwietnia br. utworzyć rząd, mając 123 przedstawicieli w 350 osobowym Kongresie Deputowanych. Od początku było wiadomo, że Sanchez nie ma co liczyć na – w najgorszym wypadku – ambiwalentną obojętność ugrupowań z prawej strony sceny politycznej: skrajnego Vox, konserwatystów z Partii Ludowej (PP) oraz centrowych Obywateli (Cs).

Gra toczyła się o głosy Podemos oraz ugrupowań regionalnych. Jednak zbyt wygórowane – zdaniem socjalistów – ambicje ministerialne lidera lewicowców Pablo Iglesiasa oraz niechęć PSOE do ustępstw na rzecz Katalończyków, domagających się niezgodnego w świetle Konstytucji referendum niepodległościowego,  przekreśliły szansę Sancheza na sukces w obu głosowaniach nad wotum zaufania.

Szczyt UE: Dyskusja o obsadzie najważniejszych stanowisk jeszcze potrwa

Przywódcy państw członkowskich zgromadzeni na szczycie w Brukseli dyskutowali o obsadzie najważniejszych stanowisk w UE, a przede wszystkim o tym kto pokieruje nową Komisją Europejską. Rozmowy prowadzono oficjalnie podczas roboczej kolacji oraz zakulisowo. Nie udało się jednak ustalić żadnych nazwisk.
 

Jeszcze …

Niemożność

Hiszpanom nie udało się w tym roku uchwalić ustawy budżetowej. To brak poparcia dla jej przegłosowania sprowokował w lutym ogłoszenie przedterminowych wyborów. A do załatwienia czekają jeszcze inne tematy bieżące, jak wybór sędziów do Rady Generalnej Sądownictwa, polityka klimatyczna i inne. Jednak opozycję nie specjalnie interesowały sprawy państwa podczas dwóch dni debat w parlamencie. A lider Obywateli Albert Rivera skupił się wyłącznie na atakach ad personam wobec Sancheza, sprowadzając wynik nieudanych negocjacji między PSOE i Podemos do sporu o podział stanowisk.

Jednak wczorajsze głosowanie nie oznacza końca prób Sancheza w przezwyciężeniu uścisku politycznego. W wieczornym wywiadzie dla Tele 5, lider socjalistów wyraził chęć podjęcia kolejnej próby stworzenia rządu. Zachęcają go do tego np. liderzy Republikańskiej Lewicy Katalonii (ERC) oraz Nacjonalistycznej Partii Basków (PNV) którzy warunkują swoje poparcie od osiągnięcia porozumienia między PSOE i Podemos. Wciąż jest na to szansa, ponieważ zgodnie z 99 art. hiszpańskiej Konstytucji król Filip VI ma prawo do zwołania kolejnej rundy konsultacji między partiami i najpewniej z tego prawa skorzysta.

W tej sytuacji kolejne głosowanie nad wotum zaufania powinno się odbyć nie później niż 23 września. Gdyby ponownie nie udało się uzyskać większości w parlamencie, król poinformuje o rozwiązaniu Kortezów i zarządzi nowe wybory w terminie 47 dni, czyli najprawdopodobniej 10 listopada.

Hiszpania: Nie będzie koalicji Socjalistów z Unidas Podemos?

Hiszpański premier Pedro Sanchez poinformował, że załamały się negocjacje koalicyjne, jakie jego Partia Socjalistyczna i Robotnicza (PSOE) prowadziła z lewicową partią Unidas Podemos. Według Sancheza to potencjalny koalicjant zerwał negocjacje. Do głosowania nad wotum zaufania pozostał zaledwie tydzień.
 

Do zatwierdzenia rządu …