Gibraltar i Szkocja bronią się przed Brexitem

23 czerwca br. Brytyjczycy głosowali w referendum ws. wyjścia z Unii Europejskiej, tzw. Brexitu. Większość z nich opowiedziała się za opuszczeniem Unii, ale zarówno w Szkocji, jak i na Gibraltarze mieszkańcy poparli dalsze członkostwo – za pozostaniem było, odpowiednio, 62 proc. i 96 proc. głosujących.

Po początkowym rozczarowaniu wynikami referendum, Gibraltar i Szkocja zaczęły podejmować starania na rzecz zminimalizowania skutków Brexitu dla ich mieszkańców. Podejście rządów w tej kwestii jest jednak zupełnie różne.

Szkocka niepodległość

Szkocka premier Nicola Sturgeon wskrzesiła debatę o niepodległości. Dyskusja na ten temat ucichła w 2014 r., kiedy Szkoci we własnym referendum opowiedzieli się za pozostaniem częścią Zjednoczonego Królestwa, a partia Sturgeon, Szkocka Partia Narodowa (SNP), obiecała, że porzuci temat niepodległości, chyba że „zajdą znaczące zmiany w sytuacji politycznej Wlk. Brytanii”.

Teraz Sturgeon i SNP uważają, że przygotowywane wyjście z UE stanowi taką „znaczącą zmianę”. Po początkowo ostrożnych deklaracjach zaraz po referendum ws. Brexitu, w ciągu ostatnich miesięcy Sturgeon coraz jaśniej daje do zrozumienia, że będzie chciała kolejnego referendum niepodległościowego.

>> Czytaj więcej o pierwszych reakcjach Sturgeon na Brexit

W październiku gniew Sturgeon wzbudziły wypowiedzi podczas kongresu Konserwatystów na temat tzw. twardego Brexitu, czyli wyjścia Wlk. Brytanii z UE bez żadnych specjalnych przywilejów, w tym np. specjalnego statusu dla Szkocji. W przemówieniu sprzed tygodnia, 5 października, brytyjska premier Theresa May zapowiedziała bowiem, że będzie chciała przywrócić pełną kontrolę nad imigracją do Zjednoczonego Królestwa – a Bruksela już zapowiedziała, że Londyn nie może liczyć na specjalne traktowanie, jeżeli nie umożliwi swobodnego przepływu osób z UE.

>> Czytaj więcej o Szkockich planach na Brexit

Grupa specjalna

Sturgeon planuje odpowiedzieć Theresie May przemówieniem na kongresie własnej partii, SNP (13 października). Zgodnie z ujawnioną wcześniej treścią wystąpienia, szkocka premier zamierza podkreślić, że May nie uzyskała mandatu demokratycznego na twardy Brexit, a zapowiedzi  jej rządu prowadzą wielu zwolenników Brexitu do kwestionowania swojego stanowiska.

Szkocka premier będzie się starać stworzyć specjalną grupę poselską w brytyjskiej Izbie Gmin (izba niższa brytyjskiego parlamentu), składającą się z deputowanych wszystkich partii – w tym rządzącej Partii Konserwatywnej – sprzeciwiających się twardemu Brexitowi. Konserwatyści mają obecnie tzw. rzeczywistą większość[1] wynoszącą 15 głosów, więc Sturgeon liczy na to, że jej grupa specjalna przyciągnie wystarczającą liczbę zainteresowanych, by zagrozić rządowi utratą większości w tej kwestii.

Gibraltar

Gibraltar ma natomiast zupełnie inne podejście do tej sprawy. Premier Gibraltaru Fabian R. Picardo na środowym (12 października) spotkaniu w Brukseli nie wspominał o niepodległości (zwłaszcza że Hiszpania czyni starania o przejęcie kontroli nad tym terytorium), ale podkreślał proeuropejskość swoich rodaków.

>> Czytaj więcej o statusie Gibraltaru i hiszpańskich staraniach

Picardo powiedział, że każdego dnia do pracy do Gibraltaru przyjeżdża 12 tys. osób z Hiszpanii (sam Gibraltar ma 32 tys. mieszkańców). Premier zwrócił uwagę, że rząd Gibraltaru nie uważa ich za niechcianych imigrantów zarobkowych zabierających miejsca pracy (jak często przedstawiani są imigranci w brytyjskim dyskursie politycznym, zwłaszcza z prawej strony sceny politycznej), ale jako „kluczową siłę roboczą napędzającą naszą gospodarkę”.

Premier podkreślił, że zgodnie z umową z Wlk. Brytanią, to Londyn odpowiada za stosunki zagraniczne Gibraltaru. Gibraltarczycy jednak, zgodnie z tą samą umową, odpowiadają za relacje z UE, dlatego też Picardo zachowuje optymizm w kwestii Brexitu.

Nadzieje Picarda

„Nawet teraz, gdy Wlk. Brytania jest członkiem UE, Gibraltar nie bierze udziału we wszystkich projektach unijnych [jest wyłączony m.in. ze Wspólnej Polityki Rolnej i zasady swobodnego przepływu towarów – red.]. Dlaczego nie miałoby być tak nadal, po wyjściu Wlk. Brytanii?” – pytał Picardo, dodając, że „rozwiązaniem dobrym dla Europy byłby dalszy udział Gibraltaru w tych samych politykach, co dotychczas, bez nazywania siebie członkiem – tak, jak to robią obecnie Andora, Lichtenstein, San Marino i inne terytoria w Europie”.

Jednak nie wszyscy podchodzą do tej kwestii z optymizmem. Karel Lannoo, szef think tanku Centre for European Policy Studies (CEPS) stwierdził, że w jego odczuciu Wlk. Brytania będzie musiała zgodzić się na warunki unijne, w tym zwłaszcza zachowanie zasady swobodnego przepływu osób, jeżeli Gibraltar miałby zostać potraktowany na specjalnych warunkach. (kk)


[1] liczba posłów z ramienia Konserwatystów pomniejszona o liczbę posłów innych partii, nie licząc przewodniczącego Izby Gmin, jego zastępców oraz przedstawicieli irlandzkiej partii Sinn Féin, którzy z przyczyn politycznych nie biorą udziału w głosowaniach