Francusko-niemiecki spór ws. strefy euro

Angela Merkel i Emmanuel Marcon; źródło: dw.com

Prezydent Francji Emmanuel Macron dąży do zmian w jednolitym bloku walutowym w Europie, przeciwstawiając się konsekwentnym sygnałom publicznym ze strony kanclerz Niemiec Angeli Merkel.

 

Niemal cztery miesiące od rozpoczęcia kadencji prezydenta Emmanuela Macrona, wysocy niemieccy urzędnicy mówią, że nadal czekają na pomysły ze strony Paryża, które mogłyby załagodzić różnice między naciskiem Francji nawołującej do większego podziału obciążeń w strefie euro, a opinią Niemiec, że to państwa członkowskie powinny ponosić główną odpowiedzialność za własne problemy gospodarcze.

„Choć prawdziwy test francusko-niemieckich wielkich rokowań” w sprawie integracji w strefie euro nastąpi dopiero po wyborach w Niemczech, które odbędą 24 września, wczesna wymiana między technokratami w obu stolicach nie przyniosła dotychczas żadnych postępów.

Brak postępów w rozmowach między Berlinem a Paryżem?

„Wraz z Macronem pojawiła się pewna żywiołowość, jednak jak dotąd jego pomysły są takie same, jak te, które od lat słyszymy w Paryżu” – powiedział jeden z wyższych urzędników niemieckich.

„Wcale nie ma żadnych postępów” – powiedział inny urzędnik. „Trudno jest zrozumieć, gdzie tak naprawdę leży złoty środek”.

„Półsurowe propozycje” dot. strefy euro mogą zagrozić Europie – ostrzega rzecznik francuskiego rządu, który zauważył różnice między obiema stronami.

„Trzeba znaleźć środek w naszych dwustronnych wymianach” – powiedział Castaner po spotkaniu ministerialnym z udziałem niemieckiego ministra spraw zagranicznych Sigmara Gabriela, które obyło się w środę (30 sierpnia) w Paryżu.

Pomysły Macrona

Wspólna waluta europejska wychodzi z kryzysu gospodarczego i finansowego, który rozpoczął się prawie dziesięć lat temu i zaszkodził niemal całej Wspólnocie.

Jednak zawirowania z minionych lat ujawniły głębokie wady w strukturze europejskiej oraz wskazały na szereg stale pojawiających się nowych wyzwań takich jak brexit. Ludzie dokładnie obserwują sytuacje i analizują, czy Francja i Niemcy, motory integracji europejskiej, mogą załagodzić ich niepokój i przywrócić zaufanie do działań bloku.

Podczas kampanii w Paryżu, Macron wezwał do zrobienia „wielkiego kroku” w ramach europejskiej współpracy w kierunku tzw. unii fiskalnej. Chce on utworzyć stanowisko ministra finansów strefy euro, a także zależy mu na stworzeniu niezależnego budżetu dla bloku walutowego, który zahamowałby ewentualne zawirowania gospodarcze w poszczególnych państwach członkowskich i zapobiegł przyszłym kryzysom.

Podczas środowej (30 sierpnia) rozmowy z francuskim tygodnikiem Le Point przedstawił pierwsze wskazówki dotyczące tego, jak mógłby wyglądać budżet. Zasugerował, że jego finansowanie pochodziłoby z dochodów podatkowych, które obecnie wchodzą do budżetów krajowych i wynoszą łącznie kilkaset miliardów euro.

Merkel, wyrażając poparcie dla idei budżetowej Macrona, wykluczyła jednak tak duże sumy, które zaproponował. Kanclerz Niemiec uważa „małe wkłady finansowe” za bardziej stosowne.

Coraz mniej czasu

Pozostaje coraz mniej czasu na podjęcie decyzji, w którą zaangażowane jest 19 państw bloku euro. Niemieccy urzędnicy uważają, że należy ją podjąć w pierwszej połowie 2018 r., zanim cała uwaga UE skupi się na negocjacjach z Wielką Brytanią.

„Jeśli nie uda nam się znaleźć rozwiązania do pierwszej połowu 2018 r., będziemy mieli kłopoty“– mówi jeden z urzędników.

Europejski Fundusz Monetarny

Najbardziej konkretna propozycja wychodzi ze strony niemieckiego ministra finansów Wolfganga Schäuble.

Opracował on pomysł przekształcenia funduszu ratunkowego w strefie euro – Europejskiego Mechanizmu Stabilności (ESM), który jest pełnoprawny z Europejskim Funduszem Walutowym (EMF) i miałby więcej uprawnień do wspierania słabszych państw członkowskich.

Również Angela Merkel wspiera propozycję niemieckiego ministra, jednak najbliższe otoczenie Macrona podchodzi do tego pomysłu dosyć sceptycznie i uważa, że Berlin chce podważyć bardziej ambitną wizję budżetową Francji.

Rząd francuski zwraca uwagę, że ESM prowadzone przez Klausa Reglinga, jest międzyrządowym organem, w którym Niemcy mają prawo do weta. Plan Schäuble osłabiłby Komisję Europejską pozbawiając ją odpowiedzialności w zakresie nadzoru budżetu.

Dwaj ekonomiści, którzy w przeszłości pracowali z Macronem, Laurence Boone i Shahin Vallee, również odrzucili ideę EMF, określając ją jako „ślepy zaułek”.

Szukanie najlepszego rozwiązania

Od czterech miesięcy nie znaleziono jednak żadnego kompromisu. Dlatego pomysł Schäuble zdaje się być najbardziej realistycznym rozwiązaniem.

„Nie jesteśmy z tych, którzy uważają ten plan za absurd” – powiedziała jedna z osób ze środowiska Macrona, opisując nową koncepcję jako „możliwy pierwszy krok” w stopniowym wzmacnianiu strefy euro. „Najlepsze jest to, że można go dosyć szybko wprowadzić”- dodała.

W Berlinie chęci na ustępstwa dla Macrona coraz bardziej maleją. Chociaż uważa się, że Macron odniósł sukces, rząd niemiecki wierzy, że jego polityczny los ostatecznie nie zależy od reformy strefy euro, lecz od zdolności do wprowadzenia krajowych reform mających na celu zmniejszenie bezrobocia i pobudzenie gospodarki francuskiej.